Spolszczony słownik żargonu Stand-up

book

Nie jestem przeciwnikiem amerykanizmów. Sam używam. Mimo wszystko pobawię się w tłumacza. Objaśnię kilka fachowych terminów, rzekomo używanych przez komików ze Stanów. Do każdego z nich dołączę dwie propozycje spolszczenia: moim zdaniem dobrą, oraz moim zdaniem fatalną. Być może będę miał fuksa i któraś się przyjmie:)

1. ACT OUT. Angielski frazal oznaczający „odgrywać rolę”.  Act out jest formą jajka Kolumba. Gdy już o nim usłyszysz, jego istnienie zaczyna Ci się wydawać oczywiste. O Act out mówimy, zawsze gdy komik zamiast zwyczajnie mówić, odgrywa żart.

Dobra propozycja spolszczenia: Odegranie. Wymyślił Halama. Ma chłop łeb do słów.

Zła propozycja spolszczenia: Wyaktorzenie się. Spróbujcie to odmienić przez przypadki. 

2. BOMBING. Nie wiedzieć czemu, kiedy amerykański komik nawala, to bombarduje. Słowo oznacza po prostu brak śmiechu na widowni.

Dobra propozycja spolszczenia: Nie kombinowałbym – proponuję zwrot „dać dupy”. I tak wszyscy go używają.

Zła propozycja spolszczenia: Nalot. I niestety przypuszczam, że w tym kraju żyją tłumacze gotowi przełożyć słowo „bombing” właśnie w ten sposób. 

3. HECKLER. Osoba, która przeszkadza komikowi w trakcie występu. Celowo albo dlatego, że po trzecim piwie zaczęło jej się wydawać, że jest zabawna.

Dobra propozycja spolszczenia: Ja czasami mówię przeszkadzacz. Trochę koślawe ale organiczne.

Zła propozycja spolszczenia: Drzypysk.

4. ONE-LINER. Bardzo krótki żart, który w teorii składa się z jednej linijki. Tworzenie one-linerów jest uznawane za spore wyzwanie. Słusznie.

Dobra propozycja spolszczenia: Jednoliniowiec. Trochę kojarzy się z marynarką wojenną, ale jednak brzmi znośnie.

Zła propozycja spolszczenia: Króciec. Autokorekta nie podkreśliła mi tego słowa, więc założyłem, że może istnieć. Sprawdziłem i rzeczywiście- króciec to krótka rurka przymocowana do zbiornika. No to już jest homonimem:)

5. PUNCH. Niektórzy naprawdę często używają tego słowa Jest ono skrótem od „punch line” i oznacza po prostu puentę. Wyraz „punch” często jednak odnosi się do jednoliniowców.

Dobra propozycja spolszczenia: Po linii najmniejszego oporu zostawiam puentę, w niektórych wypadkach wymienialną na strzał. 

Zła propozycja spolszczenia: Cóż by innego, jeśli nie piącha?

6. SETUP. Jeden z dwóch elementów składowych żartu. Z grubsza mówiąc setup to ten pierwszy, nieśmieszny fragment.

Dobra propozycja spolszczenia: Ja na setup mówię „wprowadzenie”. Spotkałem się też z tłumaczeniem „teza”. Ono mi się jednak nie podoba. Tezy zazwyczaj się broni, a w wymyślając żart wprowadzeniu trzeba zaprzeczyć.

Zła propozycja spolszczenia: Zaścielenie. Nie mam pojęcia dlaczego, napisałem pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy. Ostatecznie to mają być złe tłumaczenia…

7. TAG. Praktycznie nie używany u nas termin, ale bardzo ciekawy. W książce Geana Perreta występuje też pod nazwą topper, która podoba mi się odrobinę bardziej. Tag to puenta zbudowana na puencie. Opiera się na już raz użytym wprowadzeniu i pozwala drastycznie zwiększyć ilość śmiechu na minutę (a niektórzy to naprawdę liczą. Na szczęście nieliczni.)

Dobra propozycja spolszczenia: Kiedyś opowiedziałem o tym typie żartu koledze i powiedział: „Aha, taka dobitka?” Dzięki, Paweł.

Zła propozycja spolszczenia: No ba. Berek.

