A ja tam lubię czytać amerykńskie podręczniki odnoszenia sukcesu

Oprócz tego, że ludzie dzielą się na kobiety i mężczyzn, prawicowe konserwy i lewicowych libertynów, tych którzy banany uwielbiają i takich, którym żółty owoc kojarzy się ze środkiem na wymioty, można ich też posegregować też według spojrzenia na amerykańskie poradniki.

Pierwsza grupa ludzi uważa, że książki zawierające porady dotyczące odnoszenia sukcesu czy zmiany swojego charakteru to heretyckie publikacje. Przecież podręcznik to może być do geografii, a nie do życia. Pierwsza grupa, patrząc na tych, co te książki czytają, uśmiecha się pogardliwie. Druga grupa z kolei uważa pierwszą za ciemniaków nie szukających dróg do rozwoju osobistego.

Ja oczywiście amerykańskie poradniki czytam i uważam, że są ok. Oczywiście po pierwszy sięgnąłem, żeby się czegoś dowiedzieć, ale później odkryłem, że pochłanianie, ich sprawia mi przyjemność. Rzadko się zdarza żeby nie był w trakcie lektury któregoś z nich (jest to zdecydowanie najdziwniejsze hobby jakie posiadam. )

Czy one są przydatne? Jeśli tylko unikamy tych, które uczą jak zarobić milion dolarów w miesiąc, wytworzyć niepokonaną siłę woli pstryknięciem palców, albo hipnotyzować sukces, żeby sam do nas przyszedł, to tak dają. Warto sięgać po te, które twierdzą, ze do wszystkiego trzeba dojść ciężką pracą. Po te, które mówią że dadzą wskazówki, żeby ci tę pracę minimalnie ułatwić.

Statystycznie na każdy jeden poradnik przypadają dwie wskazówki naprawdę przydatne, a to już nie jest mało. Poza tym, każdy z tych podręczników non stop i do znudzenia powtarza ci: „dasz radę, dasz radę, upadniesz pięćset razy, ale dojdziesz do celu.”

Na koniec dodam jeszcze, że nie warto być nadmiernie sceptycznym. Łatwowiernym oczywiście też nie. Już sporo razy mi się zdarzyło, że myślałem, że coś nie ma prawa działać, a później okazywało się, iż się myliłem.

Kiedyś bawiłem się mnemotechnikamia i byłem wstanie powtórzyć ciąg czterdziestu losowych wyrazów po jednym usłyszeniu (teraz już nie jestem, bo tego nie ćwiczę.) Część znajomych, kiedy to opowiadam, twierdzi, że to bzdura i że z takimi umiejętnościami można się co najwyżej urodzić. Jestem pewien, że się z nimi nie urodziłem.

To samo dotyczy impro. Ludzie często nie wierzą, że występy grupy AD HOC są naprawdę improwizowane. Często spotykamy się z pytaniami, ile żartów przygotowujemy wcześniej. Żadnego. Za całym impro kryje się kilka prostych zasad, o których można przeczytać w amerykańskich podręcznikach i bardzo dużo treningu, do którego amerykańskie podręczniki bardzo ładnie zachęcą.

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “A ja tam lubię czytać amerykńskie podręczniki odnoszenia sukcesu”

Możliwość komentowania jest wyłączona.