Odzew na opinię cara kabaretu W. Sikory wyrażoną o ateistach

Sławny w pewnych kręgach guru i mistyk kabaretu Władek Sikora ostatnio napisał całkiem inteligentny tekst, dający ateistom parę prztyczków w nos. Niektóre prztyczki są moim zdaniem celne i to bardzo, inne niestety trafiają zamiast w nos w policzek, albo w ogóle poza twarz. Wpis zaczyna się tak:

„Dla przekory przyczepię się trochę bardziej walczących ateistów. Politowanie budzi nieskładna argumentacja, przekonanie o jedynej racji w walce światopoglądowej.”

Również dla przekory odpowiem. Skupię się oczywiście na tych prztyczkach, którymi Sikor moim zdaniem mocno chybił.

sikor„Ateiści twierdzą, że na istnienie Boga jest tyle samo argumentów co na istnienie krasnali, elfów i innego rodzaju bajkowych postaci.
Nie ma zgody.”

Nie widziałem i nie słyszałem, żeby ktoś udowadniał istnienie elfów z intencją zaatakowania wiary w boga. Jak się jednak nad tym zastanawiam, to rzeczywiście dowodów na istnienie krasnali całkiem sporo. Na przykład fakt, że mleko kiśnie.

Słyszałem za to i to dosyć często, jak ateiści żartują, że wiara w Jezusa, Jahve czy Allacha jest tym samym, co wiara w elfy. I tutaj słuchajcie… Anioł przychodzi do Maryi, żeby jej powiedzieć, że będzie miała dziecko. Z tego co się orientuję, tak brzmi oficjalna nauka Kościoła Katolickiego. Kościół mówi też oficjalnie o świętych, wyraża się o nich, jak o żywych, realnych istotach i zachęca, by kierować do nich modlitwy. No sorry, ale od św. Judy, który w jakiejś niebywałej formie żyje w raju do elfa już daleko nie jest. Nie mówiąc już o tym, że jak upierdolisz aniołowi skrzydła i dasz mu łuk, to wychodzi elf jak w pysk strzelił.

Oczywiście część wiernych podchodzi do treści przedstawionych w Biblii mniej dosłownie. Czy to ze względu na bycie wyznawcami mniej zacofanych kościołów protestanckich, czy to ze względu na resztki zdrowego rozsądku, nie kupują istnienia św. Agnieszek, cherubinków, serafinków i osiołków ze stajenki. Nawet jeśli wierzący chrześcijanin odrzuca to wszystko i traktuje jako metafory, to i tak z reguły wierzy w Szatana – potężną, niematerialną siłę, która szepcze nam do ucha sprośne treści i zachęca do złego. Tutaj już ciężko sformułować żart o elfach, ale o Sauronie już jak najbardziej się da.

Oczywiście są też tacy, którzy na istnienie boga patrzą szerzej i zdecydowanie bardziej liberalnie. Jeśli więc wierzysz w boga, który jest energią, osobowością zawieszoną w bozonach Higgsa i niepomierną inteligencją poruszającą strunami wszechświata, z których zbudowane są elektrony, to wtedy dalej nie masz racji, ale żarty o elfach już zdecydowanie Cię nie dotyczą.

„Trzeba uczciwie przyznać, że zmyślność mechanizmów świata jest dość imponująca – i zwalanie wszystkiego na przypadek jest kompletnym lekceważeniem obowiązku myślenia.
Żeby zobaczyć, co potrafi przypadek – proszę zmieszać piasek biały z czarnym – i rozsypując miliony razy spróbować odnaleźć jakiś sensowny wzór. Życzę cierpliwości!”

Kiedy tylko naukowcy opracują lek na starość, z czystej złośliwości stanę na tysiąc lat w jednym miejscu i będę rzucał piachem o ziemię przez osiem do dziesięciu godzin dziennie. Jestem pewien, ze wzory się pojawią. Tak mówi statystyka. Będzie ich w ciągu tego milenium sporo, a niektóre będą nawet niewiarygodnie skomplikowane.

Zresztą, kto z nas nie widział twarzy przypadkowo tworzącej się na kawowej cremie, postaci gnoma na zamarzniętym oknie, albo krowy z łatą w kształcie Australii na dupie? Oczywiście część wierzących powie, że to bóg, to bóg to wszystko namalował. Ten typ myślenia jedynie udowadnia, że żarty z elfami są jak najbardziej na miejscu.

„Skąd się wzięło życie? Hipotezy. Ups… nie, ewolucja! Niestety, dziurawa cały czas teoria. Ewolucja oczywiście istnieje. Ale nie tłumaczy przekonująco zjawiska życia i fenomenu DNA. Deoksyrybonukleotydy nie są dziełem przypadku ale istniejącym wzorem zapisanym w materii.

Ateiści zamiast się przyznać do niewiedzy i niemożności ogarnięcia fundamentalnych tajemnic świata – produkują bajeczki na równi mądre co strony przeciwnej.”

Różnica jednak istnieje, bo ateiści zmienią swoje bajeczki w momencie, w którym pojawią się nowe badania i dowody w sprawie. Przynajmniej znaczna część z nich tak zrobi. Natomiast bajeczki strony przeciwnej są stałe, niezmienne, święte i z tego co zrozumiałem, stałe mają pozostać. Argument znany i oklepany, więc nie będę rozwijał.

