Krakowskie knajpy, które pozwalają wieszać plakaty

Ten post, jak na mojego bloga, będzie dosyć przydatny. Przepraszam.

Na szczęście niektóre występy, które odbywam w Krakowie mają w pakiecie promocję i plakatowanie miasta. Wtedy nie muszę się martwić niczym, oprócz tego, czy uda mi się dotrzeć na czas komunikacją miejską i czy ta promocja faktycznie przyniesie jakikolwiek skutek. Czasami, jednak, też na szczęście, sam jestem organizatorem bądź współ i wtedy zapitalam po różnego rodzaju lokalach gastronomicznych i lepię gdzie się da plakaty formatu A4, niestety z reguły własnoręcznie zrobione. Dlaczego w takim razie na szczęście? Bo dużo wtedy gadam z ludźmi, robię rekonesans krakowskich knajp, sprawdzam czy przez przypadek któraś nie będzie zainteresowana zrobieniem imprezy standupowej.

Ostatnio akurat roznosiłem plakaty wycieczki kabaretowej, którą robią z Anią Hojwą przewodniczą Vintage Kraków Tour. Stwierdziłem, że skoro i tak kleję te plakaty, skoro i tak wiem, gdzie iść, żeby je wzięli, to nie będę świnia i podzielę się ze światem informacjami odnośnie zalepiania Krakowa swoimi materiałami informacyjnymi.

Najpierw parę uwag wstępnych:

1. W żadnej knajpie nie zalepiaj plakatów aktualnych imprez. Jeśli nie chcesz, żeby ktoś „Cię zdarł”, albo „zalepił”, to po prostu tego nie rób.

2. Nie zaklejaj też żadnych plakatów knajpy, w której wieszasz.

3. Zawsze pytaj obsługi, czy możesz powiesić plakat. Z doświadczenia wiem, że kiedy spędzasz w jakimś miejscu dwanaście godzin w ciągu dnia, to nawet jeśli tego miejsca nie cierpisz, to i tak zaczynasz się czuć w nim jak u siebie w domu. Też byś się wkurwił, gdyby Ci ktoś wszedł do domu i nakleił plakat w przedpokoju.

4. Uwaga niby trywialna, ale wiem, że nieskończona jest potęga ludzkiej głupoty – podklej sobie wcześniej plakaty dwustronną taśmą do tapet (kupisz na przykład w Obi).

5. Wchodź też do knajp niewymienionych na tej liście. Te które podaję to pewniaki, ale być może gdzie indziej menadżer akurat będzie miał dobry humor, albo barman będzie miał w dupie zdanie menadżera i któryś z nich powiesi Ci plakat.

A teraz lista knajp zezwalająca na nieodpłatne powieszenie plakatów. Żeby nie było nudno układam ją w wycieczkę.

Pojedź pod Bagatelę, później idź dookoła plant w kierunku Wisły, skręć w Straszewskiego i tutaj na samym początku jest:

1. Tawerna Żeglarska Stary Port. Straszewskiego 27. Pozwalają wieszać plakaty w kiblu, co jest popularną w Krakowie praktyką. Nie wiem, czy tutejsi stali bywalcy są zainteresowani czymkolwiek co nie ma związku z morzem, ciągnięciem lin i solonymi szprotami w beczce, ale na wszelki wypadek plakat można powiesić. Napij się lanego Leżaja na rozruch, wróć do plant, wejdź na Szewską i po lewej stronie szukaj:

2. Pub Kulturalny, Szewska 25. Lokal stanowi unikalną kompozycję mroku i dichomulstwa. Jest ciemno, zimno, śmierdzi tanim szlugiem, ale jest gdzie powiesić plakaty. U wylotu przerażająco stromych i krętych schodów wejściowych mają specjalną tablicę.

3. Bunkier Sztuki. Plac Szczepański 3a. Pierwszy lokal w Krakowie, który miał zimowy ogródek pod taką jakby plastikową szklarnią. Ma dalej. Możesz powiesić plakaty przy wejściu – w środku i na zewnątrz. Jeśli barman ma dobry humor, nawet pożyczy Ci taker. W Bunkrze zawsze ciekawi mnie tabliczka: „Proszę uważać na kieszonkowców”. Myślę, że odstrasza ona równie dużo klientów co złodziei. Za to jeśli już jakiś kieszonkowiec tam przyjdzie, na bank będzie należał do tych ambitnych.

