Krzysztof Jahns – Eddie Murphy, Maria Czubaszek i Stand-up w więzieniu (wywiad)

STAND-UP-Krzysztof-JahnsWywiad to niezwykle prosta forma tekstu. Z jednej strony jest wyjątkowo mało wymagająca dla piszącego, a z drugiej jak nic innego pozwala zrozumieć spojrzenie drugiego człowieka. Dzisiejszy post będzie właśnie wywiadem. Rozmawiam z Krzysztofem Jahnsem (fanpage) – komikiem, który rozkręcił stand-up w Poznaniu, a obecnie rusza w rekordowo długą trasę po Polsce.

Tomek Biskup: Ok. Zacznijmy od najprostszego pytania. Krzysiek, ile lat zajmujesz się stand-upem?

Krzysztof jahns: Około czterech.

TB: Zaczynałeś z Lotkiem w grupie Stand-up Na Marginesie, prawda?

KJ: Zaczynałem z Karolem (Modzelewskim). We dwóch założyliśmy grupę. Na parę ostatnich występów dołączył Lotek. Później  Na Marginesie szybko się rozpadło.

TB: Ok. Zaczynałeś z Lotkiem i Karolem, którzy teraz tworzą grupę Bękarty Stand-upu, a powiedz mi, w którym momencie życia zdecydowałeś, że będziesz zajmował się komedią?

KJ: Tata puścił mi kiedyś nagranie Eddiego Murphy’ego. To było naprawdę przekozackie. Na początku słuchałem stand-upu na kasetach magnetofonowych. Później dopiero zobaczyłem Eddiego po raz pierwszy w telewizji. I to było takie wow. W momencie, w którym Polsat ogłosił program „Stand-up Zabij Mnie Śmiechem”, pomyślałem: „Dlaczego by nie?” Poszedłem i w poznańskich eliminacjach wypadłem bardzo fajnie. Dostałem pozytywny feedback od wielu ludzi.

TB: Czyli debiutowałeś w eliminacjach do „Zabij Mnie Śmiechem”?

KJ: Tak, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak działa telewizja. Myślałem, że na kolejnym etapie muszę pokazać co innego niż w pierwszym. Postanowiłem, że pokażę inne oblicze siebie. No i tak pokazałem, że Nina Terentiew aż się za głowę złapała. Nie przeszedłem dalej, ale też nie odpuściłem i dalej krążyłem wokół tematu stand-upu. Pisałem nowe teksty i robiłem imprezy. Pierwszy biletowany występ o dziwo zorganizowałem w Trójmieście. Udało mi się nawet na niego zaprosić jako prowadzącą Marię Czubaszek. Przyjechała, bo wysłałem jej wcześniej swoje teksty i bardzo jej się spodobały.

TB: Właśnie a propos zapraszania Marii Czubaszek jako prowadzącej. To całkiem niezły zabieg marketingowy. W ogóle wydajesz się być mistrzem ciekawych akcji marketingowych. Bo stand-up w więzieniu to też Twój pomysł?

KJ: Tak. To był mój pomysł. Jeszcze jako Stand-up Na Marginesie pojechaliśmy do więzienia żeńskiego. Natomiast mniej więcej rok temu otrzymałem propozycję występu w kolejnym zakładzie karnym. Tym razem męskim. Zadzwoniła do mnie babka odpowiedzialna za kulturę w więzieniu. To była placówka o trzecim rygorze. Miałem do czynienia z gośćmi, którzy odsiadywali ciężkie wyroki. Na występ przyszli prawie wszyscy skazani i panowała naprawdę straszna atmosfera. Ci kolesie byli ciężko wkurwieni. Bo z reguły o szesnastej mają czas na oglądanie telewizji i grę w piłkę, a kazano im przyjść i mnie oglądać.

TB: I jak wybrnąłeś?

KJ: Przed występem widziałem ich naprawdę złe nastawienie, ale na początku zażartowałem ze strażniczki. To było jednocześnie bardzo dobre i bardzo złe. Bo z jednej strony zyskałem ich szacunek, a z drugiej strony podważyłem autorytet strażnika, czego w więzieniu po prostu się nie robi. Wybrnąłem, ale później dostałem dosyć mocną reprymendę.

