Poradnik oszczędzania dla ludzi obrzydliwie bogatych

Kryzys już ostrzy sobie dziób i szpony. Ten szaropióry sęp krąży nam nad głowami i gotów jest spaść na truchło, aby wyżreć czerwono-sine serdelki naszej wątroby. Pisząc „nas” mam na myśli wszystkich. Bo kryzys dotknie każdego. Zarówno ludzi średniozamożnych, biednych jak i tych przyzwyczajonych do opływania w luksusy. I właśnie ci ostatni są najbardziej zagrożeni. Biedaki i średniaki to grupy, które z konieczności przywykły do klepania biedy i liczenia każdego grosza (zresztą poradnik dla nich już kiedyś napisałem). Natomiast bogate skurwiątka w razie braku gotówki będą bezbronne jak kulawy zając uciekający przez otwarte pole. I to właśnie spasionym bogaczom dedykowany jest ten poradnik.

1. Ubranie. Uwielbiasz nosić najnowsze ubrania pochodzące z tegorocznych kolekcji? Nie ma w tym nic złego. W końcu każdy z nas ma prawo dobrze się ubrać. W czasach kryzysu należy niestety odrobinę ograniczyć budżet. Zamiast jeździć na zakupy do Paryża, wybierz na przykład Avivnion. W tej prowincjonalnej, francuskiej metropolii co roku odbywają się wyprzedaże zeszłorocznych krzyków mody. Możesz tam nabyć starzone norki, posezonowe diory i już niemodne diamentowe kolie. Oczywiście takie zakupy mogą sprawić, że stracisz odrobinę szacunku w oczach society. Zaoszczędzisz za to to pieniądze. Niestety będą to jedynie drobne sumy – nie więcej niż pięć – sześć tysięcy na jednej sztuce ubrania.

2. Jedzenie. Staraj się jak najrzadziej jeść poza domem. Oczywiście, że uwielbiasz delikatne mięso z legwana faszerowana japońską morwą i polane delikatnym sosem z błękitnej trufli. Wszyscy uwielbiamy. Niestety wszyscy wiemy również, że renomowane restauracje potrafią za tak prozaiczne potrawy jak carpacio z ośmiornicy ułożone na płatkach nenufaru posypanych zaledwie dwukaratowym złotem żądać zawrotnych kwot. Nie jedz w restauracjach. Sprowadź francuskiego szefa kuchni i zatrudnij go na stałe u siebie w domu. Zaoszczędzisz w ten sposób na marży, którą za pracę kucharza pobiera restauracja. Co więcej, przy odrobinie szczęścia może ci się trafić szef z przeceny W końcu najlepsi kucharze to Francuzi i Włosi, którzy przez czysty przypadek są też największymi możliwymi syfiarzami. Nic więc dziwnego, że regularnie się zdarza, że ten czy inny mistrz kulinarny dostanie w rodzinnym kraju zakaz wykonywania zawodu za na przykład spowodowanie masowego zatrucia salmonellą (polskie restauracje regularnie ich zatrudniają, więc dlaczego ty miałbyś tego nie robić?).

Kiedy dotknie cię skrajna nędza, zatrudnij kucharza z Wenezueli. Też jest głośny, brudny i czerwony na gębie. Twoi znajomi w życiu nie poznają, że to nie Włoch.

3. Prace domowe. Ogrodnik, stajenny, lokaj. Sprzątaczka do czyszczenia toalet i osobna pokojówka do ścierania kurzu i polerowania srebra (w końcu nikt nie chce, żeby ręce mające niemal bezpośredni kontakt z kanalizacją dotykały bezcennych, salonowych mebli). Prywatny hydraulik, ochroniarz i nadzorca psiarni trzymany na wypadek, gdyby kiedyś jednak przyszło ci do głowy hodować jakieś psy. Do tej listy dopisać należy również gatunek służącego powstały w dwudziestym wieku, czyli administratora serwerowni. Zatrudnianie wyżej wymienionych ludzi to normalna ludzka potrzeba. Na pewno nie wyobrażasz sobie, że dom mógłby bez nich prawidłowo funkcjonować. Otóż wbrew pozorom może. Znajdź człowieka uwiązanego kilkoma kredytami. Z przyjemnością zgodzi się wykonywać wszystkie powyższe zadania za niewielką sumę sześciu tysięcy złotych. Jak umrze, znajdź drugiego.

