Na kontraście

Poprzedni post zaczął się jakoś drętwo, a skończył z dziwną napinką i lekkim wycofaniem. Tego dla kontrastu piszę luźniutko, spokojniutko, o niczym.

Dziś w sklepie. Pani ekspedientka zapytana przez panią klientkę o jakieś cukierki spieszy z odpowiedzią: To wie pani, one są takie mleczne, no takie delikatne, trochę jak Tofifee, takie mleczne, no takie do cyckania.

Jestem bardzo ciekaw, jak myśl ekspedientki sprawdziłoby się jako hasło reklamowe. „Karmelki. Takie do cyckania.”

Tak, przy okazji: „Czy ktoś wie, skąd mi się biorą na blogu wejścia z Iraku i Wyspy Man?”

Komentarze

Komentarze