Świadomości strumień z Mulatki

_gmina_elk_1_small„Ełk, Ełk, Ełk.” – miasto, którego nazwa mogłaby być odgłosem paszczowym rzadkiej odmiany foki. Mimo to ładne. W każdym razie kiedy idziesz promenadą, albo przepływasz po jeziorze rowerkiem wodnym wystylizowanym na samochód retro. Jeśli opuścisz wymuskane pod gusta niemieckich turystów centrum i wejdziesz w osiedla, przywitają cię odrapane bloki i całkiem duża ilość smutnych twarzy (też często odrapanych). MULATKA jest jednym z najlepszych przeglądów kabaretowych w Polsce. Nie ma zawrotnej renomy PAKi, nie posiada dwudniowej relacji telewizyjnej jak RYJEK, ale ma jezioro. Właściwie nawet cztery, bo tyle ich znajduje się na terenie miasta Ełk. Poza tym odbywa się na przełomie lipca i sierpnia. Można przyjechać, opalić się, napić piwa na plaży z dawno niewidzianymi znajomymi i ewentualnie obejrzeć kilka kabaretów.
Pierwszego dnia nie oglądam właściwie nic. Za mną nieprzespana noc w pociągu i nie mam siły na kilka godzin fantastycznej zabawy, paroksyzmy śmiechu i odkrywanie nowych talentów, które być może za parę lat staną się legendami polskiej estrady.
Zmuszam swój niewyspany tyłek do wysiedzenia na dwóch solistach prezentujących się w konkursie. Marcin Sitek pokazuje coś, co jest monodramem ustylizowanym na stand up, albo stand up’em zagranym w przerażająco teatralny sposób. Wszystko spoko, ale nie podoba mi się kiedy zagaduje ludzi z publiczności, a później ma w dupie to co odpowiedzieli. Zamiast skomentować, dalej jedzie z wyuczonym tekstem. Nieładnie panie Sitku, nieładnie.
Drugi dzień mnie zaskakuje, głównie dlatego, że się zaczyna. Siedzę na plaży, przypalam skórę, wydłubuję szkła z piaszczystego dna i gram w kropki. Zjadam też niewiarygodnie dużego i soczystego hamburgera w restauracji Motyla Sen. Po hamburgerze występuje Iza Kała, Kabaret Inaczej oraz kilka innych podmiotów, których nie oglądam. Iza Kała – też solistka, też ze środowiska teatralnego (jak Sitek.) Ale ona daje radę. Jest naturalna, jest śmieszna, ma warsztat. W jej wypadku nie przeszkadza mi miksowanie monodramu i stand up’u. Kabaret Inaczej bardzo fajny. Jeśli chłopaki nie wytracą inercji za kilka lat będą daleko, daleko, hen, w znacznym dystansie od miejsca, w którym znajdują się dzisiaj.
Tego dnia coraz głośniejsza jest maskotka Mulatki – niedorozwinięty umysłowo gość, któremu z tytułu niedorozwoju pozwala się na przeszkadzanie występującym. Dziwne, ciekawe. Zwłaszcza jego typ schorzenia. Niby nie jest w stanie samodzielnie żyć, a stać go na złośliwość i dogryzanie. Osobiście za nim nie przepadam i nie ma to szczególnie dużo wspólnego z tym, że jest „specjalny”. A może ma? Wszystko mi jedno. Nie lubię chuja i już.
Trzeci dzień. Oglądam dwa kabarety. Tiruriru i 7 minut po. Tiruriru zaprosiło mnie dzień wcześniej na obiad, więc napiszę tylko, że spodziewałem się po nich więcej. Siódemki dobry program. Mocny, nonsensowny. Możliwe, że trochę za bardzo, ale jednak dobry. Tego dnia występuję też ja.
Po dwudziestej pierwszej, w jednej z imprez towarzyszących gram wraz z kabaretem PUK i grupą AD HOC. Co ciekawe – jednocześnie. Organizatorzy chcieli zaprosić grupę impro, ale na plakatach ładniej im wyglądał kabaret. Dlatego zagraliśmy program AD HOC’a jako PUK. Ciekawostka.
Kończę posta, bo nie chce mi się dalej pisać.
Jego chaotyczny i zagmatwany charakter oddaje tryb życia, jakie wiodłem na MULATCE.
Jeśli chcesz przeczytać inny wpis, który jest lekko dziwny, zapraszam tutaj.

Komentarze

Komentarze

2 myśli na temat “Świadomości strumień z Mulatki”

  1. Co za życie – świat zwiedzisz, ludzi hmm interesujących poznasz:) w sprawie występów mam podobne zdanie – albo chcę być w teatrze, albo na kabarecie. zupełnie inaczej odbiera się komediowy tekst grany przez aktora i słowotok pełnego pomysłów i spontanicznego kabareciarza. Może to kwestia etykietek, ale teatru w kabarecie nie lubię.

    1. Czysto teoretycznie może się zdarzyć, że dobry kabaret zalatujący teatrem się trafi. Jednak jest to tak rzadkie, że żadnego przykładu nie mogę sobie przypomnieć…

Możliwość komentowania jest wyłączona.