Pierwsza wrocławska bitwa na stand-up

bitwa_stand-up


PRZED WYSTĘPEM:


Zostałem zaproszony na pierwszą wrocławską bitwę na stand-up. Szybkie przemyślenie – wypieprzyć to zdjęcie, a już na pewno nigdy nikomu nie wysyłać w celach promocyjnych. No ale nic. Nie będę zachowywał się jak blogerka modowa i spokojnie przełknę fakt, że wyglądam na nim jak melepeta.

Zasady bitwy są proste (ale niemal każdy, kto je słyszy po raz pierwszy, ma problemy ze zrozumieniem). Pięciu komików wymyśla po jednym temacie. Następnie wszyscy wymyślają żarty na każdy z tematów. Na koniec oceniamy się nawzajem. Zwycięzca zgarnia całość kasy z biletów. Szpan i sportowe emocje. Reguły, z tego co wiem, były wzorowane na Krakowskich Pojedynkach Stand-up. A te z kolei są inspirowane Rybnicką Jesienią Kabaretową. 🙂

Gdzie? Ślepy Zaułek, Świętego Antoniego 2/4, Wrocław

Kiedy? 20.01.2016

Kto? Jak na wrocławską bitwę skład jest mocno krakowski. Z dawnej stolicy przyjeżdżamy we trzech – ja, Wojtek Pięta oraz Miłosz Roliński. Pojawi się też Błażej Krajewski z Bydgoszczy. Dolny Śląsk będzie reprezentował organizator imprezy – Michał Juszczak. To ten gość z filmiku poniżej:


PO WYSTĘPIE:


No i już po bitwie. Początek był dosyć ciężki, bo widownia najwyraźniej nie przywykła do tej formuły (graliśmy po piętnaście minut całkiem nowych tekstów, a nie swój najlepszy materiał). Dosyć szybko udało się jednak ludzi rozruszać. Zdecydowanie i niemalże jednogłośnie wygrał Błażej Krajewski. Też dałem mu najwięcej punktów, ale w pamięć najbardziej zapadł mi żart Miłosza Rolińskiego:

„Doskonale gram w kręgle, bo mam w siebie dużo empatii. Świetnie się czuje w nie swoich butach.”

Zaśmiałem się z niego od razu, zrozumiałem mniej więcej dwadzieścia cztery godziny później. Ten żart to podprogowa łamigłówka, z której rozwiązaniem Cię drogi czytelniku zostawiam. 🙂

Komentarze

Komentarze