Dołącz do grona uśmiechniętych masochistów i spieprzaj ze strefy komfortu!

sloth_2

Dobrze Ci? Weź deskę do krojenia i pieprznij się w ryj. Pojawił się nowy trend w samorozwoju, który jest tak innowacyjny i przełomowy, że aż zaczyna przypominać masochizm. Wychodzenie ze stref komfortu. Piszą o tym wszyscy, więc ja najwyraźniej też muszę. O co chodzi? Już opuszczenie łona matki jest formą wyjścia poza strefę komfortu. Przed narodzinami śpisz sobie 24 na siedem, pasza sama płynie Ci do brzucha biologiczną pompą. Jeśli masz fuksa, Twoja matka czasem strzela kielicha, dzięki czemu jesteś w stanie się narąbać nie przerywając snu. Generalnie raj na ziemi. Nagle coś Cię wypycha, robi się zimno. Obcy facet zabawia się z Tobą jak gangsta-raper z tancerką i klepie Cię po dupie. Ku jego zdziwieniu nie twerkujesz, a zamiast tego zaczynasz drzeć ryj i zwijać się z przerażenia. I w wychodzeniu poza strefy komfortu właśnie o to chodzi, żeby Ci było zimno, źle i nieprzyjemnie. Żebyś darł pysk z ciężkiego strachu, bo to podobno przynosi rozwój…

Pod spodem zamieszczam kilka pomysłów na opuszczanie stref komfortu.

1. Niektórzy twierdzą, że w wychodzeniu poza strefy komfortu najważniejsze jest wyznaczanie sobie celów znacznie przekraczających Twoje możliwości. Dlatego załóż sobie, że zdobędziesz Mount Everest idąc tyłem na łyżwach. Masz czas do przyszłego wtorku.

2. Rób dzieci, aż napotkasz opór. Produkuj ich tyle, żebyś sam nie mógł się doliczyć. Najlepiej zostań bigamistą i płódź na dwa fronty. Posiadanie licznej rodziny nauczy Cię wykorzystywać wodę z raz napełnionej wanny do umycia szesnastu osób oraz ugotowania pysznej, pożywnej zupy.

3. Masz wygodne krzesło w pracy? Zamień je na kociołek z rozgrzanymi węglami. Gwarantuję, że nie będzie Ci przyjemnie. A to przecież rozwój…

4. Specjaliści od stref komfortu proponują, żeby rozwijać się w dziedzinach podobnych do swojej. Biegasz? Zacznij pływać. Grasz na lutni? Chwyć za akordeon. Kopiesz szpadlem? Bierz się za rydel.

5. Stań na najbardziej ruchliwym rondzie swojego miasta. Zdejmij ubranie, posmaruj pysk miodem i zacznij się tłuc po plecach brzozową witką. W ten sposób przekroczysz bardzo wiele stref swojego komfortu na raz. Na dodatek pobyt w szpitalu psychiatrycznym, znacznie rozwinie Twoją kreatywność.

Zapraszam do przeczytania tekstu pod tytułem: „Jak zrobić cośtam?”

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “Dołącz do grona uśmiechniętych masochistów i spieprzaj ze strefy komfortu!”

Możliwość komentowania jest wyłączona.