Dziwni bogowie

W jednej z pokręconych, humorystyczno-fantastycznych powieści Terry’ego Pratchetta (nie pamiętam dokładnie, w której) pojawił się bóg kaca. Jego istnienie zostało wyjaśnione logiką. Bo przecież skoro w kilku kulturach występował patron opilstwa, to bóstwo cierpień porannych też powinno mieć rację bytu. A nawet zdawałoby się, że ludzie częściej wznoszą modły, gdy dopadają ich konsekwencje picia, niż kiedy piją.

Odpalam przeglądarkę i ruszam na łowy. Sprawdzę w ilu realnych (what the fuck?!) mitologiach pojawili się bogowie, którzy stopniem odjechania dorównują patronowi kaca.

Cocamama

grupo-coca-mama-india

Pewnie niejeden uczeń pierwszej klasy ogólniaka ożywiał się na chwilę podczas lekcji polskiego, na której zblazowana nauczycielka omawiała „Mitologię grecką” Jana Parandowskiego. Nudy, smuty i smarowanie po ławce, aż tu nagle do pryszczatych uszu docierają informacje o orgiach i pijaństwie. I jeszcze o tym, że gościa, który je urządzał, czczono. Chodzi oczywiście o Bachusa/Dionizosa – pijanego boga, który w czasach swojej świetności wydupczył połowę Półwyspu Bałkańskiego, zgodnie z starogreckim (klasycznym?) obyczajem, nie omijając kóz i młodych chłopców. W zupełnie innej części świata istniało bóstwo, przy której helleński jebaka wydaje się świętym. Mam na myśli Cocamamę – boginię czczoną przez nie tak znowu starożytnych Inków. Zbieżność imienia z kokainą jest bardzo mało przypadkowa. Cocamama, która oficjalnie piastowała zaszczytny urząd bogini obfitości, na boku dorabiała jako dilerka. Wskutek nieprzyjemnej kłótni z kochankami została zamieniona w pierwszy na świecie krzew koki. Każdy mężczyzna, który  po tych nieprzyjemnych zdarzeniach zdołał ją zaspokoić seksualnie w nagrodę otrzymywał jeden listek pochodzący z narkotycznej rośliny (z samej bogini?). Czyli kolportaż narkotyków i prostytucja, ale taka jakby na odwrót… Swoją drogą, to skoro Cocamama musiała obiecywać facetom dobre ćpanie w zamian za seks, to pewnie pod względem urody znajdowała się na biegunie przeciwległym do Afrodyty.

Aergia

Starożytni Grecy i Rzymianie czcili boginię lenistwa. Nie będę więcej o niej pisał, bo mi się nie chce.

Skadi

Skigudinne

Jechałeś na nartach, wypięło Ci się wiązanie i przekoziołkowałeś w powietrzu parę metrów? Modliłeś się w locie, żeby nic się nie stało, ale jednak boli Cię szyja i dupa? To pewnie dlatego, że swoje modły posłałeś do Jezusa, który umówmy się, świetny gość, ale urodził się i żył na pustyni, więc nie ma najmniejszego prawa znać się na śniegu, wiązaniach i szusowaniu. Prośby powinieneś skierować do Skadi – nordyckiej bogini zimy, łowów i właśnie narciarstwa (Wbrew pozorom ta forma przemieszczania się nie została wynaleziona w czasach nowożytnych. Pierwsze udokumentowane narty zostały stworzone na terenie Rosji, około pięć tysięcy lat przed wyżej wymienionym Chrystusem.) Jeśli zamiast nart wybierasz deskę, lepiej nie przyzywaj Skadi podczas chwil grozy na stoku. W końcu wszyscy wiedzą, że zapaleni narciarze nie lubią snowboardzistów. Bogini mogłaby się zjawić i Cię dobić.

Ukko

Ukko

Niby nic takiego, ale jednak o nim napiszę. Ukko to bóg pochodzący z fińskiego szamanizmu. Na pozór standardowe bóstwo piorunów… Tyle tylko, że patroni gromu w innych kulturach są wojownikami, jeźdźcami, potężnymi gośćmi, etcetera. Ukko natomiast wszczyna burzę, kiedy rypie się ze swoją żoną – Akką. Po pierwsze nie polecam ich jako sąsiadów… Po drugie, dziwne skrzywienie umysłu, prawdopodobnie wywołane pokręconym językiem, kazało Finom przypisać temu bóstwu nietypowe zwierzę. Ich bóg burzy kojarzony jest mianowicie z biedronką (!!!).

Sterculius

Saturn-the-God-227x300

Rzymianie stworzyli wysublimowaną kulturę oraz imperium, które rozciągało się od współczesnej Hiszpanii aż po ziemie słowiańskie. Dlatego lekko zaskakujący wydaje się fakt, że czcili boga gówna. Oczywiście mocno upraszczam tutaj sytuację. Dlatego, że Sterculius był jednym z setek bóstw zasiadających w rzymskim panteonie. Odpowiadał za nawożenie pól i naturalną koleją rzeczy cześć oddawali mu głównie rolnicy. Nie był też wcale przedstawiany jako prymityw z brudnymi widłami. Starożytni Rzymianie do jego lekko gównianej specjalizacji dorobili dosyć zawiłą ideologię. Postrzegali mianowicie wydalanie jako mroczną i brudną stronę wielkiego cyklu natury. Kupa rozrzucana po polu przez wyznawców Sterculiusa symbolizowała obumarłą materię, która ma odrodzić się jako nowe życie.

Lekko zwariowanych bogów można by wymieniać jeszcze dosyć długo. Grecy czcili też Koalemosa – patrona głupoty. W chińskiej kulturze występuje LAN-CAIHE będący bóstwem biedy, a Indiach ludzie dalej biją pokłony przed Yellammą – boginią, która w swoich chramach zatrudnia poświęcane prostytutki. Bogowie wszystkich mitologii świata nie są jednak w stanie pobić pod względem idiotycznych specjalizacji katolickich świętych. Wiedzieliście, że św. Barbara jest patronką fajerwerków, a św. Izydor czuwa nad internetem? Te zwierzchności są jednak dorobione sztucznie i naciągnięte jak stare gacie. Święta Basia opiekuje się fajerwerkami, bo ją piorun zabił. Cały związek w tym, że iskrzyło. Natomiast Sterculius naprawdę (ale w mitach) babrał się w gównie, a Skadi naprawdę jeździła na nartach.

Aby uwiarygodnić zawarte powyżej informacje, wybiórczo zamieszczam źródła, z których korzystałem:

http://irregulartimes.com/2014/10/07/saturday-and-the-myth-of-the-god-of-shit/

http://www.godchecker.com/

Zapraszam do przeczytania posta o rzeczach, z którymi można pomylić stand-up comedy oraz dosyć już starego tekstu traktującego o podejrzanych religiach. 

Komentarze

Komentarze

3 myśli na temat “Dziwni bogowie”

Możliwość komentowania jest wyłączona.