Stand-up Kraków w Ministerstwie Śledzia i Wódki (09.03.2016)

st_krak


PRZED WYSTĘPEM:


Gliwice. Moi rodzice bardzo chcieli, żebym poszedł na studia do Gliwic. Bo w Gliwicach mieszkała moja siostra, która na pewno by mnie pilnowała, żebym zajmował się studiowaniem, a nie piciem i szeroko rozumianym opieprzaniem się. Dlatego właśnie nie poszedłem na studia do Gliwic. Za to przyjeżdżam w najbliższą środę razem ze Stand-up Kraków. Zapraszam.

Wydarzenie na facebooku.


PO WYSTĘPIE:


To był jeden z pierwszych występów, na których powiedziałem ten kawałek stand-upu:

Mam już dość dużo lat, ale dalej wstydzę się kupować prezerwatywy. Kupienie w kiosku odpada, bo nie chcę, żeby stara baba zza okienka pomyślała o mnie w kontekście seksualnym. Małe markety też odpadają, bo zawsze ktoś mi tam zagląda przez ramię. Zacząłem chodzić po prezerwatywy do Tesco. Ale żeby nie wyjść na idiotę, który wchodzi do supermarketu tylko po gumy, kupuję w opór innych rzeczy. Podchodzę do kasy ostatnio. Wykładam na taśmę bagietkę, bakłażana, serek ziarnisty i znaczne ilości batoników, które układam wokół prezerwatyw, żeby ekspedientka nie zwróciła na nie uwagi. Nie zauważyłem, że przy kasie siedział akurat taki młody dresik. Oczywiście od razu wyciągnął gumy spomiędzy innych towarów i pyta: Panie, co pan będziesz za seks uprawiał?

Po graniu podszedł do mnie pewien widz i wręczył wizytówkę swojej hurtowni erotycznej. Powiedział też, że mogą mi gumy wysyłać do domu. To się nazywa marketing!

eroplace

W kilkanaście godzin później kolega powiedział mi, że skecz zawierający motywy bardzo podobne do mojego fragmentu już zrobił CollegeHumor. Niby lipa, ale ten  fragment materiału i tak uważam za przejściowy. Nie czuję potrzeby, aby się do niego jakoś szczególnie mocno przywiązywać.

Komentarze

Komentarze