4. Bomba na placu. Plac Szczepński 2. Mają słupek w centrum lokalu do wieszania plakatów. Podobno przychodzi tutaj tak zwany młody Teatr Stary, czyli ta mniej leciwa część kadry aktorskiej. Jest więc szansa, że Twój plakat zostanie tutaj mentalnie olany przez osoby wyjątkowo dobrze obeznane ze sztuką. Teraz przetnij plac Szczepański, wejdź w Tomasza, skręć w lewo na Sławkowskiej i tutaj będzie:

5. Dekafencja. Sławkowska 4. Bardzo dekadenckie miejsce, ostatnia deska ratunku, jeśli jesteś na rynku nad ranem i już wyrzucili Cię z kilku miejsc. Dekafencja jest otwarta chyba całą dobę i czasami ruch robi im się około piątej rano. Powieś plakaty na drzwiach od kibla, napij się taniego Kasztelana i wróć do Zaułku Św. Tomasza.

6. Dym. Św. Tomasza 13. Nazwa rzeczywiście pasuje, bo pomimo, że nikt nie pali, miejsce wydaje się być zadymione. Zostaw plakat u barmana, który zawsze konsekwentnie twierdzi, że zaraz powiesi go na ścianie za barem. Czasami chyba faktycznie wiesza. Idź w dół, dół, dół Tomasza.

relax7. Relax. Św. Tomasza 28. Podróbka legendarnego krakowskiego Spokoju, firmująca się nazwą butów zimowych modnych z braku wyboru w późnym socjaliźmie. Jest to podróbka ewidentna, ale dobra. Powieś plakaty w kiblu i idź dalej.

8. Cafe Philo. Św. Tomasza 30. Melepetownia z zadęciem i ambicjami. Dużo książek na ścianach, podarte pufy, bardzo profesjonalnie chamska obsługa, dłuuugie godziny otwarcia, więc polecam. Plakaty wiesza się w kiblu. Jak już to zrobisz, wróć do Floriańskiej i  skręć w lewo. Po drugiej stronie ulicy szukaj lokalu:

9. Święta Krowa. Floriańska 16. Dużo razy tam byłem, ale zawsze mam problem ze znalezieniem. Podpowiem, że trzeba szukać wąskiej bramy przy której są jakieś futra w gablocie i salon tatuażu. Nie zdziw się, bo na schodach tuż przy wejściu do Krowy swoje gniazdo ma Pan Żul. Czasami tam śpi, a czasami robi inne, bardziej obleśne rzeczy. W Krowie plakaty wiesza się na tablicy przy schodach. Mają też bardzo fajną, niską antresolkę, na której można jedynie siedzieć bądź leżeć.

10. Pauza. Floriańska 18. Całkiem fajny klub, po prawej od wejścia masz fragment tablicy dedykowany wieszaniu plakatów. Powieś sobie, wyjdź, wróć do Rynku, skręć na Mikołajską i u jej przecięcia z Krzyża będziesz miał:

11. Wódka. Mikołajska 5. Momentami nie mogę uwierzyć, że komuś się udało zarezerwować tę prostą i jednocześnie tak sugestywną nazwę dla knajpy. Domyślam się, że sztab copywriterów nad tym nie siedział. Powieś plakaty na drzwiach do kibla, napij się wódki, bo nazwa jednak zobowiązuje, a później idź za róg.

12. Re. Świętego Krzyża 4. Jedna z niewielu krakowskich knajp, które na wyposażeniu posiadają kota. Kot ten to o tyle ciekawostka, że jest śnieżnobiały i nie ma przedniej łapy, więc jeśli go po raz pierwszy zobaczysz po którymśtam głębszym, możesz zacząć w duchu kwestionować jakość spożytego wcześniej alkoholu. Re ma dużo sal, stolików i zakamarków, w tym lożę, która jest wkopana w ziemię i lekko przypomina bunkier. Miejsce do wieszania plakatów znajduje się na drzwiach do magazynu w połowie drogi między schodami a barem.
Zejdź Krzyża do Siennej, skręć w prawo, a później w lewo w Stolarską i tutaj na lewej ścianie masz piękną, prostą serię:

13. Pierwszy Lokal Na Stolarskiej Po Lewej Stronie Idąc Od Małego Rynku (tak, to jest nazwa). Stolarska 6/1. Polecam wpaść rano, bo mają bardzo dobre kanapki, które świetnie się nadają jako śniadanie po przepitej nocy. A tymczasem powieś plakat na drzwiach wejściowych do sali dla palących, napij się czegokolwiek, bo dawno nie piłeś i idź dalej.

14. Stolarnia. Stolarska 6. Kiedy wieszałem tam plakaty ostatnio, barman mi powiedział, że mogę je zainstalować na ścianie gdzie tylko chcę. Nie jest to szczególnie popularna praktyka, więc przypuszczam, że barman: a) się nie znał, b) był na wylocie i chciał zrobić na złość właścicielowi. Nie wnikałem, powiesiłem i poszedłem.

