Czy da się podkręcić swój biologiczny procesor?

cerebrexKiedyś, gdzieś przeczytałem bądź usłyszałem, że nikt nie ma zbyt dużo pieniędzy, ani zbyt mało rozumu. Nie pamiętam, kto jest autorem sentencji, ale wydaje mi się, że ktoś istotny – ktoś z wysokiej ligi, w której grali Kartezjusz, Kirkegard i Sartr. Jeden z tych gości, którzy wytworzyli listę aforyzmów dłuższą niż supermarketowy rachunek siedmiodzietnej rodziny przed świętami

Po co przytoczyłem to stwierdzenie? Oczywiście, żeby się z nim pokłócić. W miarę zgadzam się z częścią pierwszą – niezależnie od tego ile masz na koncie, zawsze znajdzie się coś na co w ciągu cię nie stać – lot w kosmos, prywatny kraj. Wydaje mi się jednak, że druga część nie jest prawdą. Zależy jak definiować rozum, ale jeśli jako inteligencję, to ludzie chcą mieć jej więcej. Po to całe tabuny młodych gnają na studia, podejmując absurdalne kierunki jak filozofia, żeby później móc zabrylować w towarzystwie, albo na blogu, że słyszeli takie nazwiska jak Kartezjusz, Kirkegard i Sartr (na szczęście na filozofię nie poszedłem, ale i tak bryluję) i  w efekcie wyjść na bardziej inteligentnych.

I tutaj, po przydługawym wstępie, przechodzę do właściwego pytania: „Czy da się zwiększyć naszą inteligencję?” Nie będę się zastanawiał, czym ona właściwie jest, gdyż kwestia ta należy do zbyt skomplikowanych. Najlepsza definicja jaką słyszałem, przypomina błędne koło: „Inteligencja to wartość mierzona za pomocą testów I.Q.” W związku z tym, chciałbym poprosić czytelników posta o cichą umową – pozostawiamy inteligencję, jako rzecz rozumianą intuicyjnie.

Odpowiedź brzmi: „Jak na razie się nie da, ale ciągle o tym marzymy”. Już w starożytności, już w legendach spotykamy się z motywem inteligencji podwyższonej za pomocą pewnych czynników. Odyn powiesił się na drzewie za nogę w ofierze dla samego siebie, aby zyskać mądrość (ach ta logika mitu), Taliesin już w kołysce posiadał rozum stuletniego starca, a u wybrzeży Irlandii popylał Łosoś mądrości. Te legendarne ciekawostki moim zdaniem świadczą o tym, że ludzie zawsze chcieli „mieć większą moc pod beretem”, jak mawiał poeta, którego właśnie wymyśliłem.

Chcą i dzisiaj. I tutaj, o dziwo po raz drugi, przechodzę do sedna tego artykułu… Nie ukrywam, że ja też chciałbym posiadać wyższą inteligencję. Chciałbym szybciej myśleć, lepiej kojarzyć fakty, sprawniej się uczyć. W związku z tym, czasem – w przypływach naiwności, czytam w internecie o współczesnych łososiach mądrości – aktualnie proponowanych sposobach na podkręcenie wydajności umysłowej. Kiedy tylko powraca moje normalne – sceptyczne spojrzenie na świat, dostrzegam w nich niedorzeczność i szarlatanerię. Pod spodem kilka metod na podrasowanie swojego mózgu, które nie mają (moim zdaniem) prawa działać. Ufff.

