Dzięki bogu już się skończyło

Po raz pierwszy od bardzo dawna zachowałem się jak jedna piąta naszej populacji, czy ile oni tam mają oglądalności i w piątkowy wieczór obejrzałem razem z rodzicami „Dzięki bogu już weekend” (powtórkę). Program był miałki i naciągany, skecze średnie, publiczność w telewizji ryczała nie wiadomo z czego, całość skończyła się tradycyjną wspólną piosenką nie wiadomo po co. Moi rodzice się nie śmiali i patrzyli z lekkim zażenowaniem raz na ekran, a raz na siebie. Ja po wieńczącej show piosence miałem ochotę powiedzieć: „dzięki bogu już się skończyło….”

Czyli, że co? Że jestem jednym z tych, którzy są gotowi roznieść wszystkie telewizyjne kabaretony na kopiach? Że mnie biorą, ale za rzadko, więc będę marudził, że to słabe, tak długo, aż zaczną mnie brać częściej? Nic podobnego, ja właśnie nie o tym, a przynajmniej nie w tym kierunku. Widziałem większość zaprezentowanych w programie skeczy na żywo i wiem, że są one niezłe lub dobre. Te numery natomiast, które na antenie wypadły całkiem do dupy, w warunkach scenicznych prezentują się znośnie.

Wiem też, że atmosfera na planie „Dzięki bogu” z reguły jest przyjemna i sympatyczna. Mam na myśli atmosferę nagrania, bo to co się dzieje podczas prób to zupełnie inna sprawa:) Na nagraniu ludzie dobrze się bawią i moim zdaniem autentycznie mają ku temu powody. Te realizacje to nie są może najlepsze imprezy kabaretowe na jakich byłem, ale kiedy się je ogląda na żywo, bez czarnego filtru plazmowego ekranu, naprawdę prezentują się znośnie. Co najmniej znośnie. Sam czasami się na nich śmieję na głos, a to już dla dowolnego kabaretonu jest osiągnięcie (bo z reguły śmieję się tylko w środku) . Muszę jedynie przyznać, że piosenki finałowe są porównywalnie beznadziejne  zarówno w wersji live jak i digital.

Więc, co? Jakie rozwiązanie proponuję. Pomimo, że dobre skecze wypadają dużo słabiej na ekranie, nie optowałbym za zdjęciem programu z anteny. Mimo wszystko robi on nam, wszystkim (no może nie wszystkim, ale wielu) kabareciarzom dobrze. Jest jedną z niewielu szans na pokazanie swojej gęby w telewizji, a nawet jeden taki eksces może dużo zmienić (aczkolwiek nawet pięćdziesiąt pokazań gęby może nie zmienić nic).

Moim zdaniem bardzo na miejscu byłby pasek lecący w dole ekranu przez cały program: „Kabaret jest sztuką na żywo. Tylko obejrzenie kabaretu na scenie da pełen obraz jego jakości. Oglądanie kabaretu w telewizji grozi sztucznym obniżeniem jego poziomu i co się tym wiąże: niezadowoleniem i potencjalnym ubliżaniem artystom.”

Właściwie, to mogę sobie proponować, co chcę. I tak to nic nie zmieni.

Komentarze

Komentarze

3 myśli na temat “Dzięki bogu już się skończyło”

  1. Podczas świąt okazało się, że moja dalsza rodzina nie wie o tym, że jest cos takiego jak występy na żywo. Dlatego jestem „za” wprowadzeniem paska z informacją dla widzów.

    1. Kiedy lata temu powiedziałem mojemu kuzynowi (jest kolejarzem, mieszka w małym miasteczku), że jestem w kabarecie, odpowiedział: „No jeszcze Cię nie widziałem”, mając na myśli, że w TV mnie nie było. Najwyraźniej nie jest to żaden fenomen, ale norma:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.