Gdzie dostaniesz najlepszy wpierdol? – przewodnik turystyczny

Nowa Huta już nie jest taka jak kiedyś. Zaczęła się zmieniać mniej więcej w momencie, w którym przyjechałem do Krakowa. Kiedyś patrole policji objeżdżały rejon w kominiarkach, pancernych sukach i z bronią długą na kolanach. Kiedyś napadano na tramwaje jak na diliżansy, a ulubioną rozrywką nowohuckiej młodzieży były wjazdy, czyli odwiedziny na sąsiednim osiedlu w celu spuszczenia jego mieszkańcom w pełni spontanicznego i przypadkowego wpierdolu. Dzisiaj możesz iść o północy środkiem alei Róż i krzyczeć: „Wisła i Cracovia to pedały„, a i tak najgorszą rzeczą, która ci grozi, jest medialne oburzenie środowisk LGBT. Podobnie podupadła warszawska Praga. Kiziory, przedwojenny odpowiednik dresiarzy, wymarły, a ich miejsce zajęli hipsterzy.

Najwyraźniej, aby  w dzisiejszych czasach otrzymać gwarancję profesjonalnego wpierdolu, trzeba wyjechać za granicę. Gdzie najlepiej? Wszystko poniżej.

Dzielnica La Savine, Marsylia, Francja

marseille-afp

U nas, w naszym pięknym kraju robi się wielkie halo z tego, że w królewskim mieście Krakowie chłopaki od czasu do czasu przebiegną się po ulicach z maczetami. O ile to narzędzie ogrodnicze faktycznie może wyrządzić spore szkody, o tyle w porównaniu z pistoletem jest naprawdę niegroźnie. A z tego co czytałem w marsylskiej La Savine (i w wielu innych miejscach cywilizowanego świata) spluwy są naprawdę widokiem codziennym. Dzielnicę zamieszkują Azjaci, Rumuni, Afrykanie i Północni Afrykanie (to wszyscy ci ludzie, którzy arabami nie są, ale patrząc na których myślisz: „O kurwa, arab.” [Egipcjanie, Marokańczycy, Berberysi.) Ten blend, ten eksperymentalny drink kotłuje się i burzy. Mieszkańcy La Savine tłuką się między sobą głównie o prochy. W 2012 roku ciało młodego gangstera zostało tam znalezione z siedemnastoma dziurami po kulach. Jednocześnie nasuwają się dwie konkluzje: numer 1 – „napastnik powinien spędzić więcej czasu na strzelnicy” oraz numer 2 – „bogaty kraj”

Źródło: www.independent.co.uk

Spanish Town, Jamajka

old-town-square-spanish

Jamajka większości ludzi skojarzy się prawdopodobnie z dwoma rzeczami: ciężkim jaraniem i ciężkim upałem (swoją drogą smażenie zioła w upał nie wydaje mi się szczególnie dobrym pomysłem). Prawdopodobnie nawet uczestnicy Familiady, którzy często dokonują podejrzanych przeskoków myślowych, uznaliby Jamajkę za miejsce idylliczne, sielskie i spokojne. Tymczasem okazuje się, że miasto Spanish Town – dawna stolica, to istne siedlisko zbrodni… W 2004 mordowano tam średnio cztery osoby dziennie, co przy populacji liczącej 160 tysięcy, stwarzało całkiem spore ryzyko wymarcia miasta. I faktycznie ówczesny burmistrz miał obawy, że w Spanish Town może zbraknąć mężczyzn pomiędzy 18 i 28 rokiem życia… Ostatecznie z wojnami gangów w mieście uporało się wojsko… Dawno temu, w podejrzanym barze N. Huty miałem przyjemność natknąć się na bezpańskiego czternastolatka z maczetą (ale taką małą, stosowną do wieku). Postraszył, postraszył i ostatecznie okazało się, że żartował. Tymczasem na Jamajce policja raz natrafiła na jedenastolatka z gnatem, który bynajmniej jaj sobie nie robił…

Źródła: news.bbc.co.uk, jamaicaobserver.com

Cité Soleil, Port-Au-Prince, Haiti

haiti1_1562267c

Haiti, Haiti, słoneczne Haiti… Slumsy świata. Europa Zachodnia zmaga się z niżem demograficznym, a tymczasem na Haiti 65 % mieszkańców to osoby poniżej 25 roku życia. Kanibalizm kwitnie, religią narodową jest voodoo, a znaczna część wpływów do skarbu państwa pochodzi z udostępniania innym krajom miejsca do wywalenia odpadów toksycznych. Odróżniacie murzyna od mulata? No właśnie. Ja też nie. A tymczasem Haiti ma bogatą i długą tradycję dyskryminowania murzynów przez mulatów. W tym kraju jest jednak miejsce jeszcze gorsze niż większość jego terenów. Cité Soleil to najbiedniejsza dzielnica i tak już biednej stolicy. Jeśli mieszkasz tutaj w blaszanym garażu, a nie foliowym namiocie, to jesteś krezusem. Tutaj panuje tak wielka nędza, że ludzie żrą ciastka zrobione z margaryny, soli i przede wszystkim błota (szukałem przepisu, niestety nie podają go ani Nigella ani Okrasa). Jeśli zabłądzisz w Cité Soleil nie tylko cię okradną i zabiją, ale też prawdopodobnie zjedzą zagryzając posolonym mułem.

Źródła: haitianinitiative.orgmalteser-international.orgtheguardian.com

Ponieważ tekst niewątpliwie miejscami jest smutny i ponury, czuję nieodpartą potrzebę, aby zakończyć go czymś mądrym. Co do tego, że jestem raczej inteligentny, nie mam wątpliwości. Z mądrością za to trochę gorzej. Dlatego kradnę podsumowanie od Łony (poniżej). Czy po przeczytaniu powyższego tekstu dalej uważacie, że u nas jest tak źle?

Nawiązując do ostatniego paragrafu zapraszam do przeczytania posta, o tym jak można stać się bardziej inteligentnym (bo przecież ja to doskonale wiem).

Komentarze

Komentarze