Jak zostać kelnerem?

restaurant

Byłem kelnerem trochę dziwnym, ale podobno dobrym. Parę razy usłyszałem, że mam styl. W swojej kelnerskiej pracy inspirowałem się największymi lokajami komiksu i kina – Alfredem z Batmana, Jarvisem z Ironmana oraz przede wszystkim Lurchem z rodziny Adamsów. Potrafiłem odnosić się do klientów z tak wyniosłą impertynencją, że często nabierali przekonania, iż to oni gdzieś naruszyli zasady savoir vivre’u. Przez siedem lat to i owo podpatrzyłem w restauracyjnym biznesie. Parę rzeczy też przemyślałem. Teraz na szczęscie już nie jestem kelnerem i myślę, że właśnie nadszedł moment, aby przekazać swoją wiedzę młodszym, początkującym, przyszłym adeptom tego fachu. Przedstawiam przewodnik po elementach, z którymi przyjdzie Wam wchodzić w relacje podczas restauracyjnych intryg. Niektóre z nich to elementy naprawdę podejrzane…

1. Napiwki. Każdy kto zapyta, dlaczego napiwki są na pierwszym miejscu, jest półmózgiem, któremu na dodatek ostatnia półkula lekko nadgniła. Przyszły kelnerze, napiwki są jedyną rzeczą, która odróżnia Cię od sprzątaczki. Rób wszystko dla nich i tylko dla nich. Kiedyś właściciel pewnej knajpy powiedział mi, że wysokość napiwków zależy wyłącznie od kelnera. Gówno prawda. Zależy od nieskończonej ilości czynników. Takich jak jakość dań, jakość obsługi, wystrój restauracji oraz pogoda. Także staraj się o nie, ale z umiarem.

2. Żarcie. Tak, wiem. Potrawy. Dania. Kulinarne dzieła sztuki. Wszystkie te gęsie udźce zapiekane w beszamelu i krewetki tygrysie karmelizowane w batatach. To wszystko ściema na wysoki połysk. Wabik na żądnych wykwintności klientów. Jeśli możesz, żryj tylko obiady pracownicze. Kucharz też je żre, więc o nie dba…

3. Wina. Zaobserwowałem, że zależność pomiędzy smakiem wina i jego ceną układa się w parabolę. Tanie wina są paskudne. Te średniej jakości to ciecze lekkie i przyjemne w smaku. Natomiast drogie ponownie opadają pod względem walorów smakowych do poziomu jaboli za trzy pięćdziesiąt, a nawet poniżej… Niestety młody kelnerze, w wielu knajpach istnieje prowizja od sprzedaży win. Będziesz więc musiał udawać. Po pierwsze, że się na winach znacz. Po drugie, że te siary za trzysta pięćdziesiąt złotych od butelki ci smakują…

4. Kucharze. Jakby opisać relacje kelnerów i kucharzy? Weź kota z P.O. i psa, który jest w pełni chrzczonym wyznawcą PISu, a następnie zamknij je w naprawdę małym pokoju. Pomiędzy kelnerami i kucharzami panuje porównywalna sympatia. Dlaczego? Bo kelnerzy to cwaniactwo zawłaszczające napiwki należne przecież kucharzom (bo klienci zostawiają je tylko ze względu na jedzenie). To jest wizerunek budowany od setek lat. Nie zepsuj go.

5. Menadżerowie. Przed objęciem sterów w restauracji większość z nich była kelnerami. Wielu zostało też awansowanych z dnia na dzień, bo pomiędzy tymi dwoma pozycjami nie ma zbyt wielu szczebli pośrednich. Tutaj mamy jednak do czynienia z wręcz metafizycznym fenomenem. Nie wiem jakie czary, jakie tajne rytuały mają miejsce w noc, w którą kelner przeistacza się w menadżera. Pewne jest, że pierwszego dnia nowej, kierowniczej pracy już zupełnie nie pamięta dnia poprzedniego. Zapomina, jak to jest podawać do stołu. Menadżerowie specjalizują się w układaniu nawzajem wykluczających się zasad funkcjonowania restauracji. Są nieugięci w przestrzeganiu reguł, ale tak długo kiedy to Ty, drogi kelnerze, je egzekwujesz. Dajmy na to, że menago zabronił wpuszczać klientów z psami. Mówisz szanownym państwu, że nie wolno i że kundel zostaje na zewnątrz. Szanowny pan się puszy i żąda rozmowy z kierownikiem. Ten przychodzi, rozmawiają. Menago wpuszcza i klientów i psa. Zgadnij, kto wychodzi na debila?

6. Klienci. To twój niewdzięczny kawałek ugoru, który musisz orać i nawozić, aby zebrać plon w postaci napiwków. Wyobraź sobie ich jako owce, które w każdym momencie mogą pozamieniać się w wilki. Musisz je golić, ale ostrożnie. Tak, żeby nawet nie zorientowały się, że są golone. Traktuj klientów z szacunkiem. Myśl o nich z pogardą.

Zaraz po odejściu z knajpy napisałem posta o kelnerstwie, który był czystą próbą wyżycia się. Wróciłem do tematu jakiś czas później próbując złapać w żagle wiatr afery podsłuchowej oraz jeszcze później, tym razem usiłując podpiąć się pod dyskusję dotyczącą pampersów w restauracjach. Cztery teksty o kelnerstwie. Myślę, że wyczerpałem temat i że więcej postów o zapieprzu w knajpie nie będzie.

Komentarze

Komentarze