Większość powyższych pojęć zaczerpnąłem z „Step by step to stand-up comedy” Grega Deana. Autor podaje jeszcze całą stertę słów i terminów takich jak: runner, hammocking, hedliner, reveal oraz joke diagram. Nie objaśniam ich jednak, bo tego to już naprawdę nikt nie używa…

Z niecierpliwością czekam na odwiedziny GramarNazi, którzy mi wytłumaczą, gdzie postawiłem złe cudzysłowy. Jestem pewien, że walnąłem błędy, ale nie mam bladego pojęcia jakie…

Komentarze

Komentarze

4 myśli na temat “Spolszczony słownik żargonu Stand-up”

  1. Ha ha, skoro zapraszasz… 😉
    Błędy, jakie rzuciły mi się w oczy, to:
    – „jednolińjowiec” zamiast „jednoliniowiec”
    – „po najmniejszej linii oporu” zamiast „po linii najmniejszego oporu” (tak, wiem, że tak się mawia, jednak to jest jeden z najczęściej popełnianych błędów, podobnie jak „ciężki orzech do zgryzienia” zamiast „twardy orzech…” – na dziennikarstwie uczulali).
    Ze względu na sympatię przecinki Ci daruję 😉

  2. Wow.
    Tomasz podejmujesz naprawdę dobre tematy.
    Dzięki że wspomniałeś o „odegraniu.”

    Myślałem nie raz nad tłumaczeniem pewnych słów.
    BOMBING – próbuje zrozumieć co to naprawdę znaczy.
    Dla amatora słaby występ ze słabym tekstem – to po prostu słaby występ.
    Jeśli ktoś pisze dłużej raczej nie pisze tekstów od początku do końca słabych, ale
    Zdarza się że tekst nawet dobrze opracowany i ograny, który właściwie nie ma prawa już nie wzbudzać żadnych reakcji.
    A jednak czasem się zdarzy, że coś co śmieszyło na 100 poprzednich występach nagle „idzie na kompletnej niemal ciszy.
    Powodów może być sporo naturalnych – takich jak niekorzystne warunki do występu, alkohol itd.
    Znaczenie ma odległość siedzącej widowni od sceny, zbyt duża odległość osłabia reakcje – nazywam to „fosą”.
    Znaczenie ma wielkość pomieszczenia w stosunku do liczby ludzi w widowni.
    50 osób w ciasnym pomieszczeniu będzie reagowało lepiej niż 100 osób w wielkiej hali.
    To magia ciasnych klubów gdzie o wiele łatwiej występować dla mniejszej publiczności siedzącej ciasno niż powiedzmy w realizacji TV, gdzie mamy wielka halę, zwykle fosę i tzw. przypadkowa publiczność.
    Tak czy siak, mam wrażenie ze Bombing dotyczy tych występów gdy ni stąd ni zowąd dobry materiał nie śmieszy nikogo. Zdarzyło m się to kilka razy w bardzo ewidentny sposób.
    Raz to był występ dla lekarzy, raz dla handlarzy nawozami sztucznymi. Trzy razy po występie bardzo wulgarnych stand-up’erów.
    Najczęściej spotykanym wyrażeniem jakie słyszałem to „wycieczka z Niemiec.”
    Czyli grupa ludzi, która absolutnie nie rozumie tego co się mówi na scenie.

    HECKLER – nie umiem znaleźć niczego co brzmiałoby sensownie. To chyba jedno z najtrudniejszych słów do przetłumaczenia na coś co zabrzmi dobrze i będzie jednym słowem.

    ONE-LINER – Zdecydowanie używam od kilkunastu lat słowa „jednozdaniówka”. Nie pamiętam czy wymyśliłem czy nie, ale wiem, że używa mi się tego słowa dobrze. One-liner niekoniecznie musi być jednym słowem, niekoniecznie też jedną linią. Ale siwtnie włansie u Boba Hopa słuchac ten szczególny rytm jednozdaniówek. Krótki żart – śmiech, krótki żart – śmiech, krótki żart – śmiech, krótki żart – śmiech.

