Dziwne, podłużne istoty

Mija mnie rząd stworzeń, idą jedno za drugim. Smukłe ciała, tak wyrzeźbione, że wydają się być bardziej stworzone do wicia niż do chodzenia prosto, poruszające się z gracją, ale jakby pajęcze kończyny. Głowy stworzeń są nienaturalnie duże, w większości zwężone na dole i rozszerzone u góry, jak żarówki, albo łby serialowych obcych. Do tego wąskie usta, nie wiem czy poprawiane czy w ogóle w całości namalowane. Mają duże, nienaturalnie lśniące oczy. Coś w tych oczach najwyraźniej pomaga istotom filtrować rzeczywistość, jakiś system od razu informuje je, co jest godne zainteresowania, a co nie. Widzą mnie, ale ewidentnie nie jestem dla nich bardziej interesujący od stojącego obok krzesła. Dopiero jeśli byłbym raperem w płaskiej czapce, który może załatwić udział w teledysku, albo starym gejem w marynarce z tandetnego sreberka, system przesiewania rzeczywistości kazałby im się mną zainteresować.

angoraTak, miałem do czynienia z modelingiem. Ostatnio występowaliśmy przed pokazem mody. I muszę powiedzieć, wow, what the fuck? Modelki kierujące się na wybieg i już wypędzlowane pudrem i wbite w cholernie drogie kawałki materiału, nie przypominają kobiet, co więcej, moim zdaniem nie przypominają nawet ludzi. Są ładne, ale określenia piękne bym już nie użył. Przywodziły mi na myśl jakieś zwierzęta, jakiś gatunek który przestał ewoluować pod kątem wytrzymałości i szybkości, a zaczął rozwijać takie cechy jak anoreksja i androgyniczność. Inni faceci oglądali się z pożądaniem. Ja patrzyłem, ale mniej więcej tak jakbym idąc przez wieś napotkał stado andorski kóz. Rzuciłbym okiem, bo ciekawostka i tyle.

Inni się ślinili, rzucali ćwierćgębkiem stwierdzenia: „ale dupy”, „wow, ale laski”. A ja się nie zgadzam. To nie są żadne dupy, to są mutanty, fizyczne i prawdopodobnie psychiczne. Duże lalki, którymi się bawi niejaki Pinko, czy inny facet podejrzanie mocno zainteresowany sukienkami. To jest już inny gatunek, przeznaczony do reprodukcji z wypacykowanymi Kenami, którzy w ramach gry wstępnej podjeżdżają pod dom przejebanie niepraktycznym, czerwonym samochodem.

Teorię, że te modelki były stadem zwierząt potwierdza fakt, że miały pasterza. Wokół grupki nienaturalnie wypacykowanych lalek biegał mały gej w pomarańczowej marynarce. Ciągle krzyczał wysokim głosem, komunikował się z kimś niewiarygodnie ważnym przez walkie-talkie i dopacykowywał twarze modelek małym pędzelkiem. Z przyczyn oczywistych skojarzył mi się z ratlerem, którego ktoś wytresował do poganiania owiec.

Zapraszam do poprzedniego posta z kategorii Życie Dziwi.

Komentarze

Komentarze

6 myśli na temat “Dziwne, podłużne istoty”

  1. Zbyt brutalne uogólnienie. Jeśli pokaż był w wyższej półki mogę Cie zapewnić że duzy % dziewczyn to osoby wartościowe a muszę wyglądać tak a nie inaczej bo wbrew pozorów nawet przy takiej figurze – powietrzem się nie najedzą 🙂 Co do geja z pędzelkiem i z marynarką – faceci mają dziwne kompleksy, które powstają z nieznanych – mi kobiecie – przyczyn. Przecież gej nie jest konkurencją to też po co ta szydera?

    1. Z którego miejsca można wywnioskować, że myślę o geju jako konkurencji? Zwyczajnie był strasznie śmieszny.
      Co do brutalnego uogólnienia, to nie zaprzeczam.

  2. Modelki.. No cóż.. Kościste.. Nieładne.. Niepociągające..
    Dlatego wciąż dziwi mnie fakt, że tak wiele dziewczyn chce być właśnie takie jak one. Ok, powiedzmy sobie prawdę – chętnie bym się zmobilizowała i zrzuciła te przysłowiowe 5 kg, ale bez przesady! Wyglądanie jak tyczka? Nie ma siły! To nie jest nawet ok.

  3. Mnie zdziwiła jakoś w lecie reakcja znajomych na porównanie sylwetek modelek i pań występujących w reklamach pewnego koncernu kosmetycznego (szkieletory vs. kobiety pulchne, ale jeszcze tak apetycznie). Otóż faceci (laski też, ale to oczywiste) jednogłośnie, bez żadnego ale, opowiedzieli się za szkieletorami. Znaczy i ja uważam że panie z reklamy mają ciut przydużo, ale żeby od razu takie szkielety?
    Także, jesteś oryginalny i niesztampowy, brawo 😛

Możliwość komentowania jest wyłączona.