Produkty standupopodobne

Po jednym z moich występów stand-upowych, który odbył się dosyć dawno temu, pewien kolega zapytał mnie, czy długo uczyłem się takiego przemawiania i czy prowadzę z tego warsztaty. Nie pamiętam, co odpowiedziałem, bo pytanie odrobinę zbiło mnie z tropu… Luźno przypuszczam i jednocześnie mam nadzieję, że moja odpowiedź brzmiała mniej więcej tak: „dalej się uczę i prawdopodobnie będę się uczył jeszcze czas dłuższy”. Natomiast zaskoczył mnie fakt, że dla kolegi stand-up jest formą przemówienia. Nigdy wcześniej nie patrzyłem na ów gatunek komediowy w ten sposób. Stand-up zawsze był dla mnie rodzajem monologu. Nad granicą między monologiem a stand-upem zastanawiałem się już kiedyś, nad tą, która leży pomiędzy monologiem a przemówieniem prawdopodobnie jeszcze kiedyś się pozastanawiam… Dzisiaj naprowadzony wspomnieniem o koledze, co mnie kiedyś tak zaskakująco zapytał, napiszę o innych, hmmm, gatunkach przemawiania.

Większość z tych gatunków na tyle często bywa śmieszna, że w odpowiednich okolicznościach może zostać uznana za stand-up.

1. Storytelling bądź gawędziarstwo

Storytelling to rzecz jednocześnie bardzo stara i bardzo nowa. Jest w miarę świeżym nurtem, na zachodzie rozwijającym się gdzieś na poboczach stand-upu, a jednocześnie w wielu miejscach świata istnieje w formie pierwotnej. Bardzo ciężko cokolwiek na ten temat znaleźć w internecie, natomiast znajomy z Londynu mówił mi, że w klubach komediowych stolicy Anglii zdarzają się wieczory poświęcone właśnie opowiadaniu historii. Ludzie wchodzą na scenę, żeby przedstawiać anegdoty, ciekawe zdarzenia z życia i legendy. Imprezy oparte na anegdotach pojawiły się w paru miejscach Polski, ale nie zdobyły jakiejś szczególnie wielkiej popularności. Raz widziałem też plakat, który reklamował event polegający na opowiadaniu baśni nordyckich.

Na zachodzie, a konkretnie w Stanach storytellingiem zajmuje się jeden z moich aktualnie ulubionych pisarzy, czyli Malkolm Gladwell.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że pisarz wziął się za formę sztuki nazywaną storytellingiem miałem nadzieję, że ten nurt jest formą literatury, która przeniosła się z kartek na żywe, mówione słowo. Miałem nadzieję, że storytellerzy piszą i wystawiają własne opowiadania. Niestety z reguły chodzi jednak o historie z życia albo obiegowe.

Tak jak wspomniałem akapit temu, storytelling to nie jest nurt nowy ani innowacyjny. Niemal w każdym kraju świata i również w wielu regionach Polski żyje tradycja gawędziarska, powiązana oczywiście z kulturą ludową. W naszym pięknym kraju gawędziarzy spotyka się wszędzie tam, gdzie żyje gwara. Są więc gawędziarze góralscy, śląscy i rzekomo kurpiowscy. Mają swoje przeglądy (np. Limanowska Słaza) i nawet fuchy. Ze źródeł tak zwanych bezpośrednich, czyli od górali z Zakopanego, wiem, że gawędziarze bywają zapraszani na imprezy firmowe i jako atrakcja dla gości hotelowych.

Poniżej gawęda w wykonaniu Barnadety Koczwary z zalatującego wunglem Ślunska:

2. Toastmasters

Są raczej organizacją niż nurtem. Już kilka razy w życiu planowałem zacząć chodzić do klubu toastmasterów. Niestety zawsze kiedy dostaję informację o ich spotkaniach, albo okazuje się, że mam występ, albo zwyczajnie mi się nie chce. Dlatego pomimo, że żyją oni i działają na wyciągnięcie ręki, moje informacje są z drugiej.

Toastmasters to klub można powiedzieć hobbystów, którzy zainteresowani są rozwijaniem umiejętności przemawiania. Mają swoje placówki w wielu miastach Polski, regularne spotkania, systemy szkoleń i poziomy zaawansowania. Z tego, co zrozumiałem przyciągają głównie ludzi zainteresowanych leadership, czyli przyszłych małych hitlerków. Z tego, co zauważyłem na spotkania toastmasterów uczęszczają głównie ludzie z takich czy innych korpo. Ciekawostką jest fakt, że do niedawna na większości z tych mityngów przemawiało się w języku angielskim.

Dlaczego o toastmasterach wspominam w kontekście stand-upu? Dlatego, że jedna z dróg rozwoju oferowanych przez tę organizację to przemawianie komediowe. (Mogą wybrać rozwijanie się według książki „Humorously Speaking”. Jeśli zapytacie mnie o szczegóły, to powiem, że to bardzo skomplikowane.) Jeden z nich, białostocki toastamter imieniem i nazwiskiem Dariusz Cukiernik w zeszłym roku zdobył nagrodę na Turnieju Małych Form Satyrycznych, który de facto jest przeglądem kabaretowym. Nagrodę wywalczył sobie oczywiście humorystycznym przemawianiem.

