Martyrologiczna metoda odnoszenia sukcesu. Nasza, bo polska.

large_5171404426

Pewnie często zdarza Ci się wertować książki pełne metod odnoszenia sukcesu (oczywiście wszystkie skuteczne i sprawdzone, bo ludzie, którzy odnieśli sukces zajmują się właśnie pisaniem poradników, dostępnych za kwotę 9,99 na wyprzedaży książek w śmierdzącym kaszanką zakątku papierniczym Reala.) Pewnie przychodzi Ci do głowy światła myśl: „Hej! Przecież te metody powstają w Ameryce. Więc, czy na mnie, człowiek wykarmionego na ziemniakach, kapuście i mielonych mają szansę działać techniki opracowane przez kogoś odchowanego na czystym keczupie z niewielkim dodatkiem frytek?” Twe obawy są słuszne. Metoda amerykańska zadziała tylko w Stanach i tylko na Amerykanów. Aby odnieść sukces w Polsce, musisz sięgnąć po nasze metody, rodzime, trącące babim latem o poranku, gruźlicą Chopina i panieńską dzięcieliną, czymkolwiek ona kurwa jest.

1. Zacząć należy oczywiście od zdefiniowania celu. Cel powinien brzmieć jasno, aczkolwiek jego dokładne znaczenie może być intuicyjne. Stań przed lustrem, spójrz swojemu odbiciu w szklane oczy i głośno powiedz: „Coś bym zrobił! Naprawdę coś bym zmienił” Kluczowe jest tutaj używanie trybu przypuszczającego, bez podawania jakiegokolwiek gdyby. Bez definiowania przeszkody, która stoi pomiędzy tobą a celem…

2. Pomódl się o wstawiennictwo nad twoim sukcesem do Karola Wojtyły, Pierwszego Juhasa na Stolicy Piotrowej, Jana Pawła Dwie Pałeczki, Naszego Papieża (chociaż „naszym” nazywają go też Włosi i Chorwaci). Ma na głowie dużo polskich sukcesów, więc możliwe, że nie znajdzie czasu, aby ci pomóc.

3. Jak masz szwagra, to walnij z nim flaszkę. Jak nie masz, to wydaj siostrę za mąż i już masz szwagra. Teraz walnij z nim flaszkę. Jeśli jesteś kobietą, zmień płeć, wydaj siostrę za mąż i walnij flaszkę. Szwagier to tradycyjny, polski odpowiednik psychoterapeuty. Za pomocą flaszki zmotywuje cię do ciężkiej pracy. Niestety efekt będzie równie trwały co skutki krążącego w żyłach alkoholu.

4. Uznaj, że twoje dążenie do sukcesu to porażka i postaw jej pomnik. Ustal rocznicę. Regularnie pal znicze i edukuj innych o potrzebie martyrologii. Co więcej unikaj jednoznacznego używania słowa porażka. Zamiast tego mów o zwycięstwie moralnym i snuj legendy, jak to dzielnie walczyłeś.

Właśnie zacząłem w średnio-wysublimowany sposób nabijać się z polskich, narodowych przywar. Mówcie mi Pietrzak.

Nie podobało się? Ładuj hejta w komentarze. Podobało się? Zapraszam do przeczytania poradnika o rżnięciu skeczy.

photo credit: Pat McDonald via photopin cc

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “Martyrologiczna metoda odnoszenia sukcesu. Nasza, bo polska.”

Możliwość komentowania jest wyłączona.