    PUNCH – [punch line]
    Słownik Języka Polskiego SJP:
    pointa – [czytaj: płenta, rzadziej: płęta] dowcipne, celne, często zaskakujące podsumowanie, sformułowanie wyrażające sens wypowiedzi, opowiadania itp., będące jego kulminacyjnym, końcowym momentem; puenta, esencja dowcipu, sedno dowcipu.
    Tłumaczenie punch-line na słowo „pointa” ma w sobie odrobinę ironii, bo brzmi równie obco jak i punch. Ale jednak jest to nasze tradycyjne słowo.
    Jest jedna tylko różnica. Nie każde śmieszne zdanie na końcu dowcipu będzie pointą.
    To rozróżnienie znam od Władka Sikory.
    Definicja pointy jest jasna – coś co jest na końcu i podsumowuje całość. Jednak w praktyce często w kabarecie czy standupie ostatnie zdanie, mimo że śmieszne, wcale nie podsumowuje całości.
    I tu od Władka usłyszałem słowo „zakończenie”. Ze skecz ma zakończenie (najczęściej śmieszne) ale nie podsumowuje całości, to po prostu udany kolejny gag na koniec.
    Pointa – czyli koniec który zaskakująco oddaje sendo całości tekstu – jest rzeczą szalenie trudną i świadczy o dobrym warsztacie piszącego. Zwykle i kabarety i standuperzy mają zakończenia, a nie pointy. Mało które teksty mają pointe i do tego jeszcze pointę. Używanie przekleństw w większości przypadków jest zakończeniem.
    Standup ma jeszcze swoją specyfikę w budowaniu dowcipu. Ponieważ czasem wprowadzenie może mieć cechy pointy a dalsza część będzie tylko odegraniem.
    Ale własnie dochodzimy do:

    SETUP – „Wprowadzenie” wydaje się jak najbardziej prawidłowe, jednak osobiście używam słowa „obserwacja”. Już tłumaczę dlaczego.
    Studiując, od kilkunastu lat, uważnie, podręczniki do stand-upu definiuję standupu jako zbiór cennych obserwacji popartych śmiesznymi przykładami.
    1. SETUP – cenna obserwacja (część nieśmieszna)
    2. ODEGRANIE – śmieszny przykład (część śmieszna)
    Aby trzymać się tego co w moim mniemaniu jest esencją standupu – czyli cennej, bystrej obserwacji – używam chętniej słowa „obserwacja”. Pomaga mi to utrzymać dyscyplinę przy pisaniu.
    Do tego momentu wydawałoby się, że jest to li tylko kwestią gustu, gdyby nie fakt iż:
    najczęstszym grzechem jest pisanie wprowadzenia, ale bez cennej obserwacji.
    mamy śmieszną historię do opowiedzenia, ale która nie jest obserwacją, wtedy rzucamy coś lipnego, po to tylko żeby powiedzieć nasz śmieszny dowcip, kawałek.
    Np: „Byliście kiedyś na wycieczce w górach?” – żadna obserwacja, a jedynie lipny pretekst do tego żeby opowiedzieć śmieszną historię jaka przydarzyła się w górach.
    Co zdaniem i Grega Deana i Judy Carter – standupem nie jest. Lub też jest ale nieprawidłowo skonstruowanym.
    Pod nazwą wprowadzenie może też kryć się chęć opowiedzenia historyjki.
    Co także zdaniem w/w będzie karygodnym błędem.
    Setup powinien mieć dwa trzy zdania maksymalnie, w inny wypadku prawdopodobnie opowiadasz co ci się wczoraj zdarzyło na melanżu – a to będzie opowiadaniem historii (storytelling raczej) lecz nie klasycznym standupem.
    Wyczytałem to wszystko, ale i zrozumiałem w końcu.
    Dodatkowo Judy sugeruje iż wprowadzenia typu „Denerwuje mnie w kobietach to, że coś tam.”są cechą młodego amatorskiego standupu (choć jest to genialny etap do ćwiczenia obserwacji). Ze wielcy standupu mają wprowadzenie często domyślne nie podawane wprost.
    Stąd moja decyzja aby SETUP nazywać OBSERWACJĄ by unikać klasycznych błędów w pisaniu standup.

    Mam jeszcze jedno słowo ciekawe, którego się używa.
    SETUP LIST – co zwykle określa się u nas mianem ramówka.
    Jednak słowo ramówka odnosi się do list skeczów, piosenek, następujących po sobie numerów.
    Natomiast „setup list” odnosi się raczej do odrębnych dowcipów w pojedynczym monologu standup.
    Pytałem o to kiedyś Andrzeja Poniedzielskiego i on użył słowa „drabinka”, która się wydaje bardzo zgrabne.

    Zdecydowanie natomiast brakuje mi słów dotyczących tekstów o charakterze standup, w odróżnieniu od słowa monolog, który bardziej przypisany jest do monologów o charakterze kabaretowym i nie mającym budowy standup.
    W praktyce całkiem sprawdza mi się sformułowanie typu „Napisałem nowy standup”. Co będzie oznaczać przynajmniej kilkuminutowy tekst napisany jednozdaniówkami.
    Jednak w USA używa się określeń typu BIT i innych wyrażeń w zależności od wielkości i czasu trwania materiału. (używam czasem słowa „materiał” na tekst standup)
    Pozdrawiam 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.