Kilka koncepcji na postacie z (do) sitcomów

Postacie pojawiające się w skeczach często się ciekawe, ale jednowymiarowe. Z kolei osobowości zaludniające świat seriali komediowych muszą być skomplikowane, muszą posiadać warstwy. Przecież twórcy humorystycznych tasiemców planują eksploatować zawiłości bohaterów przez dłuższy czas, docelowo przez lata. Zauważyłem, że dobra postać komediowa powinna być dziwna na kilku różnych poziomach, powinna posiadać kilka cech, które kontrastują ją ze światem normalnych ludzi. Oczywiście charakterystyki powinny też ze sobą współgrać, a jedną z nich z reguły można wyróżnić jako dominującą.

Joey Tribiani z legendarnego serialu „Przyjaciele”, który z jakiegoś powodu nigdy mnie nie wciągnął, jest przede wszystkim leniem, czekającym aż wymarzona rola spadnie mu z nieba. Często jednak najbardziej zauważalną cechą tej postaci wydaje się być jej wręcz bezgraniczna głupota. Joeya dopełniają wprost absurdalne powodzenie u kobiet, z którego bardzo chętnie korzysta, oraz jedenasty punkt jego prywatnego dekalogu, czyli „Joey doesn’t share food”.

Raj Koothrappali – nadwrażliwy Hindus z serialu „Big bang theory” (nie wiem, jaka jest polska wersja tytułu i naprawdę mnie to nie interesuje). Raj jest przede wszystkim chronicznie nieśmiały. Pomimo, że kobiety często postrzegają go jako atrakcyjnego, on sam w ich towarzystwie odczuwa silną blokadę psychiczną, która nie pozwala mu mówić (ten motyw dosyć szybko zaczął się nudzić twórcom serialu. W którymś momencie Raj odkrył, że może mówić do kobiet, ale tylko po alkoholu. Ostatecznie i całkiem nagle jego dolegliwość mu przeszła.) Dodatkowo duża dbałość o ubiór i zamiłowanie do wysublimowanych potraw sprawiają, że Raj często bywa uznawany za geja. Tutaj dopełnieniem jest pochodzenie Koothrappaliego. Urodził się on mianowicie w dosyć bogatej rodzinie hinduskiej, którą sam postrzega jako średniozamożną, bo w końcu mieli tylko trzech służących, z czego dwójka to dzieci. Raj, pomimo że pracuje, cały czas bierze pieniądze od rodziców i kwalifikuje się jako ich utrzymanek. Ilość linijek, które poświęciłem Rajowi wskazuje na to, że lubię i znam tę postać o wiele lepiej niż Joeya.

Średnio-zwięźle wytłumaczyłem na czym moim zdaniem polega wielowarstwowość serialowych postaci, a teraz przejdę do prezentacji własnych charakterów, wymyślonych umiarkowanie na poczekaniu podczas pływania w basenie i pławienia się w odrobinę zbyt cuchnącym chlorem jakuzzi.

Gregory Pitswick. Pewnego dnia w pewnej normalnej, brytyjskiej rodzinie arystokratycznej dochodzi do swojego rodzaju tragedii. Kamerdyner, który od dawna utrzymywał dom i ród w porządku, informuje, że ma zamiar odwiesić liberię i krochmaloną szmatkę przeznaczoną do przewieszania przez zgięte ramię, na kołek. Oczywiście z miejsca pojawia się nowy sługus – Gregory Pitswick. Wydaje się być należycie sztywny, podstarzały i zmanierowany. Już po podpisaniu umowy na dosyć długi czas okazuje się, iż kamerdyner wcześniej służył u brytyjskiej gwiazdy rocka. Lokajował u pewnego bogatego degenerata pokroju Jaggera, który otrzymany od królowej tytuł „sir” postanowił uzupełnić zamkiem i dystyngowanym sługusem. Podczas piętnastu lat pracy u rockowego gentlemana Gregory mocno się zmienił. Wprawdzie cały czas jest sztywny i świetnie umie stać za oparciem krzesła pracodawcy, ale po godzinach lubi dać czadu… W czasie wolnym jeździ na Harleyu, umawia się z prostytutkami oraz pedantycznie hoduje gandzię. Zapytany o swoją lokajską kamienną twarz, odpowiada że nie jest ona oznaką profesjonalizmu, ale pozostałością po dosyć solidnym przedawkowaniu LSD, które wyłączyło mu nerwy twarzowe. Opornie bo opornie, ale jednak trwale hardkorowy lokaj wpasowuje się w świat zblazowanej arystokratycznej rodziny. Jego postać uzupełnia skłonność do udzielania wszystkim, zwłaszcza swojemu „panu”, zbędnych i lekko niedorzecznych rad. Prywatną pasją Gregory’ego, która ujawnia się przy okazji wszelkiego rodzaju imprez, jest rapowanie. Ku zaskoczeniu wszystkich lokaj posiada całkiem niezłego skilla.

