Kilka stron, które sprawiły, że zacząłem się zastanawiać, czy nie trafiłem do rzeczywistości alternatywnej

scihza

Internet to ostatni bastion ludzkiej wolności, miejsce w którym możesz zrobić absolutnie wszystko (tak długo jak sprowadza się to do wyrażenia swoich myśli bądź innej formy publikacji.) Ogólnie z reguły ten fakt promuję, hołubię i popieram. Bardzo mnie cieszy dzisiejszy świat, w którym każdy może założyć bloga i jeśli ma ochotę, pisać na nim, że Polacy są najwspanialsi, albo że jemu samemu (autorowi) na przykład cuchną skarpety. Aczkolwiek są takie miejsca w sieci, do których trafiam, czytam i nie dowierzam. Pod spodem drobna kolekcja stron, które dosyć mocno pozaginały sposób w jaki patrzę na świat.

1. Koreańska Republika Ludowo – Demokratyczna-oficjalna strona w Polsce.

Małe okienko temporalne do czasów nie tak dawno, ale słusznie minionych. Na wszelki wypadek zaznaczę, że chodzi o Koreę Północną, czyli tą, z punktu widzenia rozpasanego kapitalisty, złą. Nie sądziłem, że rzeczy jakie się dzieją na tym portalu są w Polsce legalne. Niby nic takiego, niby drobnostki, ale jednak wszyscy wiemy, że w KRLD ludzie giną, są maltretowani, torturowani, a ich mózgi są prane tak dokładnie jak bielizna detektywa Monka. Tymczasem wchodząc na stronę Korei Północnej w Polsce dowiemy się, że w owym kraju panuje dobrobyt, ideologia Juche poprowadzi masy ogólnoludzkie do światowego pokoju, a wszystkie Kimzongi są nazywane umiłowanymi przywódcami i słoneczkami narodu. Myślę, że gdyby niedawno i nieszczęśliwie zmarły Muamar Kadafii spróbował założyć w naszym kraju portal o swoich dokonaniach, to ktoś bardzo szybko, by mu tę stronę zdjął. A tymczasem Korea poczyna sobie w nadwiślańskiej części internetu całkiem dzielnie i odważnie.

2. Manchester Gay Skins

Kilka lat temu znajomy powiedział mi, że istnieje, gdzieś tam w Anglii, społeczność homoseksualnych skinheadów. Ponieważ znajomy ten kojarzył mi się głównie z nadużywaniem bujnej wyobraźni w celu imponowaniu innym znajomym, nie uwierzyłem. Później trafiłem na stronę Manchester Gay Skins. Uznałem, że mój koleżka nie kłamał, ale dalej powątpiewałem w fakt istnienia spedalonych nazistów. Dzisiaj informacji o tej subkulturze-oksymoronie można już w sieci znaleźć więcej. Zakładam, że może istnieć, ale jednocześnie instynkt jajcarza podpowiada mi, że ktoś robi sobie z całego świata grubo zakrojone jajo.

Równie mocno zdziwiła mnie informacja, że w naszym kraju pojawiła się subsubkultura nazywająca siebie Conservative Punk. Są to ni mniej ni więcej punkowcy o poglądach prawicowo-narodowo-katolicko-hmm-anarchistycznych. Aż mi się gęba cieszy, na myśl, o tym, jak mocno w swojej trumnie musi się przewracać Dmowski, od kiedy się dowiedział, że pewną część jego pałeczki przejęli anarchiści. Nie mogę też sobie przestać wizualizować starej dobrej naparzanki poglądowej pomiędzy geyskinami a prawicowymi punkowcami. Kto tam jest nazistą, a kto lewakiem?
Przychodzą mi też do głowy pomysły na własne wewnętrznie sprzeczne subkultury w rodzaju kapitalistycznych hipisów, wegetariańskich metali oraz inteligentnych hiphopowców.

3. Schizofrenicy.info

Informacyjnych stron o chorobach jest bardzo dużo i dobrze, że są, niech sobie będą. Ta powyżej jest wyjątkowa, ponieważ jasno wszem i wobec oświadcza, że schizofrenia to tylko punkt widzenia na świat. Portal jest stworzony przez schizofreników i ich sympatyków (fanów?) Jego główne przesłania to: „nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna”, „przymusowa hospitalizacja ludzi na te nieistniejące przypadłości cierpiących to zbrodnia przeciw ludzkości”, „psychiatria jest nowym obliczem faszyzmu”. Czyli innymi słowy, jeśli zielone anioły kazały komuś biegać po ulicy w celu znalezienia rudego chłopca i upierdolenia mu ucha, to niech sobie biega.

Mam kolegę, który pracował jako kurator społeczny, albo ktoś podobny. Jednym z jego podopiecznych był człowiek chory na schizofrenię i co więcej, uzależniony od alkoholu i amfetaminy. (Jeśli Przemek – ten kolega czyta posta, to prawdopodobnie właśnie sobie przypomniał, że mam jego płytę. Spokojnie, spokojnie, oddam, oddam.) Podopieczny któregoś dnia uznał, że jego matka daje mu pozytywną energię, bardzo potrzebną mu do życia. Traktował swój pogląd bardzo poważnie. Groził matce, że jeśli się od niego oddali na więcej niż dwa metry, to ją zabije. Owszem jest to jakiś punkt widzenia, ale bardzo dziwny.

4. Fronda.pl

A właściwie fronda.pl i cała dywizja portali pokrewnych, z czego niektóre są jeszcze bardziej jebnięte, to znaczy ehmm, przepraszam ortodoksyjne. Chcesz się pomodlić na żywo za Marysię Peszek, którą opętał Szatan, chcesz za sto złotych kupić zdjęcie papieża z potwierdzeniem, że to jest naprawdę zdjęcie papieża, chcesz się dowiedzieć, że jeśli się raz masturbowałeś/łaś to już czeka cię tysiąc lat w czyśćcu? Zapraszamy. Wspaniały świat internetowego katolicyzmu czeka właśnie na ciebie!

5. Zombie-zone.pl

Również w tym wypadku można znaleźć liczne portale pokrewne. I tutaj, podobnie jak w wątku poprzednim, chodzi o wiarę. Równie absurdalną, moim zdaniem, ale na skalę światową mniej modną. Chodzi mianowicie o wiarę w zombie. Słuchajcie, słuchajcie… Dałem się wciągnąć! Oglądam seriale o zombie, czytam komiksy, możliwe nawet, że kupię książkę, ale nie wierzę, że apokalipsa żywych trupów nadejdzie. A ludzie działający na forum zombie-zone są o tym najwyraźniej przekonani. Gromadzą zapasy, szykują broń, przygotowują drogi ucieczki… Być może jest to jakaś zgrywa, albo forma sieciowego roleplayingu. Nawet jeśli to jest tak przekonująca, że aż ciarki przechodzą po plecach…

Komentarze

Komentarze

4 myśli na temat “Kilka stron, które sprawiły, że zacząłem się zastanawiać, czy nie trafiłem do rzeczywistości alternatywnej”

Możliwość komentowania jest wyłączona.