Kilka dziwnych rzeczy, z którymi ludzie mylą stand up comedy

Każdemu fanowi Loisua C.K., George Carlina i innych gwiazd zza oceanu słowo (czy cokolwiek to jest) „stand-up” kojarzy się jednoznacznie – ze śmiechem, charyzmą i mniej lub bardziej rozsądną dawką kontrowersji. Uwierzcie jednak, że stand-up wcale nie jest aż tak bardzo rozpoznawalną w Polsce odmianą komedii. W dużych miastach owszem, istnieją kluby, do których na każdego stand-upera przychodzi pełna sala (to jest około osiemdziesięciu osób). Sporo ludzi zagadniętych na ulicy o stand-up, pomyśli, że chodzi o angielski frazal oznaczający „wstawać” lub „stawiać się” (ale już nie wstawiać się). Większość jednak zwyczajnie nic nie pomyśli.

Zdarza Ci się, że kiedy opowiadasz znajomym o stand-up comedy, biorą go za coś całkowicie innego? Zmuś się, przeczytaj dalszą część artykuły i dowiedz się, z czym mogą mylić Twoją ulubioną odmianę humoru.

Stand-up Paddleboarding

Surfowanie było w Polsce prawie-modne jakieś dziesięć lat temu. Kajaki stanowiły hit sezonu w połowie lat siedemdziesiątych. Najwyraźniej w jakiejś hurtowni ze sprzętem wodnym zalegało zbyt dużo desek do tego pierwszego i wioseł do tego drugiego sportu. Ktoś musiał wpaść na genialny pomysł i stwierdzić, że będzie je sprzedawał w zestawie. Wyobrażam sobie zdziwienie na jego twarzy, kiedy okazało się, że ludzie naprawdę to kupują. Stand-up Paddleboarding naprawdę istnieje i ku mojemu zaskoczeniu posiada całkiem spore rzesze miłośników. Stań na desce, weź przydługie wiosło w rękę i bierz przykład z weneckiego gondoliera. Rewelacja! Naprawdę rozumiem, że jeśli ktoś wyszedł surfować i nie ma fal, to wiosło niespodziewanie okazuje się nad wyraz przydatne. Natomiast pływanie w ten sposób po rzece? Hmmm. Kajak chyba jednak jest wygodniejszy. Przynajmniej sobie człowiek posiedzi.

large_4639969073

Stand-up and join the urination

Jeśli opowiadasz o stand-upie swojej zaprzyjaźnionej zatwardziałej feministce, może zrozumieć, że mówisz o podejrzanym gadżecie, który ma umożliwić kobietom oddawanie moczu do pisuaru. Stand-up to nazwa produktu – kartonowego, jednorazowego rożka, którego zadaniem jest przetransportowanie sików z kobiecej cewki moczowej na porcelanę. Z jednej strony pojmuję, że dzięki temu twarde laseczki mogą iść z kumplami odlać się w krzaki, ale z drugiej strony drastycznie wzrasta szansa na to, że się obsikają. Ciekaw jestem, czy ten wynalazek (i jemu podobne, bo jest ich więcej – na przykład GoGirl) się przyjmie. Będę pilnie śledził jego karierę, aczkolwiek mam nadzieję, że kobiety lejące z kartonu do pisuaru nie będą normalnym widokiem w latach mojej starości.

prod_1_alt

Stand-up dziennikarski

W żargonie telewizyjnym określenia „stand-up” podobno używa się wobec pojedynczego wejścia dziennikarza na antenę, podczas którego mówi on swoimi słowami (zerżnąłem prawie słowo w słowo z Wikipedii). Po pierwsze lekko przeraża fakt, że dziennikarze najwyraźniej z reguły nie mówią własnymi słowami. Po drugie, to oznacza, że Piotr Kraśko i Grażyna Torbicka przez pewien czas robili stand-up.

medium_2387716066

Start-up

Wiem, że młodym ludziom, którzy połowę swojego świadomego życia spędzają w internecie oglądając vlogi po angielsku, będzie ciężko w to uwierzyć, ale naprawdę istnieją osoby skłonne pomylić stand-up ze start-upem. Czym jest to drugie? To taki internetowy biznes, który zaczął na kickstarterze i ma siedzibę w coworkingu. Ciężko powiedzieć, czym się zajmują start-upowcy, ale wiele wskazuje na to, że po prostu używaniem tak trudnych angielskojęzycznych terminów, że sama królowa E II miałaby problem z ich zrozumieniem. Poza tym pracownicy (którzy z reguły są też założycielami) start-upów posiadają niewiarygodnie bajeranckie telefony i ciągle opowiadają o tym, że mogą przychodzić do pracy, na którą chcą.

large__8409314268

Raz zdarzyło mi się też, że znajomy pomylił stand-up z dubstepem, ale mimo wszystko, nie dopisuję tego jako osobnego podpunktu.

Ten post jest też swojego rodzaju zemstą. Często kiedy szukałem w sieci materiałów o stand up comedy, natykałem się na padlowanie lub dziennikarstwo. Raz rozszerzonymi ze zdziwienia oczami zobaczyłem na ekranie komputera dziwne, różowe torebki do sikania. Teraz ludzie szukający paddleboardingu i kartoników do lania, będą omyłkowo kierowani na mojego bloga. A macie!

Tymczasem zapraszam do przeczytania posta o zawodowych oszustach.

photo credit: RenoTahoe via photopin cc
photo credit: stevegarfield via photopin cc
photo credit: Heisenberg Media via photopin cc

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “Kilka dziwnych rzeczy, z którymi ludzie mylą stand up comedy”

Możliwość komentowania jest wyłączona.