1. Cerebrex

Doktor Yoshiro Nakamatsu regularnie przedstawia światu wynalazki, które mają go zmienić (świat, nie doktora). Jednym z jego odkryć jest elektryczne krzesło, które nie uśmierca, ale przyspiesza przepływ impulsów między neuronami. Powiedzmy, że to brzmi w miarę wiarygodnie. Siadasz w fotelu, kiedy masz do rozwiązania trudny problem. Fotel jakimś technologicznym batem pogania prąd w twoich nerwach i myślisz szybciej! Mój sceptycyzm obudziła jedna rzecz – krzesło dr. Nakamatsu wygląda, nazywa się i działa podobnie jak krzesło prof. Xawiera. Plagiat? Nie do końca, ponieważ ten drugi to postać z komiksu – mentor X-men’ów. Ten łysy bohater zbudował zaawansowany technologicznie fotel, który zwiększa umiejętności telepatów, a nazwał go… tadadam: Cerebro. Dla porównania, zamieszczam obydwa meble poniżej.

cerebrexcerebro1

Nasuwa się pytanie, czy aby Nakamatsu nie inspirował się świadomie gadżetem z komiksu? Skoro jedno z białek występujących w genach kręgowców zostało nazwane na cześć jeża z gry komputerowej, to może japoński naukowiec dla żartu odnosi się do amerykańskiej popkultury? Może wynalazek rzeczywiście przyspiesza myśli? Niestety działania krzesła Cerebrex nie potwierdza nikt oprócz twórcy, dlatego zmuszony jestem założyć, że jest to jedna, wielka, wierutna bzdura.

2. Image streaming

Niejaki Win Wenger (też doktor) opracował specjalną metodę medytacji (właśnie image streaming), która rzekomo może w każdym z nas obudzić geniusza.  Ta technika polega na plastycznym opowiadaniu do dyktafonu, tego o czym się w danej chwili myśli. Nie każdy potrafi wizualizować, a tym bardziej nie każdy potrafi utrzymać w myślach barwny obraz i jednocześnie o nim mówić. To, że zadanie nie jest łatwe, mogło wielu ludzi przekonać do jego skuteczności. Ja jednak nie wierzę w jego działanie… Nie wierzę, że image streaming jest rewolucyjne. Dlaczego? Bo nie dokonało żadnej rewolucji.  Badania stojące po stronie Webgera wykazują, że jego metoda podwyższa I.Q. o 0.9 punkta w ciągu godziny!!! Gdyby to była prawda, w jego instytucie w niecały rok dałoby się „wyprodukować” tabuny einsteinów.

3. Lumosity

Lubię gry. Scrable, kropki, szachy, łamigłówki, myślę też, żeby ponownie zacząć grać w planszówki. Pewnie bawiłbym się też gierkami proponowanymi przez Lumosity, gdyby nie to, że są płatne. I jeszcze, gdyby nie fakt, że ta firma lekko nadużywa mojego zaufania. Nie wątpię, że rozrywka intelektualna rozwija umysł, ba, jestem o tym nawet przekonany. Lumosity jednak jest odrobinę zbyt pewne swego. Gwarantuje konkretny przyrost umiejętności umysłowych, po konkretnym czasie spędzonym na jej stronach.  Już dawno zostało udowodnione, że gra w szachy znacznie zwiększa inteligencję podczas gry w szachy i tylko nieznacznie w innych sytuacjach. Myślę, że tak samo sprawa ma się z Lumosity. Nauczysz się dobrze grać w gry na stronie i to właściwie wszystko.

4. Dual NBack

Też gra. Podobnie jak te w punkcie powyżej, opracowania przez psychologów. Konkretnie przez dr. Susan Jaeggi (skąd ona u diabła pochodzi?) Polega, jeśli dobrze zrozumiałem, na rozwiązywaniu dwóch zadań jednocześnie, co zwiększa pamięć krótkotrwałą i co za tym idzie poprawia inteligencję płynną (niefortunne, dokładne tłumaczenie z angielskiego fluid inteligence).  Wobec tej metody jestem najmniej sceptyczny. Dlaczego? Bo dr. Jaeggi nie zrobiła z niej produktu, nie stara się udowodnić światu, że dokonała wiekopomnego odkrycia. Za to zwyczajnie dalej prowadzi badania. Wierzę jej, bo nie próbuje mi na siłę wcisnąć kitu, albo przynajmniej wciska go mniej jawnie.

