Odpierdulta się od festyniarzy!

grochówka

Na dworze (tak, nie jestem z Krakowa) naparzają niemal bałkańskie upały, co jednoznacznie oznacza, że zima się skończyła. I ja się z tego cieszę… Wreszcie kres tych występów po teatrach i wytapicerowanych na złoto klubach komediowych. Wreszcie można odwiesić z kołka białą koszulę typu disco-polo. Wreszcie można dopiąć tuż pod nią pas z szeroką klamrą i łupnąć plenerek.

Kiedyś miałem ambicje literackie. Gdy zaczynałem bawić się w kabaret, zakładałem, że będę jak Potem, ale jeszcze bardziej. Chciałem zamiast skeczy bajkowych robić numery oparte się na mitach wczesno-etruskich. Chciałem być literatem estrady, mądrym błaznem, zakurzonym prześmiewcą. Już nawet miałem upatrzony nadżarty przez mole kapelusz z szerokim rondem, ale jak przystało na prawdziwego artystę, nawet na tę drobinę ekstrawagancji nie było mnie stać.

Na szczęście wyzdrowiałem i czuję w sobie zupełnie nowe powołanie. Gdy przekraczam wrota festynu, krew w żyłach zaczyna mi szybciej krążyć. Terkotanie wyłażącego z łupinek popkornu i buczenie przenośnej maszyny do lodów składa się w uszach w najpiękniejszą muzykę. Żadnych rzędów, żadnego teatralnego cicho sza, żadnego Grzesia Turnaua kurwa jego mać (chociaż z drugiej strony to on się dopiero plenerów w życiu nagrał). Liczy się tylko walka o przetrwanie. W moim obecnym mniemaniu jedynie ludzie zdolni łupnąć plener zachowując nienaruszoną psychikę, są godni miana prawdziwych artystów…

Wychodzę na scenę z wypożyczalni i czuję w sobie moc (to scena jest z wypożyczalni, a nie ja z niej wychodzę). Mam pewność, że moim ustalonym z góry przeznaczenie jest rozśmieszanie widowni, która dopiero co tarzała się w strażackiej pianie żrąc kiszone ogórki. Uwielbiam walczyć o zainteresowanie ze świeżo dowiezioną porcją wojskowej grochówki (jeśli mi się nie uda, uczciwie zakładam, że grochówa posiada większe od mojego występu walory artystyczne). Marzę o tym, aby zaraz po mnie na scenę wkraczał lokalny śpiewający niepełnosprawny, który występuje tutaj nie dlatego, że potrafi śpiewać, ale dlatego że jest niepełnosprawny.

Czy napisałem tego posta na poważnie? Mniej więcej w jednej trzeciej.

Komentarze

Komentarze