4. Pensje. Nie wiem, czy zauważyłeś jak dużo z pieniędzy, które mógłbyś wydać na regeneracyjne wakacje na Seszelach pochłaniają pensje pracujących dla ciebie ludzi. Służący i inni pracownicy (którzy z jakiegoś powodu wydają się uważać, że nie są służącymi) to pazerne i niewdzięczne istoty. Nie wystarcza im, że oferujesz bezcenny w dzisiejszych czasach dar pracy. Widząc palec wyciągają swoje szpony po samą rękę i domagają się, aby im płacić. W razie konieczności możesz nie dawać im pieniędzy przez jakieś sześć miesięcy. Paradoksalnie to jeszcze umocni wasze więzi, gdyż im więcej będziesz im winien, tym bardziej kurczowo będą się ciebie trzymać, z obawy przed utratą pieniędzy. Po upływie pół roku zapłać im, ale jedynie za pięć miesięcy. Czysta oszczędność.

5. Związki. Wszyscy doskonale wiemy, że każdy szanujący się przedsiębiorca potrzebuje osoby oficjalnie nazywanej asystentką. (Osoba ta z reguły jest niedoszłą aktorką, aktorką z dużym doświadczeniem w niezbyt chlubnej branży albo dobrze zapowiadającą się modelką, która niestety przegrała casting na szóstą żonę kalifa Omanu). Zadaniem tej osoby jest zarządzanie twoimi zasobami stresu. Dzięki unikalnym umiejętnościom terapeutycznym jest ona w stanie ukoić twoje nerwy i w ten sposób dać więcej sił do owocnej pracy nad pomnażaniem twojego i tak już niedorzecznie dużego bogactwa. Pomimo, że seksowna dupa nazywana asystentką wydaje ci się niezbędna, uwierz że możesz obyć się bez niej. Z twoimi walorami (takimi jak gotówka) jesteś w stanie udawać się trzy, cztery razy w tygodniu do innego rodzaju terapeutek, które nie mają z nikim stałej umowy i pracują na tak zwanym freelancie. Szybko zauważysz, że ten układ, pomimo pewnych wad (asystentki doraźne nie znają tak dobrze twoich potrzeb i organizmu), jest tańszy. Możesz poszukać oszczędności również we własnym domu. Zapewne twoja żona też kiedyś była podobna do wyżej wymienionych asystentek. Była młodą, błyszczącą gwiazdą i dlatego właśnie się z nią ożeniłeś. Aktualnie jej blask mocno przygasł, a ona nie robi właściwie nic oprócz pochłaniania twoich aktywów. Jeśli nie byłeś na tyle głupi, aby podpisać intercyzę, rozwiedź się. Oszczędności są tutaj chyba widoczne jak na dłoni.

6. Wyjazdy. Nic nie daje takie komfortu podróży jak prywatny samolot rejsowy z zawsze gotowym do lotu pilotem i stewardessą tylko czekającą by podać ci kieliszek schłodzonego Martini. Jest to jednak rozwiązanie dosyć kosztowne. Następnym razem kiedy będziesz udawał się w podróż służbową do Zurychu, na kurwy do Bombaju albo zwyczajnie wypocząć przez weekend na Hawajach, zapytaj kolegów, czy nie lecą w tym samym kierunku. Możecie pokryć koszty wspólnie, a dodatkowo, pogawędka z kimś na poziomie umili ci podróż. Bo w końcu ze stewardessą i pilotem nie da się podyskutować o takich rzeczach jak stukaratowy kawior, diamenty z bieługi czy niedorzeczne w naszym klimacie samochody bez dachu.

Zapraszam do przeczytania poradnika dotyczącego ekologicznego trybu życia.

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “Poradnik oszczędzania dla ludzi obrzydliwie bogatych”

Możliwość komentowania jest wyłączona.