Siedem kreatywnych sposobów na uniknięcie puszkowych grzechotników

wośpRóżnie ich nazywają – puszkarze, grzechotniki, anioły od drobnych, czerwone serca, wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszyscy wiedzą, że robią dużo dobrego, bo gdyby nie ich namolne poświęcenie, gdyby nie to, że w ten zimowy dzień łupią przechodniów, aż do ostatniego zapyziałego grosza, WOŚP nie byłby w stanie swoim jąkającym się głosem zebrać kwot zbliżonych do budżetów małych państw. Wszyscy wiemy też, że grzechotniki, te anioły pobrzękujące tekturową puszką, te miniony Jerzego Owsiaka, stają się upierdliwym wrzodem na dupie w momencie, w którym już spełniliśmy swój wyimaginowany obowiązek, już wrzuciliśmy swoje dziesięć złotych, a oni dalej na nas walą hurmą, zaganiają w kozi róg i pobrzękują. Zwyczajnemu, żebrakowi jeszcze wypada powiedzieć „spierdalaj”, a im nie do końca.

Dzisiaj powiem Wam jak po opłaceniu orkiestrowego myta uniknąć kolejnych ataków grzechotników.

1. Wydrukuj na kartonie własną puszkę, złóż w domu, a później wyjdź i szpanuj. Nie musisz nic zbierać, jedynie dbaj o to, żeby puszka była na widoku. Teoretycznie trzeba na to mieć jakieś pozwolenie, ale wolontariuszy dwunastego grudnia jest tak dzika liczba, że nie wierzę, żeby ktoś to sprawdzał. Co bardziej ambitnym proponuję przebranie się za Owsiaka.

2. Skombinuj strój biskupa, prałata, kardynała lub innego dostojnika kościelnego. Niedziela to okres żerowy tych skurwysynów i nawet grzechotniki wiedzą, że od nic od nich nie wyłudzą.

3. Jedź do Zimbabwe, zaraź się trądem. Akcję trzeba przeprowadzić kilka miesięcy wcześniej, żeby zdążyły Ci odpaść ze dwie czy trzy części ciała. Dodatkowo wychodząc z domu w dzień orkiestry weź latarkę i oświecaj swoją twarz, żeby grzechotniki z daleka widziały, że nie ma co podchodzić.

4. Obklej się od stóp do głów serduszkami i weź potężny transparent: „Już dałem”. Powinni zrozumieć.

5. Naucz się ninjitsu i w dzień orkiestry zapitalaj po dachach. Niestety realizację tego planu trzeba rozpocząć z kolei osiem do dwunastu lat przed wyjściem zaplanowanym na dzień orkiestry.

6. Udawaj, że wcale nie wyszedłeś z domu. Jeszcze nie wiem, jak to zrobić, ale udawaj.

7. Kiedy Cię zaczepią, graj głupa, pokazuj, że nigdy nie słyszałeś o orkiestrze. Cierpliwie i niezmordowanie dopytuj się: „A co to takiego?”, „Orkiestra, czyli zbieracie na koncert, czy instrumenty?”, „Jesteś chory na białaczkę?”, „Macie na to jakieś pozwolenie?”, „A co ja z tego będę miał?” Kiedy już wyczerpią Ci się wszystkie pytania, powiedz: „A nie, to jednak dziękuję” i odejdź.

Zapraszam do poprzedniego Antyporadnika.

Komentarze

Komentarze

5 myśli na temat “Siedem kreatywnych sposobów na uniknięcie puszkowych grzechotników”

  1. Pierwszy tekst o WOŚP od miesiąca na temat inny niż „dawać / nie dawać na WOŚP” (oto jest pytanie…), za co jestem Ci wdzięczna bo już tymi tematami rzygam.
    Przyjęłam za słuszny punkt szósty, z tym że nie udaję bo nie wychodzę na taki deszcz, o!

    1. Poważnie? O kurcze. Nie trafiłem na zbyt dużo tekstów o WOŚP i nie mam telewizora i właściwie to się nie spodziewałem, że ktokolwiek mówi o nim negatywnie (może nie, że ktokolwiek, ale że tych ludzi jest dużo;)

      1. Cóż, ja mam już przesyt- na fb znajomi wdają się w zawiłe dyskusje, Pani Pawłowicz krzyczy że to antykatolicka akcja a „grzechotniki” atakują i wyzywają tych, co nie chcą rzucać kasy, Mariusz Max Kolonko twierdzi, że to akcja mająca uspokoić młode społeczeństwo, o jakim marzyli komuniści, no i wszędzie królują zestawienia, ile zebrał Caritas a ile WOŚP i kto więcej kasy wydał na cele dobroczynne 🙂 Od początku roku codziennie coś o tym słychać…

Możliwość komentowania jest wyłączona.