Polsko-ukraińskie Kamediowe Kamando w MPK

mpkZ reguły w autobusach krakowskiego MPK czytam książkę, ale właściwie po co, to nie wiem, skoro tam się takie rzeczy dzieją… W dniu dzisiejszym w autobusie linii pięćset dwa powinny być, oprócz biletów za przejazd, sprzedawane wejściówki na show rozrywkowe. Dosyć młoda Ukrainka głośno rozmawiała przez telefon. Mówiła po Polsku dosyć dobrze, więc chwilę trzeba się było zastanowić, żeby dosłyszeć jej wschodni akcent. Ukrainka jest pierwszą bohaterką spektaklu, który się rozegrał. Bohaterką zdecydowanie pozytywną.

Młoda Ukrainka: Ja tutaj przyjechała i myślała miasto kultury, miasto kultury, do teatru będę chodzić. A oni tu wszyscy tylko do pubów, do klubów, najwyżej do kina. No, dokładnie. Jak w Charkowie.               Przechodziłam z koleżankami z pracy koło tej operetki, a one mi mówią, że nie, że do galerii. Oni tu wszyscy tylko do galerii, albo chlać…

W tym momencie powoli zaczęło wzbierać obruszenie siedzącej niedaleko krakowskiej matrony. Była zasuszona, jej głos pobrzmiewał całymi pokoleniami przemieszkanymi w zagrzybionej kamiennicy, a na kolanach trzymała ulotkę jakiegoś teatru (pewnie wzięła ze skąpstwa, żeby w piecu rozpalić.) Wszyscy dobrze wiemy, że z oburzeniem takich matron jest jak z lawiną na lodowcu. Nikt nie przewidzi. Tymczasem rozmowa dziewczyny trwała.

M.U: Tylko chlają i ciuchy kupują. A nawet chlać nie wyjdą zbyt często, bo one tylko dom i dzieci. I narzekają, że wszystko same robią, a ich chłopy nic. Oni tu ciągle narzekają. Ja jak miałam męża i mi się nie podobało, to się rozwodzę…

Tego było już dla Krakowskiej Matrony zbyt dużo. Żeby Ukrainka w autobusie królewskiego miasta Krakowa, mówiła że się rozwodzi. W celu pokazania cudzoziemce, że nasze miasto jest kulturalne, zaczęła się na nią drzeć.

Krakowska Matrona: To nikogo nie obchodzi, czy pani ma męża czy nie! (Po minie chłopaka na siedzeniu obok widziałem, że dla niego jest to informacja dosyć cenna.) Kultura w tym rzekomo chamskim Krakowie nakazuje po cichu rozmawiać przez telefon! A nie tak się drzeć!

M.U: Jak pani nie pasuje, to proszę taksówką jechać.

Koniec

 

Komentarze

Komentarze