„Bo cóż, kiedy są buty a nikt nie widział szewca? Czy szewc nie istnieje? Buty wszakże są. Więc skąd?
Co bardziej zapalczywy przeciwnik szewca zacznie wymyślać, że skóra sama przez przypadek się uformowała w buty… jakieś robaki przewlokły dratwę… i tak jakoś sama przyroda buty uformowała.”

Można by też powiedzieć, że znaczna część naszych odległych przodków zobaczyła, że buty zostały uszyte przez szewca, więc założyła, iż nas też musiał uszyć jakiś szewc. No bo jak inaczej? Bazujemy tylko na tym, co znamy. Koncepcja samoczynnego stworzenia się czegoś nie mogła się naszym bądź co bądź prymitywnym pradziadom zmieścić w głowie. Równie logiczne i jednocześnie równie naciągane.

„Skoro są buty, jest i prawdopodobnie szewc.
Tylko żaden SuperEkstraMegaSzewc.
Po prostu szewc. Może osoba, może robak a może minerał albo fala.
Ale, do nędzy, też nie SuperEkstraMegaPrzypadek!

Tutaj odpowiem prosto, zgodnie z niezbyt skomplikowaną i odrobinę chłopską logiką. Widziałem małe przypadki. Widziałem szóstkę z ręki na trzech kościach, widziałem jak pojedyncza szyszka spada z drzewa akurat, tam gdzie stoi człowiek, widziałem wreszcie jak skończony debil zdaje nie ucząc się test wyboru. Z tego powodu jestem skłonny uwierzyć w SuperEkstraMegaPrzypadek. Nigdy za to nie widziałem nawet najmniejszego boga (w tym wypadku nazywanego szewcem).

Niestety ten argument Sikor prawie wytrącił mi z ręki, bo na początku posta napisał:

„Pierwszy argument ateistów jest taki, że to istnienie Boga trzeba udowodnić, jeśli dyskusja ma mieć jakiś sens.
Głupie to. Bo gdyby dowiedziono istnienia Boga, to o dyskusji już nie ma co mówić. To po pierwsze.”

Bardzo mi przykro, ale nie spotkałem się z tym, żeby jakiś ateista mówił, że nie będzie rozmawiał, dopóki wierzący nie udowodni mu istnienia boga. Możliwe więc, że Sikor dostosowuje, to co słyszał, do tego, co chce powiedzieć (sam tak robię). Ateiści rzeczywiście domagają się dowodów na istnienie boga, próbują kierować w ich kierunku dyskusję. Wierzący, którzy nie bazują na logice, ale jakichś podejrzanych przesłankach irracjonalnych, oczywiście tego dowodzenia unikają jak ognia. Błędne koło, które prawdopodobnie nigdy nie znajdzie rozwiązania.

Chyba, że nauka jakimś cudem doścignie wizje z najśmielszych książek sciencie-fiction i da ludziom nieśmiertelność, dzięki czemu nie będą już musieli wierzyć w żadne antyczne dyrdymały.

Zapraszam do poprzedniego posta, w którym najeżdżam na religię.

Komentarze

Komentarze

9 myśli na temat “Odzew na opinię cara kabaretu W. Sikory wyrażoną o ateistach”

  1. „Nigdy za to nie widziałem nawet najmniejszego boga”
    Nie widziałeś??? – zaprawdę powiadam: Jam ci.

    1. Rzeczywiście czasami sprawiasz wrażenie, jakbyś w to wierzył:)
      I rzeczywiście sporo w życiu stworzyłeś.
      Natomiast na poważnie pogadamy, jak zaczniesz latać, łazić po wodzie, albo ulepisz z gliny jakiegoś Adama.
      Grzankę, Małczyka, wszystko jedno…

      1. Jako mniejszy bóg muszę się zadowolić mniejszymi efektami specjalnymi. Ale już stworzyłem Adama i Ewę (II część zamkniętych w Celuloidzie) wskrzesiłem Gubernatora (Trąbka dla Gubernatora) – no i parę innych efektów.
        Potrafię chodzić po wódce.
        Latam.
        Twój EkstraMegaPrzypadek to też takie mało co.

  2. „Ewolucja oczywiście istnieje. Ale nie tłumaczy przekonująco zjawiska życia i fenomenu DNA.”

    Co za DURNA argumentacja.
    Jak sie z czyms chce polemizowac to warto dowiedziec się przynajmniej elementarnego minimum, aby nie palić takich buraków.

    Teoria ewolucji NIE ZAJMUJE się abiogenezą, tylko wlasnie EWOLUCJĄ już istniejącego życia. Tak więc ten rodzaj argumentacji o „dziurach w teorii ewolucji” odpowiada polemice z Kopernikiem opartej na tym, że jego teoria heliocentryczna nie wyjaśnia skąd się wziął uklad sloneczny.

    1. Cały post Władka S. jest dziurawy, ale ostatecznie bym mu to wybaczył, bo jestem pewien, że pisał to głównie dla przekory. Teoria Ewolucji też jest pełna dziur, ale jest hipotezą wydającą się być najbliżej prawdy i dlatego wielu ludzi uznaje ją za prawdziwą….

Możliwość komentowania jest wyłączona.