Pomysły na skecze, których nie zrealizuję, bo mnie nie stać

samolot

Skecze tak naprawdę piszę rzadko. Siadam do nich mniej więcej raz na dwa lata, kiedy przygotowujemy program z kabaretem PUK. A muszę przyznać, że bardzo lubię tę formę i chciałbym bawić się nią odrobinę częściej. Stąd ten post. Przedstawiam trzy rozbudowane koncepcje skeczy. Dla zabawy utrudniam sobie zadanie i wymyślam numery, które z takich czy innych przyczyn wymagałyby ogromnych nakładów finansowych…

1. Dowódca debili

Oglądałem trzeci sezon „Wikingów”. Nordyccy barbarzyńcy szarżują na Paryż, trwa pełne oblężenie. Tymczasem po wewnętrznej stronie murów Francuzi stoją sobie w najlepsze i patrzą, jak wrota drżą pod uderzeniami tarana. Zjawia się dowódca i każe im umocnić bramę deskami. Tak jakby każdy człowiek przy zdrowych zmysłach sam automatycznie nie wpadał na pomysł umocnienia drzwi… Wyobrażam sobie skecz, w którym generał broni miasta zawiadując całą armią skończonych debili. Kiedy krzyczy „do ataku!”, setki żołnierzy rzucają się na siebie i zaczynają okładać mieczami, na dodatek dosyć nieudolnie. Gdy przechodzi po murach i drze się „lać smołę!”, całość gęstej mazi zostaje posłana do wnętrza twierdzy. Wreszcie zrozpaczony dowódca wyciąga białą flagę i komenderuje „poddajemy się! Złożyć broń!”. Na to hasło żołnierze sięgają po miecze i z głośnym „huraaaa!” biegną w kierunku przeciwnika.

2. Globtrotter

Cykl szybkich kadrów w różnych częściach świata. Pokazują podróżnika w pełnym rynsztunku. Przechodzi pod wieżą Eiffla. Przedziera się z maczetą przez dżunglę. Spływa rwącą rzeką. Jedzie na wielbłądzie pod piramidami. Wreszcie stoi pod buddyjską świątynią na zboczach Himalajów. Zbliżenie pokazuje nam, że podróżnik trzyma w rękach plan Warszawy. „Chyba się kurwa zgubiłem.” – mówi.

3. Potwory

Ujęcia miasta z odległości. Wieżowce, mosty, panika na ulicach. Z dwóch krańców metropolii idą dwa potwory. Jaszczurowate, gigantyczne, zionące ogniem. Jednym słowem molochy a’lla Godzilla. Ryczą, tratują, ale głównie zmierzają w swoim kierunku. Armia i policja bezskutecznie próbują je zatrzymać. Sytuacja wydaje się jasna. Zaraz dojdzie do starcia olbrzymich gadów i miasto zostanie obrócone w perzynę… Wreszcie bestie stają na przeciwko siebie. Mierzą się wzrokiem. Większy potwór schyla się i z pobliskiego parku wyrywa ukwiecone drzewo jabłoni. Podaje drugiemu. Ten nieśmiało schyla wzrok i przyjmuje prezent. Zaczyna się potworna randka. Gady idą przez miasto trzymając się za ręce. Spacerują i naturalnie tratują miasto. Robią to jednak jakby od niechcenia. Rozmawiają też w swoim potwornym języku. Napisy na dole ekranu informują nas, że godzilla-facet prawi absurdalnie głupie komplementy w rodzaju: „Nie wiedziałem, że w wyniku testów atomowych na Morzu Północnym może zmutować coś tak pięknego”. Scena romantycznego pocałunku potworów na tle zachodu słońca i wyciemnienie.

Następnego dnia rano. Widzimy objęte bestie leżące w zgliszczach miasta. Latają nad nimi helikoptery. Pojawia się też kilka zbliżeń na opuszczających metropolię uchodźców. Potwór-facet mówi: „Nie sądziłem, że na tym portalu randkowym znajdę kogoś, kto do mnie pasuje.”

Zapraszam do przeczytania tekstu pod jakże oświeconym tytułem „Jak założyć sektę – garść pomysłów.”

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “Pomysły na skecze, których nie zrealizuję, bo mnie nie stać”

Możliwość komentowania jest wyłączona.