TB: Dobra, może zostawmy temat zakładów karnych. Teraz ruszasz w trasę. Jak rozumiem, w jej trakcie nie będziesz grał w więzieniach?

KJ: Będę grał w osiemnastu miastach. Trasa jest podzielona na dwie części, każda po dziewięć dni. Wiele wskazuje na to, że będzie to jedna z najdłuższych solowych tras w Polsce. Nie pamiętam komika, który by się na coś takiego zdecydował.

TB: Czyli jedziesz w trasę zupełnie sam?

KJ: Nie. Ja gram długi, całościowy program. Natomiast supportował mnie będzie Damian Viking Usewicz.

TB: Ty działasz głównie w Poznaniu. A Viking jest chyba ze Szczecina?

KJ: Tak. Jest ze Szczecina i tam bardzo skutecznie rozkręcił scenę. Organizuje Szczecińską Ligę Stand-upu. To moim zdaniem jedna z lepszych miejscówek w Polsce. Zawsze się tam gra dla pełnej widowni.

Trasa_Krzysztof_Jahns

TB: A czy podczas tej trasy będziesz grał program tematyczny?

KJ: Program jak najbardziej jest tematyczny. Jego idea powstała mniej więcej rok temu. Po występie w Łodzi podeszło do mnie kilka dziewczyn. Mówiły, że pierwszy raz były na stand-upie, który im nie przywalił. Oczywiście mówiłem żarty dotyczące kobiet, ale nie były ono szowinistyczne ani chamskie. A nawet jak żartowałem z kobiet, to później odbijałem piłeczkę. Potrafiłem się śmiać z siebie jako faceta. No i stwierdziłem, że jest to dobra koncepcja na cały program. Program, który nie będzie faworyzował żadnego z obozów. Wątkiem przewodnim zdecydowanie jest budowanie relacji. Często opowiadam tę samą historię dwa razy – z punktu widzenia mężczyzny i z punktu widzenia kobiety.

TB: A jak się do tego ma tytuł „A nie mówiłem”?

KJ: Oczywiście tytuł nie jest przypadkowy. Zawsze rozpoczynając jakiś temat stawiam tezę, z reguły dosyć przewrotną. Później staram się ją udowodnić. Koncepcja jest taka, że pod koniec mówienia o danym temacie publiczność ma mi przyklasnąć, potwierdzić, że teza jest prawdziwa. Wtedy mogę swobodnie powiedzieć: „A nie mówiłem?” Tytuł poniekąd jest klamrą spinającą poszczególne elementy. Na plakacie i innych materiałach promocyjnych trzymam jabłko. Ono też nie jest przypadkowe. To oczywiście nie jest akcja promocyjna polskiego sadownictwa. Stanowi ono metaforę i każdy, kto będzie słuchał mojego stand-upu, a wcześniej widział plakat, załapie, dlaczego ono się tam znajduje.

TB: Może tutaj zostawmy pewne niedomówienie na temat tego jabłka. Niech widzowie przyjdą na występ i sami się przekonają, jakie ono ma znaczenie. Dziękuję Ci bardzo za wywiad. Dowiedziałem się o Tobie kilku ciekawych rzeczy. Nigdy nie słyszałem z pierwszej ręki historii o graniu stand-upu w więzieniu. Nie wiedziałem też, że na swój pierwszy występ ściągnąłeś Marię Czubaszek.

KJ: Tak. Pani Maria zdecydowała się poprowadzić moją imprezę, bo spodobały jej się moje teksty. Przyjechała za umówioną kwotę i wagon papierosów.

Od czwartego do dwudziestego trzeciego maja Krzysztof Jahns pojawi się łącznie w osiemnastu miastach. Na jego trasie znajdują się: Poznań, Bydgoszcz, Toruń, Ełk, Olsztyn, Warszawa, Łódź, Lublin, Kalisz, Ostrzeszów, Sieradz, Zielona Góra, Wrocław, Gniezno, Ostrów Wielkopolski, Piła oraz Szczecin. Bilety można nabyć na stronie kupbilecik.pl.

Komentarze

Komentarze

2 myśli na temat “Krzysztof Jahns – Eddie Murphy, Maria Czubaszek i Stand-up w więzieniu (wywiad)”

  1. Byłam na występie Krzysztofa i muszę przyznać, że słuchanie go sprawia przyjemność 🙂 patrzenie też 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.