Frank Chaikowsky. Niegdysiejszy maniak zdrowia i renomowany trener fitness. Jego karierę i życie złamało odkrycie faktu, że żona go zradza. Frank wpadł w załamanie nerwowe i na pół roku trafił do ośrodka dla psychicznie chorych. Po wyjściu jego dawna szefowa i przyjaciółka postanowiła go ponownie zatrudnić w celach terapeutycznych. Niestety aktualnie Frank dosyć mocno się obżera i jego kondycja pozostawia wiele do życzenia. Wykazuje też objawy dwubiegunowości. Przeskakuje od energicznego entuzjazmu, który kiedyś był jego główną charakterystyką, do depresji i głośnego szlochania, co wygląda dosyć dziwnie, zwłaszcza kiedy zdarzy mu się podczas prowadzenia zajęć sportowym w dosyć drogim klubie fitness. Frank ciągle tyje i obżera się na potęgę, ale zachował część dawnych nawyków. Pochłaniając paczki chipsów, takosów i odgrzewane burita w dalszym ciągu przelicza przyjmowane właśnie kalorie. Właściwie wszystkie jego cechy powiązane są z przeżytym niedawno załamaniem. Ma tendencję do błyskawicznego zakochiwania się w kobietach. Miłość życia znajduje kilka razy dziennie. Skrycie i nienachalnie jest też wyznawcą wiary kryształów, na którą nawróciła go pewna kobieta poznana w psychiatryku (gdzieś w trakcie serialu ma się okazać, ze koleżanka jest mesjaszem tej religii a Frank jedynym wyznawcą).

Jim Hamasaki. Japończyk, który wprawdzie już urodził się i wychował w Stanach, ale wykazuje kilka cech typowych dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Sporą wagę przywiązuje do honoru, zdecydowanie kwalifikuje się też jako pracoholik. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze Jim skończył medycynę i pracuje jako lekarz pierwszego kontaktu w publicznym szpitalu. Bierze niekończące się ciągi dyżurów, próbuje dzięki organizacji pracy zmaksymalizować ilość ludzi przyjmowanych w ciągu godziny (dochodzi do swojego rekordu – jeden pacjent na dwie i pół minuty), kiedy z kolei pomyli się z diagnozą myśli o popełnieniu honorowej autoeutnazji. Jeśli już się zdarzy, że współpracownicy i znajomi wyciągną go na miasto, wyraźnie robi się zmęczony i próbuje rozpoznawać choroby u napotykanych i mijanych ludzi. Jim jest też rasistą, ale bardzo selektywnym. Nie lubi Chińczyków, Koreańczyków i Wietnamczyków, czyli przedstawicieli wszystkich narodów, których ludzie zachodu nie potrafią odróżnić od Japończyków. Jest też wielkim fanem wrestlingu amerykańskiego, ale jego pasja sprowadza się do ciągłego wspominania ostatniego meczu, na którym był dwanaście lat temu, zanim zaczął pracować po dwadzieścia godzin dziennie.

 Uprzejmie informuję, że z powyższych postaci można nieodpłatnie używać do opowiadania na imprezach, jaki Biskup jest głupi. Jeśli natomiast jakiś wypalony scenarzysta telewizyjny postanowi z nich skorzystać do stworzenia serialu, to uprzejmie informuję, że go znajdę i jaja (albo inne gonady) utnę sekatorem.

Zachęcam do przeczytania posta, w którym dumnie prezentuję pomysły na przeglądy kabaretowe.

Komentarze

Komentarze

4 myśli na temat “Kilka koncepcji na postacie z (do) sitcomów”

    1. Twoje gonady są bezpieczne, bo z tego co wiem, planujesz grać w serialach, a nie je pisać;) Lokaj żyje w GB, a Japończyk w U.S., ale jakby pokombinować, to rzeczywiście dałoby się ich spiknąć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.