Przytoczyłem kilka metod zwiększania inteligencji, które nie działają, bądź których działania nie udowodniono. Nie odpowiedziałem jednak na pytania, czy w ogóle da się zwiększyć wydolność umysłową.  Jestem pewien trzech rzeczy: Że da się polepszyć pamięć (ćwiczenia i mnemotechniki). Że da się znacznie zwiększyć zdolność do koncentracji (tai chi, ćwiczenia oddechowe, inne bzdety). Uważam też, że można znacznie podkręcić swoją kreatywność.
Jestem więc gotów wysunąć śmiałą tezę, że człowiek, który ma lepszą pamięć, dłużej podtrzymuje koncentrację i wymyśla ciekawsze pomysły, jest bardziej inteligentny. A może nie?

Zapraszam do zupełnie innego posta, który też jest antyrankingiem.

Komentarze

Komentarze

5 myśli na temat “Czy da się podkręcić swój biologiczny procesor?”

  1. Podobno iloraz inteligencji wzrasta liniowo u mieszkańców państw zachodnich. Efekt ten „jest widoczny także w małej skali czasowej, rzędu dwunastu miesięcy.” Tylko Wikipedia zbyt ogólnie opisuje przebieg badań, żeby stwierdzić, czy to oznacza, że poszczególne osoby dorosłe statystycznie również zwiększają swoją inteligencję w ciągu życia.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Flynna

  2. Z tego co czytałem, skrystalizowana (crystallized inteligence, nie wiem jak to poprawnie brzmi po polsku) rośnie w ciągu życia – to jest ten typ inteligencji związany z wiedzą. Natomiast płynna (fluid) maleje – to jest z kolei typ inteligencji odpowiadający za radzenie sobie w nowych sytuacjach (czyli ten bardziej prawdziwy).

    1. A Flynn badał po prostu iloraz inteligencji, czyli właśnie to, co badamy za pomocą testów IQ. A samych podziałów inteligencji na różne jej rodzaje jest całkiem sporo. Na pewno zdolnośc zapamiętywania i kreatywność są uznawane za składowe (lub rodzaje) inteligencji prze co najmniej kilka autorytetów.

  3. NIe będę się wywnętrzał, bo jak widzę mądrzejsi się wypowiadają – zaznaczę tylko fragmenty, które się MI /MNIE podobają w tym poście (wyrażę w ten sposób moje widzenie świata /niekoniecznie najmądrzejsze, ale nie aspiruję/)

    „którzy wytworzyli listę aforyzmów dłuższą niż supermarketowy rachunek siedmiodzietnej rodziny przed świętami”

    „na szczęście na filozofię nie poszedłem, ale i tak bryluję”

    „pozostawiamy inteligencję, jako rzecz rozumianą intuicyjnie”

    „Taliesin” (no teraz się dowiedziałem któż to)

    „Łosoś mądrości”

    Ujawniam swoją niewiedzę – sprawdziłem::”skoro jedno z białek występujących w genach kręgowców zostało nazwane na cześć jeża z gry komputerowej” – fakt… ale jaja, nie uwierzyłem w pierwszym momencie….

    „Cerebro” – widać jakim stary jest, nie kojarzę gościa i rzeczy, ale teraz już wiem…..

    „Lubię gry””szachy, łamigłówki” – ich auch, Zufall? 🙂

    „Wobec tej metody jestem najmniej sceptyczny. Dlaczego? Bo dr. Jaeggi nie zrobiła z niej produktu, nie stara się udowodnić światu, że dokonała wiekopomnego odkrycia. Za to zwyczajnie dalej prowadzi badania. Wierzę jej, bo nie próbuje mi na siłę wcisnąć kitu, albo przynajmniej wciska go mniej jawnie”

    „Jestem więc gotów wysunąć śmiałą tezę, że człowiek, który ma lepszą pamięć, dłużej podtrzymuje koncentrację i wymyśla ciekawsze pomysły” – (zgadzam się z tym polądem… sam mam słabą pamięć i zazdroszczę….)

Możliwość komentowania jest wyłączona.