Storygaming

Grałem w życiu w różne gry. Oczywiście zwyczajne komputerowe – od „Mario” zaczynając, a na mocno przekombinowanych strategiach kosmicznych kończąc. Grałem w planszówki. Naturalnie w chińczyka i szachy, ale też „Magię i miecz”, a ostatnio w „Rój.” Łupałem w rpegi. Co oznacza, że znaczną część swoich nastoletnich wieczorów poświęciłem na ślęczenie nad stołem zastawionym podejrzanie okultystycznymi świecami i rzucanie kośćmi o zbyt wielu ściankach. Parę razy zdarzyło mi się też biegać po lesie w przebraniu Orka, czyli grać w Larpa (Live Action Role Play Game). Otarłem się również o takie zabawy jak paragrafówki, karcianki czy gry impro.

Nie jestem wprawdzie ekspertem od gier, nie jestem jakimś wytrawnym, obeznanym i zawziętym „gamerem”, ale zdawać by się mogło, że nieszczególnie dużo może mnie w tej tematyce zaskoczyć. A tutaj proszę… Szukając informacji o mało znanym nurcie prezentacji scenicznej zbliżonym do stand-upu (storytelling) natknąłem się na grę, której głównym celem jest opowiadanie historii. Ponieważ łapię zajawki zbyt chętnie i zbyt często, zacząłem przeszukiwać sieć i pamięć w poszukiwaniu kolejnych tego typu produkcji. Oto rezultaty.

W internecie znalazłem łącznie trzy gry koncentrujące się na storytellingu. Na tym, żeby dostępne elementy ułożyć w takiego czy innego rodzaju fabułę. Każda z tych gier jest inna, każda wydaje się w miarę pomysłowa. Dwie gry są komputerowe, jedna hmmm, po prostu opowiadana. Wszystkie znajdują się aktualnie w fazie betatestów, produkcji albo wykańczania. Dlatego pierwotnie nie byłem ze swoich poszukiwań zadowolony. Stwierdziłem, że trafiłem na trop prowadzący donikąd.

Ale po chwili zapaliła się żaróweczka. Skoro już robią się trzy, może to oznaczać początek nurtu. Może się okazać, że za parę lat będzie o tym głośno. Że w ciągu kilkudziesięciu miesięcy w grę storytellingową będzie grał każdy i wszędzie (biorąc pod uwagę powodzenie papierowych erpegów, nie sądzę). Możliwe, że znalazłem świetny topic. Świetny to znaczy taki, o którym nikt jeszcze nie napisał.

A więc zaczynam…

„Storyteller”

Gra tworzona samodzielnie przez argentyńskiego dewelopera. Niestety prace nad nią zostały chwilowo zawieszone, ale liczę, że pisanie na jej temat postów w niezrozumiałych dla twórcy językach, zmobilizuje go do pracy. Stare dobre dwa wymiary, ogromne piksele kojarzące się z legendarnym „Minecraftem” oraz ciekawy pomysł. Czyli zdecydowanie gra należąca do nurtu indie.

Gracz widzi (a raczej w bliżej niekreślonej przyszłości będzie widział) kratki zbliżone do tych, jakie znamy z komiksów. Pod kratkami będą się unosiły dostępne postacie, przedmioty, być może też inne bliżej nieokreślone rzeczy. Postacie są opisane za pomocą cech i zależności. Celem gry jest takie wypełnienie komiksowych kratek bohaterami, aby zrealizować z góry zadany cel (koniec historii). Będzie to gra z gatunku łamigłówek, ale podobno każdy poziom będzie się dało przejść na kilku różnych sposobów.

W „Storytellera” niestety nie da się zagrać nigdzie. Można sobie jedynie przetestować bardzo mocno niedorobioną betę.

storyteller-screenshot_blue_small

Danielu Benmergui, trzymam za ciebie kciuki, żebyś się w końcu wziął za siebie i dokończył tę grę.

„Storium”

Projekt mający dużo większe szanse na powodzenie, między innymi dlatego, że zebrał dwieście pięćdziesiąt tysięcy dolarów na kickstareterze (potrzebował dwudziestu pięciu!!!!). Poza tym stoi za nim całe studio, które zatrudnia programistów, pisarzy i grafików.