3. Slam

O slamie już kiedyś pisałem i muszę powiedzieć, tudzież powtórzyć, że nie jestem wielkim fanem tego zjawiska, a konkretnie tego w jaki sposób rozwija się ono w Polsce. Slam u swoich założeń miał być formą poezji opartej na charyzmie i umiejętnościach oratorskich poety-peformera. Miał porywać, miał być żywy i stać w opozycji do skostniałych i nudnych wieczorków poetyckich. Niestety większość ludzi, którzy przychodzą na slamy (przynajmniej te w Krakowie) zachowuje się tak, jakby byli właśnie na wieczorku poetyckim. Czyli czytają z kartki swoje wiersze, z reguły straszne wypociny, na dodatek potwornie bąkając pod nosem. Dykcja leży, charyzmy zero, treść mierna lub niezrozumiała. Oczywiście są wyjątki, takie jak na przykład Radek Jakubik, ale bardzo nieliczne.

W slamie jednak głosuje publiczność (z reguły to jest forma konkursu) i często wygrywa ten, kto jest bardziej śmieszny, pomimo, że w teorii wcale nie o śmieszność tu chodzi. Raz na przykład widziałem, jak daleko w tym poetyckim pojedynku przechodzi dziewczyna, która gadała i śpiewała cośtam po łemkowsku. Nie miało to nic wspólnego z żadną poezją, ale za to było czymś pomiędzy stand-upem a gawędą.

Pod spodem polski slamer, którzy rzekomo jest dobry. Niestety ci, których znam i lubię, nie zdecydowali się zamieścić żadnych fragmentów poezji w sieci.

4. Vlogerzy

Od kiedy sam prowadzę bloga, zacząłem się też interesować innymi punktami blogosfery, w tym vlogami. Obejrzałem sporo ludzi przelewających swoje myśli na umowną taśmę filmową w serwisie Youtube i stwierdziłem, że to co robi część z nich, to właściwie stand-up. Stand-up jednorazowy, bo prawdopodobnie nie będą go nigdy dopracowywać, ani ponownie mówić. Z poziomem też bywa różnie, bo nie wszyscy vlogerzy są śmieszni, nie wszyscy chcą być. Ale koncepcja jest taka sama. Mówią swoje przemyślenia na jakiś temat, czasami wspomagane jakimś filmikiem albo obrazkiem.

Jako przykład polskiego vlogera, który podchodzi pod standupera, podam Dema, czyli Jakuba K. Dębskiego. Nie lubię go i nie rozumiem. Ze względu na patologicznie nieposkładany styl kojarzy mi się on z Kempą (którego nie lubię, bo kojarzy mi się z Demem). Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem filmik Dema, w mojej głowie pojawił się wielki pytajnik z pływającymi pod spodem literami W.T.F. Efekt what the fuck był tak wielki, że z rozpędu obejrzałem jeszcze kilka odcinków, ciągle zastanawiając się, jak to jest możliwe, że ten gość ma czterdzieści dwa tysiące lubiących na facebooku i prawie sto tysięcy subskrybentów na youtubie. Ze wszystkich polskich vlogerów wybrałem właśnie jego, bo przez jakiś czas robił stand-up i podobno, ze względu na swoją sieciową popularność, na pieńku sprzedawał całe sale.

Pod spodem jeden z sieciowych filmików Dema. Oglądałem go przez kilka godzin, aż w końcu natrafiłem na coś, co mi się w miarę podoba.

Za stand-up wziął się też dużo sławniejszy vloger (i wywołujący u mnie trochę mniejsze w.t.f) czyli Krzysztof Gonciarz. Tutaj występuje jako specjalista od motywacji Krzysztof Kanciarz na którejśtam konferencji blogerów. Ma co najmniej jeden dobry żart, więc już nie jest źle:) Swoją drogą jestem prawie pewien, że widziałem go kiedyś na open micu w Artefakcie.

Oczywiście do listy produktów standupodobnych mógłbym też dopisać slajdowiska podróżników, Pecha Kucha i wszystkie wystąpienia konferansjerów, ale wtedy post byłby już zdecydowanie zbyt długi.

Zapraszam do przeczytania poprzedniego posta O Komedii.

P.S. dopisany 16.02.2014: Sprawdziłem to i Gonciarz faktycznie występował przede mną testując jakieś fragmenty stand-upu. Nawet nie przypuszczałem wtedy, że jest to ktoś połowicznie znany. Myślałem, o jakiś hipsterek. Cóż nauczka…

gonciarz

Komentarze

Komentarze

2 myśli na temat “Produkty standupopodobne”

Możliwość komentowania jest wyłączona.