Cenne fragmenty późnego dzieciństwa, których zostałem brutalnie pozbawiony

alt1_draculas_widow_bigMoja matka była i w dalszym ciągu jest dobrą matką. Co do tego wątpliwości miewałem tylko czasami. Na przykład kiedy jako nastolatek odczuwałem palącą potrzebę doprowadzania się do stanu nieprzytomności za pomocą jabola, a moja mać mi to utrudniała. Jeszcze wcześniej zanim pysk mi zakwitł pryszczem, a w głowie pojawiła się ochota na spożywania tanich napojów wyskokowych, chciałem oglądać horrory. Natomiast moja mama była wyznawczynią teorii, że amatorzy tego gatunku filmowego wyrastają na degeneratów, morderców, psychopatów, wampiry i sam nie wiem co jeszcze.

Pamiętam, jak raz udało mi się przemycić do domu „Wdowę po Draculi” – dzieło autorstwa Christophera R. Coppoli. (Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa. Francis F. Coppola był wujkiem pana powyżej.) Film należał do całej serii obrazów o różnego rodzaju pozostałościach po sławnym hrabim-wampirze. Na umowny cykl (nie miał jednego twórcy) składały się: „Syn Draculi”, „Narzeczone Draculi”, „Zoltan, pies Draculi” oraz wiele, wiele innych. W każdym z tych filmów odnajdywała się jakaś osoba z bezpośredniego otoczenia Vlada Tepesa i okazywała się być śmiertelnym zagrożeniem dla Nowego Yorku bądź innej części Ameryki. Oczywiście chciałem obejrzeć każdą z tych produkcji. Udało mi się tylko „Wdowę” i to nie w całości..

Puściłem ją po szkole, wczesnym wieczorem. Mama jeszcze nie wróciła z pracy, a ojciec akurat miał głęboko, co robię (i chwała mu za to). Film był świetny. Lubieżna i krwiożercza kobieta została znaleziona w skrzynce zalegającej na dnie magazynu jakiegoś muzeum. Z głównego bohatera zrobiła pół służącego a pół kochanka. Jadła ludzkie mięsa, zmieniała się w nietoperza i zanim pojawił się śmiałek potrafiący walczyć z krwiopijcami, zdążyła zwampirzyć pół dzielnicy.

Mojej mamie odwołali jedną lekcję i wróciła wcześniej. Wkroczyła do pokoju akurat w momencie, w którym potomek Van Helsinga wbijał kołek w pierś jednego z pomiotów pani eks-Dracula. No i się zaczęło. Mama zaczęła cośtam krzyczeć, że to jest krwawe i że ludzie się mordują. Odpowiedziałem, że nie ludzie, ale człowiek wampira. I tutaj zaczęło się jeszcze bardziej. Moja bezpośrednia przodkini weszłą w długą i nudną pogadankę (ma do nich talent), że to jest człowiek i żebym nie doprowadził do sytuacji, w której nie będę odróżniał fikcji od rzeczywistości. Hmmm. Rozróżniałem. Widziałem, że mordują się tylko na niby, bo to przecież film i nie widziałem powodów, żeby się takim fikcyjnym mordem emocjonować.

Od tej pory jeśli chodzi o oglądanie horrorów byłem, że tak powiem pod lupą. Nie było mi wolno i już. Pamiętam, że moi koledzy z podstawówki opowiadali w szkole o Critersach, Cosiu, Szalonym Klaunie, Kotołakach, całej serii filmów o zombie, a ja byłem takim antyhorrorowym pariasem. Nie widziałem prawie żadnego z powyższych dzieł i każda możliwość obejrzenia dreszczowca stanowiła dla mnie święto. Pamiętam, że raz na wagarach spędzonych u kumpla udało mi się obejrzeć „Guyvera (Nie mylić z McGyverem). To był piękny czas i piękny film. Fragment poniżej.

