Duch psa

Od czasu do czasu widuję swojego psa. Nie, nie przybiega do mnie, nie merda ogonem i głośno szczekając nie woła, żebym go zabrał na spacer. I całe szczęście, bo mój kundel nie żyje już jakieś cztery lata.

Niesamowite, jak mocno przyzwyczajenia działają. Kiedy jestem u rodziców (a byłem ostatnich parę dni) czasami mi się zdaje, że pies leży w ciemnym kącie przy drzwiach wejściowych. Jednej nocy szedłem przez korytarz nie zapalając światła i na chwilę zawiesiłem oczy na czarnej torbie ojca rzuconej gdzieś pod ścianą. Przez drobny ułamek sekundy zdawało mi się, że torba do mnie merda.

smyczŁapię się na tym, że zamykając drzwi do pokoju, który kiedyś był mój, dziwię się, że na klamce nie brzęczy zawieszona smycz. Raz zajrzałem pod szafkę w kuchni, żeby sprawdzić, czy pies ma wodę w misce. Nie miał wody, nie miał też miski, w końcu martwe psy ich nie potrzebują.

Gdybym był człowiekiem wierzącym ze skłonnościami do nurtu new age, pewnie bym założył, że mój pies znajduje się w jakimś uproszczonym wariancie nieba, w którym pieczone kurczaki rosną na drzewach, patyki same się rzucają, a suki zawsze mają cieczkę. Pewnie bym sobie wyobrażał, że Kacper (W dalszym ciągu uważam, że to nie jest imię dla człowieka. Sorry Ruciński.) czasami się wymyka się z tego Edenu spod marki Pedigree i wychodzi na spacer, żeby odwiedzić stare śmieci. Pewnie bym wierzył, że jego cień biegnie koło mnie wydają z siebie upiorne „hau! hau!’, kiedy idę jakąś starą, wspólną trasą. Na szczęście taki głupi to ja nie jestem, wiem, że moja psina nie żyje, a chwilowe przywidzenia to odruchy wymieszane z wyobraźnią.

Mój pies miał dobre życie i to mu powinno wystarczyć za niebo. Miał dużo żarcia, często chodził na spacery, czasami nawet wolno było mu leżeć na kanapie. Żałuję tylko, że nigdy nie zabrałem go na suki. Głupi fiut ze mnie, a nie kolega.

Zapraszam do poprzedniego posta z kategorii Życie Dziwi.

 

Komentarze

Komentarze

2 myśli na temat “Duch psa”

  1. Mojego psa musiałam w październiku uśpić i również przy wchodzeniu do mieszkania dalej spodziewam się szczekania i skakania z radości, a czasami słyszę stukanie pazurów o podłogę… wiem co czujesz 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.