Teraz, tutaj, tutaj, teraz, prosto zza kulis

tomylee1

Śpiewaj z nami tekst piosenki

Koniec laby – Bogu dzięki!

Ogłoś to na swoim blogu:

Czas do szkoły – dzięki Bogu!

Post na szybko, z backstage’u, na żywo, naprawdę, jak w skeczu Mana i Materny.

Sugerują, proszą, nakazują, więc nie ma problemu. Ogłaszam. KONIEC LABY. Już.

Tutaj, teraz, teraz, tutaj, tutaj, tam.

Do tekstu piosenki, który widnieje powyżej, przed chwilą ruszałem ustami w prologu „Dzięki B(b)ogu już weekend”, czyli najnowszej, dwójkowej inkarnacji „Kabaretowego klubu dwójki”, który zresztą też był wcieleniem jeszcze wcześniejszego programu rozrywkowego. Czyli jak widzimy, nauki Buddy sprawdzają się, a przynajmniej w odniesieniu do polskich produkcji kabaretowych.

Tutaj, teraz, natychmiast, stąd, ze studia ATM.

Ustami ruszałem oczywiście nie wydając z siebie żadnych dźwięków, bo nie urodził się jeszcze dźwiękowiec tak sprawny, żeby przerobić moje nieporadne rzężenie w coś, co przypomina śpiew. Jeśli komuś się bardzo nudzi, może zdobyć z archiwum polskiej telewizji nagranie i sprawdzić, że z moich ust faktycznie nie wydobyło się ani pół nuty.

Tutaj, teraz, na żywo, ludzie, to jest szaleeeństwo!!!

Co do zdjęcia powyżej, to mam szczerą nadzieję, że będę wyglądał co najmniej jak Tommy Lee Jones, bo właśnie teraz, pisząc tego posta, jedną ręką już przebieram się do roli szefa B.O.R., którą zaprezentuję w „Posiedzenia Rządu”. Ludzieeee! Właśnie zdradziłem tajemnicę jeszcze niewyemitowanych programów rozrywkowych. Nawet nie wiem, czy to jest legalne!!!

Tutaj teraz, na żywo, prawdziwie, energicznie.

Jeszcze później zagramy z PUKiem skecz sprzed czterech lat. Co by znaczyło, że już wtedy byliśmy gotowi do telewizji. A nikt nas, psiakrew, nie brał.

Tutaj, teraz, żywo, wartko, łałałuja.

Ponieważ ten blog jest o częściowo o stand up’ie, czuję się zobowiązany, żeby coś o nim wspomnieć. Garderobę mam z Kacprem Rucińskim. A, i z Antonim Syrkiem-Dąbrowskim, o czym piszę już raczej, żeby mu nie było przykro, jeśli przeczyta tego posta.

Tutaj, teraz, prawdziwie, szczerze, tętno pulsu, pulsu tętno.

Przy okazji chciałbym zgłosić w próżnię petycję, żeby jednocześnie z programem „Dzięki Bogu już weekend” był emitowany drugi, zawierający ten sam materiał, ale zatytułowany „Całe szczęście już weekend”. Nie widzę powodu, dla którego ateistyczni fani kabaretu, mieliby być dyskryminowani.

Tutaj, teraz, na żywo, zza kulis studia ATM… A tak naprawdę to wczoraj wieczorem w hotelu, bo podczas nagrania nie miałbym czasu. Trzy godziny zajęło mi wystylizowanie tego posta, tak żeby brzmiał, jakbym go pisał na szybko,

A czy brzmi to już inna sprawa.

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “Teraz, tutaj, tutaj, teraz, prosto zza kulis”

Możliwość komentowania jest wyłączona.