Jak założyć sektę? – chochla pomysłów

16067650346_87b4e05a52_b

Jestem ateistą. Pisałem o tym już zbyt dużo, zbyt często, a niekiedy też zbyt agresywnie. Tylko jedna rzecz mogłaby zmienić moje podejście do religii. Mianowicie przestałbym być niewierzący, gdyby to mnie zaczęto wyznawać. Czy założę sektę? Raczej nie. Ale tylko raczej, bo nie wiadomo, co przyjdzie człowiekowi w życiu robić… Ostatecznie francuski Ruch Raeliański powołał dawny piosenkarz, a kościół Scjentologów założył pilot oblatywacz i (jednocześnie) autor tandetnego science-fiction (która ta praktyka pisarska niewiarygodnie przydała mu się przy tworzeniu podstaw religii). Kto wie, może za kilkadziesiąt lat pojawi się sekta założona przez kabareciarza, któremu nie wyszło…

Sekta – biznes jak biznes. Najważniejszy jest pomysł. Pod spodem zamieszczam kilka. Wszyscy, którzy czują w sobie powołanie na guru, ale jak na złość żaden bóg nie ma ochoty do nich przemawiać, mogą skorzystać….

1. Zabobonizm

Niby nikt nie wierzy w przesądy, ale jednak wszyscy pukają w niemalowane, unikają podawania ręki przez próg, a co bardziej gorliwi łapią się za rozporek widząc kominiarza. Na przyjęciach najłatwiej poznać starą pannę po tym, że za żadną cholerę nie usiądzie na rogu stołu. Lista polskich zabobonów jest długa i bogata. Część z nich to bzdury wyssane z palca, a część posiada pewne logiczne uzasadnienie. Na przykład nisko-latające jaskółki zapowiadają deszcz, bo pod wpływem zmian ciśnienia niżej latają też owady ścigane przez te ptaki. Z kolei mało znany zabobon mówiący, że kobieta w ciąży przynosi nieszczęście, wziął się stąd, że wszystkie ciężarne panie są rozhisteryzowane i podejrzanie roszczeniowe, nie mówiąc już o tym, że mogą zacząć ciągnąć niewinnego mężczyznę w kierunku kliniki przeprowadzającej testy na ojcostwo.

Gdyby ktoś zarejestrował związek religijny uznający wiarę w zabobony za swoją doktrynę, zyskałby automatycznie miliony w połowie świadomych wyznawców. Funkcję nieba pełniłby tutaj oczywiście niekończący się fuks, rolę piekła pech, a bogiem byłby kominiarz. Zamiast biblii na ołtarzu można by posadzić babcię recytującą ciągi zabobonów z pamięci.

(Skoro święta księga sikhizmu jest uznawana za człowieka [poważnie], to dlaczego w zabobonizmie babcia nie mogłaby być uznawana za księgę…)

2. Chrześcijaństwo – Remake

Tak, wiem. Chrześcijaństwo już zostało zreformowane i to dużo razy. Rozłam na wschód i zachód, przybijanie jakichśtam tez do drzwi jakiejśtam katedry, zmiana łaciny na języki narodowe. Tutaj chodziłoby o coś większego… Zresetowałbym system i puścił biblię od nowa. „Genesis” zaczyna się w odległych czasach komunizmu, a Adam i Ewa zostają wypędzeni z ówczesnej wersji raju czyli z RFN’u. Jezus żyje już dzisiaj, jest ygrekiem, jest freelancerem, żyje nie wiadomo z czego (czyli tak jak w oryginale), ma komórkę, a zamiast przypowieści opowiada normalne, lekko humorystyczne anegdoty. Takie postawienie sprawy zlikwidowałoby wiele problemów. Księża nie musieliby się gimnastykować nieudolnie próbując znaleźć powiązania pomiędzy życiem dzisiejszym a tym z Galilei sprzed dwóch tysięcy lat. W usta proroków i mesjaszy można by wprost włożyć wypowiedzi dotyczące internetu i wreszcie dowiedzielibyśmy się, czy zamieszczanie filmów w sieciach Peer to Peer jest grzechem czy dobrym uczynkiem. Także ustalanie ilości wiernych stałoby się odrobinę prostsze. Papież miałby kanał na Youtubie, a anulowanie subskrypcji równałoby się ekskomunice.

2. Metafizyczny Kult Oświeconego Pana Janka

Każdy zna Pana Janka i jednocześnie każdy ma swojego. Z reguły Pan Janek jest sąsiadem, albo wujkiem, do opisania stopnia pokrewieństwa z którym musimy użyć słowa „brat” co najmniej trzy razy. Pan Janek jest niezwykle oświeconą postacią, a w jego głowie panuje pustka znacznie przewyższająca stan nirvany. Wiara w Pana Janka przypomina więc buddyzm, ale z większą ilością przekleństw. Pan Janek posiada niezwykle zawiłą filozofię, według której on nigdy nie robi nic źle. Zawsze i wszędzie potrafi się wytłumaczyć. On może zaparkować na miejscu dla niepełnosprawnych, bo przecież ma katar i spuchła mu kostka. Tam gdzie nie wolno, pali tylko mentole, bo mniej śmierdzą. Kwot powyżej dwudziestu złotych nie oddaje, bo to śmieszne pieniądze. O wyższych zapomina. Za to źle postępują wszyscy ludzie otaczający Pana Janka. Którzy by nie chciał stać się wyznawcą religii, według której, co byś nie robił, robisz dobrze?

Można przeczytać tekst z pomysłami na biznes, można pochwalić w komentarzach, można powyższe pomysły też ciężko zjebać.

Komentarze

Komentarze

6 myśli na temat “Jak założyć sektę? – chochla pomysłów”

  1. Takie fanatyczne posty na pewno nie przysporzą Ci czytelników i sympatyków. Religia to temat wyżęty już w komedii do granic możliwości i kolejne żarty i porównania są już po prostu nudne, wtórne, powtarzalne. Zdecyduj się czy chcesz robić w komedii, czy w publicystyce albo politycy, bo z takim podejściem nadawałbyś się raczej do Ruch Palikota i debat z wierzącymi.
    Z łatwością potrafię sobie Ciebie wyobrazić jako moherowego wyznawcę Radia Maryja, bo odznaczasz się podobnym zawzięciem, zaślepieniem i fanatyzmem w wygłaszaniu swoich poglądów. Różnica jest tylko taka, że jesteś na dokładnie przeciwnym biegunie światopoglądowym.

    1. Sama prawda. Nigdy nie ukrywałem, że jestem moherem Richarda Dawkinsa. Już dawno temu zauważyłem, że kiedy tylko wchodzę na temat religii, przestaję być zabawny, a robię się czerwony na twarzy, agresywny i napuszony. Mimo wszystko za bardzo mi się podobają kolejne obroty na karuzeli zrobionej ze spirali nienawiści…

  2. Szkoda że taki krótki ten tekst i tak szybko się skończył bo już się zaczynałem wkręcać.
    PS: Pierwszy pomysł z zabobonizmem był najciekawszy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.