W co się bawić z dzieckiem podczas podróży?

travbabyCzasami leniwym krokiem wałęsam się po internecie i czytam inne blogi. Przeglądam blogi bardzo różne, często dosyć przypadkowe. Ostatnio trafiłem na porady niejakiej Zielonej Wiśni dotyczące umilania dziecku podróży. To był dobry post, śmiałem się wiele razy. Pod spodem kilka przykładów zabaw, obok link do całego wpisu.

„Rysunki mamy
Weź notes średniej wielkości i flamastry i pokaż dziecku, jak na papierze pojawia się domek, piesek czy krówka.

Zabawy paluszkowe
Pokazuj maluchowi, jak „Idzie kominiarz po drabinie”, „Idzie rak, nieborak” albo gdzie „Sroczka kaszkę warzyła”.

Teatr na tylnym siedzeniu
Za pomocą dwóch pluszaków, a jeszcze lepiej pacynek, zrób małemu pasażerowi małe przedstawienie.”

Jakby to ładnie powiedzieć… Zgadzam się z tym, że blogując trzeba odpowiadać na pytania rozsiewane przez internautów po sieci. To zwiększa liczbę wejść i tam takie inne blablabla… Jednak nie potrafię sobie wyobrazić osoby do tego stopnia nieogarniętej, żeby sama nie wpadła na to, że można dziecku ruszać przed oczami pluszowym królikiem. Myślę, że jeśli już ktoś zadaje internetowi takie pytanie, to szuka odpowiedzi minimalnie bardziej oryginalnych.

Po drugie Zielona Wiśnio… Domyślam się, że jesteś matką. Ja nie mam własnych dzieci, ale za to moja siostra uczyniła mnie wujkiem po wielokroć. Jeśli twojej pociesze „rak nieborak” starcza na osiem godzin podróży, to znaczy że musisz ją przebadać. Bynajmniej nie pod kątem fizycznym.

Oczywiście nie poprzestanę na samej krytyce. Pod spodem moje, „podróżne” zabawy:

1. Przy wiejskich drogach często łapią stopa babiny jadące do miasta, by sprzedać ser, świńskie podudzie czy co tam mają. Podwieź taką panią. Umili dziecku podróż zapachem i krotochwilami o wypasie bydła.

2. Jeśli jesteś ojcem rodziny i zabierasz ją na wakacje np. do Bułgarii, zapuść brodę na miesiąc przed wyjazdem i idź parę razy na solarium. Spraw sobie też śmieszną okrągłą czapeczkę jaką noszą muzułmanie (na pewno ma jakąś fachową nazwę. Wszytko ma.) Węgierscy, rumuńscy i bułgarscy stróże prawa, którzy wezmą cię za nielegalnego imigranta z Uzbekistanu, urozmaicą dziecku podróż swoimi rutynowymi kontrolami.

3. Na stacjach benzynowych i innych postojach próbuj zamówić produkty w wymyślonym przez siebie języku. Zachęć dziecko, żeby bawiło się razem z tobą. Kupa śmiechu. Mój wujek tak robił.

4. Ta zabawa jest odrobinę podobna do poprzedniej, ale wymaga od dziecka więcej zaangażowania. Jedź całą drogę w ciemnych okularach i długim płaszczu. Za każdym razem kiedy zatrzymacie się na stacji benzynowej, udawaj zdenerwowanego i trzymaj prawą dłoń pod lewą pachą. Wcześniej namów swoje dziecko, żeby ukradkiem dawało znać obsłudze, że zostało porwane.

5. Pokaż dziecku znane ci obraźliwe i dwuznaczne gesty: fuck you, fuck of, wywalony język, łokieć Kozakiewicza. Zachęć milusińskiego, aby „częstował” nimi mijanych kierowców.

6. Przed podróżą kup w Biedronce tablet za czterysta złotych. Wgraj na niego dwanaście godzin bajek i trzy gry. Choćbyś jechał do Chin, masz gnoja z głowy.

Nie ma to jak tworzyć posta, żeby heitować blogi innych:)A tutaj link do mojego poradnika oszczędzania.

Komentarze

Komentarze

3 myśli na temat “W co się bawić z dzieckiem podczas podróży?”

  1. Witaj przyjacielu 😉
    Zabawy nie muszą się tobie podobać, ani dzieciom z twojej rodziny, nawet dzieciom twoich sasiadów. To tylko propozycje 🙂
    Zaznaczam to zabawy dla dzieci od kilku… miesięcy.
    Mało twórcze ?
    Wszystko mozna przerobic, a nie w mojej intencji było dawanie pomysłów dla zawodowych aktorów.
    Jak to mówią, jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził 🙂

    Masz prawo do swojej opinii, ale czy powielanie czegoś z mojej strony tylko po to, by to skrytykować jest stosownym ruchem ?

    Zresztą osoby spostrzegawcze zauważą, źródlo do ” mojego ” wpisu – zabawy z blogu zielonawisnia są skopiowane ze strony : edziecko.pl,
    a w opisie zaznaczam, ze nie wszystkie tresci są pisane przeze mnie 🙂

    Jak widzę to było dla Ciebie mało istotne, gdyż zwracasz się do mnie, a nie do autentycznego pomysłodawcy przykładów zabaw :))
    Jesli już coś czytamy i zabieramy głos, to bądźmy pewni, ze sprawę znamy w całości 😉

    I jeszcze coś czego nie odgadłeś – nie, nie jestem matką 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.
    Wisienka.

Możliwość komentowania jest wyłączona.