Stand-up w Stolicy: Open Mic + Antoni Gorgoń-Grucha

Copy of hi!


PRZED WYSTĘPEM:


Jako gość miał pojawić się niejaki Michał Juszczak. Niestety krtań mu się zrypała, więc siedzi w domu i żre Coldrex. Na szczęście działam szybko i w tempie ekspresowym zorganizowałem zastępstwo w osobie Antoniego Gorgonia-Gruchy. 

Kim jest Antoni? Politykiem, działaczem społecznym, głosem ludu w Twoim domu. A tak na serio, Grucha to alter ego Damiana Kubika – kabareciarza młodego, ale za to z całymi latami doświadczenia na karku.

Występ Antoniego Gorgonia-Gruchy to bynajmniej nie jest klasyczny stand-up. Właściwie, kiedy nazywa się Damiana stand-uperem, oburza się zarówno on, jak i znawcy materii. Kubik wystawia program kabaretowy, ale zamknięty w jedną spójną postać – fikcyjnego polityka, który krytykuje każdą dziedzinę życia społecznego.

Do stand-upu jest tej formie jednocześnie bardzo blisko i bardzo daleko. Mnie to jednak osobiście odrobinę wali, tak długo jak przemówienia Antoniego Gorgonia-Gruchy są zabawne. A są. Zaufajcie na słowo. Albo nie ufajcie. Obejrzyjcie.

PS: Zauważyliście, że Damian jako Antoni jest podobny do Johna Malkovicha?

Wydarzenie na facebooku.


PO WYSTĘPIE:


Odbyło się. Poszło. Jako open micowcy wystąpili: Patryk Łazarz, Kamil Gryczka, Magda Kubicka (kabaret Nomen Omen) i Matełko King (Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn). Antoni oczywiście dał radę, ale gwiazdą wieczoru okazał się dresik lat na oko siedemnaście, który wszystkim dogadywał, ale z kulturą. Zwracał się mianowicie per ‚Pan’. Więcej takich hecklerów.

Komentarze

Komentarze