Jeśli chcemy pobawić się w storium, musimy najpierw wybrać świat (na przykład: „Occult pulp horror”), a następnie prowadzić historię za pomocą dostępnych kart zdarzeń i postaci. Podobno będą dostępne dziesiątki rozmaitych światów, które będzie można wypełnić właściwie nieskończoną ilością historii.

Sama rozgrywka ma odrobinę przypominać tę, jaką znamy z papierowych rpegów. Gra się trójkami, występuje podział na bohaterów i narratora. Natomiast cel gry i jej przebieg będą już całkowicie inne.

Już teraz można sobie zagrać w wersję beta „Storium” za niewielką kwotę dziesięciu dolarów. 

storium

„Ivory Path”

Trzecia gra, którą chciałem przedstawić to „Ivory Path. Nie wymaga posiadania komputera, a jedynie odrobiny wyobraźni, umiejętności opowiadania oraz chęci. Podczas rozgrywki przydadzą się też kartki papieru oraz kostki domina.

Gracze siadają do stołu, każdy przedstawia swoją postać, a jeden z nich wymyśla świat, po którym bohaterowie będą się poruszać. Następnie wszyscy na przemian opowiadają tę samą historię. To co dany uczestnik rozrywki wprowadzi do gry jest uzależnione od wylosowanej kostki domina. Może być zmuszony do skomplikowania fabuły, wprowadzenia nowej postaci drugoplanowej albo negatywnego w skutkach wydarzenia.

I ponownie odrobinę przypomina toto stare dobre, gry fabularne. Tylko, że założenie jest inne. Bo gracze nie mają koncentrować się na swoich postaciach, ale na historii. Pojawiło mi się w głowie też pewne skojarzenie z okropną książką firmowaną nazwiskiem Kena Kesseya. Chodzi o „Jaksinie”. Autor „Lotu nad kukułczym gniazdem” napisał powieść z poprzedniego zdania wraz z uczestnikami kursu literackiego, który prowadził. Każdy (łącznie z Kesseyem czternaście osób!) wymyślił jedną postać. Następnie adepci i mistrz pisali wspólnie książkę. Na przemian po jednej stronie. Wyszedł ciekawy z punktu widzenia analizy chłam nienadający się do czytania. Koncepcja, skąd inąd podobna do „Ivory Path”. Mam nadzieję, że efekty gry nie będą aż tak spektakularnie żałosne, jak rezultat współpracy Kesseya i jego uczniów.

Gra jest w fazie alfa, czyli mocno niedopracowanej. Tylko z drugiej strony co tu dopracowywać w tak prostej koncepcji?

ivory_path„Niezwykłe Podróże i Zadziwiające Przygody Barona Munchausena”

Na koniec przedstawię grę, która nie jest dla mnie w żadnym stopniu nowa, ponieważ grałem w nią już kilkanaście lat temu. Jest oparta na powieści humorystycznej stworzonej przez dwóch niemieckich pisarzy (Raspe i Burger) pod koniec osiemnastego wieku. Książka opowiada o baronie, który jest pieniaczem i mitomanem w jednym. Szlachcic opowiada o swoich niewiarygodnych, niedorzecznych i głupkowatych przygodach. Gra z kolei polega na wymyślaniu tych przygód.

Każdy gracz tworzy sobie postać szlachcica opatrzoną kilkoma cechami charakterystycznymi. Następnie uczestnicy nawzajem zadają sobie tematy historii korzystając z pokładów wyobraźni oraz złośliwości. Przykład takiej przygody może brzmieć następująco: „Drogi hrabio, czy mógłbyś przypomnieć jak to pokonałeś całe mocarstwo tureckie i wszystkie połączone siły muzułmańskiego świata jedynie za pomocą kurzego udka?” Ważna zasada jest taka, że podczas gry należy pić. Polecam.

Zapraszam do przeczytania poprzednich Zajawek.

Komentarze

Komentarze

5 myśli na temat “Storygaming”

Możliwość komentowania jest wyłączona.