Stand-up z cenzurą – czyli kiedy można napierdalać kurwami ze sceny?

JĘZYK MIGOWY

Powszechnie wiadomo, że nienawidzę wulgaryzmów jak jasny chuj. Nadużywanie kurw powinno być karane poprzez upierdolenie języka. I to u podstawy, żeby winowajca nie mógł już nawet wybełkotać nic zdrożnego. Postanowiłem zadbać o kulturę i stworzyłem przewodnik po niezwykle barwnym świecie przekleństw, bezeceństw i wyrażeń jednoznacznie nieprzystojnych.

Czym jest wulgaryzm?

Tak naprawdę to jeden chuj go wie. Wyrazem powszechnie uznawanym za ordynarny. Czym jest wyraz powszechnie uznawany za ordynarny? Słowem budzącymi powszechne zgorszenie. I tak moglibyśmy w kółko, tudzież do usranej śmierci. Słowa budzące zgorszenie to po prostu słowa gorsze – jebane pariasy słownika PWN. Nie wolno im wchodzić na salony a często nawet do domu. Dziwnym trafem znaczna część wyrazów powszechnie uznawanych za ordynarne odnosi się do całkiem przyjemnych czynności seksualnych. Dlaczego za wulgarną uznawana jest kurwa, która w swojej zawodowej praktyce daje ludziom całą masę radości? Powinniśmy mówić raczej „windykator mać!” albo „orzesz drogówka!” 

Dlaczego czynności seksualne są bardziej wulgarne od odchodów?

Myślę, że jest to bezpośrednia zasługa tysiącletniej tyranii purpuratów. Kościół Katolicki generalnie uważa wszystkie rzeczy związane z seksem za chujowe (aczkolwiek jego reprezentanci troszkę inaczej ubierają to w słowa). Dlatego właśnie kurwy, fiuty i skurwysyny zeszły do podziemia. Są jak powstańcy warszawscy. Popierdalają kanałami języka i odrobinę się przybrudziły. Wszystko więc zależy od uwarunkować kulturowych… W Japonii zamiast „pierdol się” mówią „shinu”, które to słowo jest niezwykle grzeczną prośbą, abyś umarł jak najszybciej.  W Indiach wielce obraźliwy jest wyraz „szczeniaczek” (kutte ka bachchaa). Bardzo popularny w kraju islam traktuje psy równie pogardliwie jak katolicy panie lekkich obyczajów. I tutaj ponownie moje zdziwienie, bo do psów mam jeszcze mniej niż do kurw.

I tutaj niestety moje teorie o katolicyzmie, który wylansował kurwę jako przekleństwo, idą się jebać. W obydwóch powyższych kulturach azjatyckich znajdziemy wulgaryzmy związane z seksem. Nie cieszą się one jednak aż tak wielką popularnością jak u nas:)

Kiedy można przeklinać? – w życiu i ze sceny

Kiedy się wkurwisz. Określenie na kobietę ciężko pracującą nocami jest wentylkiem. Spuszcza z Ciebie negatywne emocje. Wielu ludzi używa też wulgaryzmów, aby podkreślić swoją wyższość. Gdy wychwycą w towarzystwie kurwę lub chuja, robią głośne „Khmm, no wie pan?” Na scenie „kurwa” jest jak drop w dubstepie. Zbyt dużo dropu i nie da się słuchać (chociaż dubstepu właściwie i tak się nie da). Także oszczędzajcie swoje kurwy i używajcie ich z rozwagą.

Oczywiście każdy, kto występuje na scenie twierdzi, że rzuca mięsem tylko i wyłącznie w uzasadnionych wypadkach. Tak, tak, ja też. Dowody poniżej:

Kiedy kategorycznie nie można używać wulgaryzmów? 

Kurwy nie powinno się używać jako przecinka. Często na scenie zdarza się również kurwa że ktoś bezsensownie wykrzykuje wulgaryzmy kurwa aby podkreślić swoje poirytowanie bez żadnego powodu do powyższej emocji. Tak psiakrew nie można. Jest tu jakiś cwaniak kurwa który mi sprawdzi interpunkcję?

W trakcie pisania tego tekstu doszedłem do wniosku, że jest tylko jedna rzecz, która wkurwia mnie bardziej od nadmiaru wulgaryzmów. Chodzi mianowicie o hipokryzję.

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ TEKST, KLIKNIJ W BANER, PRZEJDŹ DO FANPAGE’A I (EWENTUALNIE) POLUB:

Komentarze

Komentarze

Jedna myśl na temat “Stand-up z cenzurą – czyli kiedy można napierdalać kurwami ze sceny?”

Możliwość komentowania jest wyłączona.