15. Siesta. Stolarska 6. Kawiarenka, która kiedyś była jednym z niewielu „niepalących” lokali w Krakowie. W dalszym ciągu przyciąga do siebie całe tabuny softkorowców. Duszpasterstwo Beczka jest blisko, więc przypuszczam, że tutaj przychodzi się ululać lekkim likierkiem malinowym skołowana dominikańska mszą młodzież. Plakaty wiesza się na lewej lub prawej ścianie przy drzwiach.

16. Ambasada Śledzia. Stolarska 8. Jeden z modnych ostatnimi czasy lokali typu wódka i zakąska. Zjesz tutaj i wypijesz na stojaka średnio dobre produkty w przystępnej scenie. Skonsumuj zapiekankę ziemniaczaną z boczkiem, bo na pewno już zgłodniałeś, powieś plakaty na ścianie obok obleśnego kibla i cofnij się do Siennej.

17. Kot Karola. Rynek Główny 6. Lokal w ścisłym centrum starego, stetryczałego Krakowa, który jednak klimatem przypomina maleńką rockową knajpkę w jakimś zapyziałym miasteczku na Śląsku. Tutaj możesz autentycznie wieszać plakaty wszędzie, aczkolwiek lepiej robić to na już nieaktualnych, a wiszących, bo tych starych cegieł taśma nie chce się trzymać. Wyjdź, przetnij Rynek i wejdź w Bracką.

18. Nowa Prowincja. Bracka 3-5. Knajpa należy do Grzegorza Turnaua, więc jeśli jesteś studentem pierwszego roku polonistyki, który dopiero co przyjechał do Krk, musisz uważać, żeby wchodząc do tego lokalu gwałtownie nie paść trupem z zachwytu. Swoją drogą zawsze mnie zastanawia, czy Turnau pisząc „A w Krakowie na Brackiej pada deszcz…” w jakiś sposób reklamował swój lokalik. Plakaty wiszą po ścianach, na pewno je zauważysz. Tutaj polecam kawę z rumem i domową bitą śmietana nakładaną z wielkiej michy.  Wejdź w bramę po prawej od wejścia do Prowincji i tutaj znowu masz małe zagłębie.

19. Tajemniczy Ogród. Bracka 3. Bardzo dawno temu byłem tutaj na dniach próbnych jako barman i mnie nie przyjęli, więc nie będę polecał tego lokalu. Nic u nich nie pij! Powieś plakaty w kiblu i wyjdź.

20. Spokój. Bracka 3. Jak już pisałem wcześniej knajpa – legenda. Miejsce dobre do bardzo niespokojnego chilloutu, otwarte bardzo długo i gromadzące ludzi otwartych mentalnie. Mają syropy do piwa chyba w pięćdziesięciu smakach, więc jest to rewelacyjne miejsce, żeby spić laseczkę na pierwszej randce. Plakaty wiesza się na korkowej tablicy przy wejściu bądź na drzwiach do kibla.

21. Cisza. Bracka 3. Lokal na tym samym balkonie co spokój. Cisza i Spokój, hahaha, świetny żart. Lokal ma podobny klimat i mam wrażenie, że ludzie tam wchodzą, kiedy w samym Spokoju już skończy się miejsce. A plakaty wiesza się… No zgadnij gdzie. Brawo, właśnie w kiblu. Wyjdź ponownie na Bracką, po drugiej stronie ulicy jest:

22. Kawiarnia Czekolada. Bracka 4. Tutaj zostawia się plakaty barmance, która, ponownie rzekomo, je wiesza. Napij się specjalności zakładu, czyli czekolady z mocnym likierem miętowym, bo tego jeszcze nie piłeś.

23. Cafe Botanica. Bracka 9. Ciekawy miks restauracji i kawiarenki. Maja naprawdę dobre tarty. Plakaty wiesza się po lewej stronie od wejścia.

Jest jeszcze parę miejsc w okolicy, ale po tej ilości przebytego dystansu i wypitego alkoholu nie będziesz miał zbyt dużo siły, więc sobie odpuść. Poza tym, tyle wydałeś na alkohol i jedzenie, że właściwie bardziej by Ci się opłaciło wynająć do plakatowania agencję.

Plakatowanie Kazimierza opiszę następnym razem.

Komentarze

Komentarze

5 myśli na temat “Krakowskie knajpy, które pozwalają wieszać plakaty”

  1. Kota Karola już chyba nie ma, zdaje mi się. Teraz (wejście od Siennej) jest klub LOKAL. I tam raczej plakatów wieszać nie pozwalają.

Możliwość komentowania jest wyłączona.