Stargard-Elbląg-Płock – trasa kabaretu PUK

drugs„To była jedna z dużych tras. Kiedy spocony schodziłem ze sceny pierwszego dnia, odrobinę zdziwiło mnie, że w naszej garderobie siedzi gruby impresario. Między nogami, obleczonymi w spodnie od białego garnituru, trzymał cooler wypełniony po brzegi butelkami z wódką. Nalał nam po bani, zasugerował, że najlepiej przepija się piwem, a zagryza dymem z cygara. Pogadał, pogadał i poszedł, na koniec pytając czy my bierzemy kokainę czy jeszcze nie. Okazało się, że to taki miejscowy, bogaty dziwak…

Drugiego dnia byłem odrobinę mniej zdziwiony. Po zakończeniu trudnej harówki na estradzie, zostawiając za sobą ryk morza oklasków publiczności, wkroczyłem do garderoby, gdzie impreza już toczyła się w najlepsze. Szampan lał się z dużej wysokości do kryształowych musztardówek, z rąk do rąk krążyły grube jak ogon kota skręty z afgańskiego haszyszu, a dwie panie z domu kultury nadrabiały brak walorów chęciami, tańcząc na stolikach.

Ale to dopiero trzeciego dnia się rozkręciliśmy. Borysewicz tak się naćpał, że podpalił pilnującego amfiteatru milicjanta.” – Tak mniej więcej Janusz Panasewicz wspominał jedną z pierwszych tras zespołu Lady Pank.

Natomiast trasa PUKa była właściwie nudna. Pociąg, występ, piwo, hotel, pociąg, występ, basen, hotel, bus i tak przez trzy dni. Ale i tak było fajnie…

Komentarze

Komentarze

3 myśli na temat “Stargard-Elbląg-Płock – trasa kabaretu PUK”

Możliwość komentowania jest wyłączona.