Widzę w metodach wychowawczych swoich rodziców pewien brak konsekwencji. Po pierwsze, kiedy byłem mały, siostra czytała mi do snu „Dziady, cz. III”. Po drugie mogłem swobodnie pochłaniać wszystkie baśnie Andersena, wszystkie bajki w rodzaju „Ronji córki zbójnika” i inne książki uchodzące za kanon lektur i ociekające pieprzonym skandynawskim mrokiem. Natomiast nie mogłem obejrzeć „Wilkołaka z przedmieścia” ani grać w „Mortal Kombat”. Ten ostatni to fajna gra, można zabić przeciwnika na dziesiątki sposobów – zatłuc, wyrwać kręgosłup, rozerwać, zdekapitować, czyli teoretycznie zrobić człowiekowi wszystko, co najgorsze. Teoretycznie, bo dla mnie najgorsza i najokrutniejsza jest śmierć głodowa. Śmierci głodowej w Mortalu nie ma. Znajdziecie jej za to całkiem sporo w „Bajce o sierotce Marysi.” (Poważnie! Sprawdźcie sobie. Pan mysz opowiada, jak przez zimę po kolei z głodu padały jego dzieci.) Co więcej w Martala nie wolno mi było grać, a sierotkę MUSIAŁEM przeczytać. No i gdzie tu logika?

I tutaj chciałem się ostatecznie poskarżyć. Uważam, że mama dając mi bana na horrory odebrała mi ważny element moich lat nastoletnich. Teoretycznie mogę spróbować to nadrobić i zacząć te filmy oglądać teraz. Mogę, chciałem, ale teraz, z mojej aktualnej perspektywy niestety są one chujowe.

Komentarze

Komentarze

11 myśli na temat “Cenne fragmenty późnego dzieciństwa, których zostałem brutalnie pozbawiony”

  1. Tak, z wiekiem coraz więcej rzeczy jest chujowych:P Człowiek odkrywa że ulubiona książka z dzieciństwa jest nudna i infantylna, a przy oglądaniu horrorów przy których kiedyś mało się nie posikał ze strachy teraz ziewa z nudów i zażenowania poziomem.
    Taaak, dorosłość zdecydowanie jest przereklamowana:P

  2. Powiem tak – kiedy mama przyjeżdżała na weekendy ze studiów to puszczała mi mix Iron Maden i Metallicy. Kiedy trochę podrosłam i znalazłam książki Kinga i Mastertona na półce w jej starym pokoju – nie zabroniła czytać. Lepiej – zachęcała stwierdzając, że to poszerzy moje horyzonty i nie zamknie w ciasnych szufladkach życia. Więc kiedy w wieku 10 lat „przyłapała” mnie na oglądaniu jakiegoś tam horroru tylko się uśmiechnęła i poszła robić swoje.
    Kurcze – mam wylatowaną mamę!:D

    1. Ja z moją mamą wspólnie oglądałyśmy horrory, bo ona akurat jest wielką fanką 🙂 A co do niekonsekwencji to też pamiętam jak katechetka i ksiądz nam mówili o, że horrory to zło i broń boże nie wolno nam takich rzeczy oglądać, po czym na następnej lekcji przerabialiśmy „Janko Muzykanta” czy „Antka”, czy właśnie baśnie Andersena 😛

  3. .. co mi przypomina, jak schowałam się kiedyś w nocy pod stołem w czasie jak moja mama oglądała w telewizji coś, czego mi nie było wolno (to mógł być horror, albo Emmanuelle) i w połowie wygramoliłam się spod tego stołu ziewając w pogardzie dla nudy telewizji publicznej i poszłam spać zostawiając moją mamę z opadniętą szczęką.. :] Piękne czasy.

  4. Ic59bkaWitam,Wc582ac59bnie dzis mam miec487 zac582oc5bcona wkc582adkc499 mam 7 miesic499cznego synka ( i 8 letnic485 cc3b3rcic499). Niech ktoc59b mi powie na czym polega ten zaiebg i czy to boli. Nie ukrywam c5bce troche sie bojc499.

Możliwość komentowania jest wyłączona.