Tajemniczy Pan Szekely

ImageLouis Szekely, Amerykanin pochodzenia żydowsko-węgierskiego, a urodzony w Meksyku, lepiej znany jako Louis C.K., bez żadnej wątpliwości jest dobrym komikiem. Jego program „Hillarious,” który obejrzałem już dłuższy czas temu, kompletnie zmiótł mnie z ziemi, a następnie w nią wbił. „Chewed up” – czyli wcześniejsze dzieło Szekely’ego (C.K.’ja?) zaczyna się od jednego z najlepszych fragmentów stand up’owych jakie w życiu widziałem (ten z pedałami/fagotami.)

Myślę, że już nawet ci mniej bystrzy czytelnicy zdążyli się domyślić, że kryje się tutaj jakieś ale… No właśnie, ale. Dwa kolejne programy są dobre, ba (zawsze mam wrażenie, że kiedy ktoś używa tego słówka, beka pisząc, ale i tak go użyję,) nawet bardzo dobre, ale pomimo tego faktu odrobinę mnie znudziły.

Szekely postępuje według pewnych schematów i pomimo, że robi to bardzo dobrze i zabawnie, stopniowo staje się odrobinę przewidywalny. W każdym programie musi znaleźć się fragment o jego córkach, w każdym programie musi wystąpić spora doza obleśności, w postaci pierdów, walenia gruchy, niestrawności i tym podobnych. Kolejne jego występy ogląda się trochę jak serial. Bardzo dobry, ale jednak serial.

Apropos córek… Jeśli są prawdziwe (nie potrafię dojść do tego, czy Szekely naprawdę ma dzieci), to niedługo będą najbardziej znerwicowanymi nastolatkami świata. W bijących rekordy popularności stand up shows ich ojciec omawia po kolei problemy wychowawcze, opisuje jak się wypróżniały, żartuje o rozwodzie jego i matki. Jeśli córki istnieją, to niedługo grupa zblazowanych dzieciaków w jakimś drogim, amerykańskim haj skullu będzie miała bardzo dużo powodów, aby z nich kpić.

C.K. jest w stand up’owym światku na topie. Wszyscy się do niego porównują i jednocześnie marzeniem wszystkim jest dorównać temu rudzielcowi z brzuszkiem (który to bebech, moim zdaniem, jest sztucznie podtrzymywany, bo Louis wydaje się być bardzo sprawny fizycznie.) Prawdopodobnie ze względu na popularność ktoś ciągle wpada na podobne pomysły jak C.K. Kolega po obejrzeniu „Oh my god,” stwierdził że wypadły mu dwa fragmenty, do zrobienia których się przymierzał. Znajomy raz cośtam wystawił i później okazało się, że C.K. ma bardzo podobny fragment. Ja kiedyś wymyśliłem motyw z oddawaniem zwłok do użytku nekrofilów, ale na szczęście ani mi było w głowie go pokazywać (Szekely miał to samo w „Live at Beacon Theater.)

Ciekawe, po prostu ciekawe.

Komentarze

Komentarze

4 myśli na temat “Tajemniczy Pan Szekely”

  1. Tak ma dwie córki, można nawet w sieci wyznaczyć je na zdjęciach z nim. Jeśli nie widziałeś to polecam jego autorski serial „Louie”, dla mnie coś genialnego, facet ma mnóstwo pomysłów i z odcinka na odcinek jest coraz leszy. Serial jest niby autobiograficzny, bo gmatwa tam różne rzeczy ze swoją biografią. I podałeś błędne pochodzenie bo ma przedziwne, żydowsko-meksyańsko-indiańsko-irlandzie i z wyglądu jest Irlandczykiem i był wychowany jako katolik i w żartach odnosi się do katolicyzmu. Zresztą żona go rzuciła, bo nie podobały je się kpiny z Boga. Można powiedzieć, że jest Irlandczykiem. Węgierskiego nie ma, choć nazwisko może na to wskazywać, dziadek był węgierskim żydem. Można też podmienić meksykańskie na hiszpańskie, też będzie zgodne z prawdą.

    Pozdrawiam

  2. Motyw o oddawaniu zwłok dla nekrofilów miał też David Cross. To jeden z tych złotych pomysłów, które są genialne w swojej prostocie. Miałem podobnie z kilkoma moimi pomysłami.

Możliwość komentowania jest wyłączona.