Personalshoperka i inne typowo kobiece zawody z czapy [stand-up na youtubie]

Personalshopperka to jeden z tych zawodów. Nie uwierzysz, że istnieje, dopóki nie spotkasz kogoś, kto się nim zajmuje. A nawet jak spotkasz, to założysz, że masz przed sobą kłamcę lub osobę lekko niepoczytalną. No bo jak? Że niby ludzie płacą za to, żeby ktoś z nimi chodził po sklepach? W Polsce? Personalshoperki w świecie realnym są odrobinę rzadsze niż jednorożce. A jednak udało mi się jedną spotkać (i nie musiałem jej wabić mlekiem dziewicy). I właśnie między innymi o tym opowiadam w poniższym fragmencie stand-upu.

W sieci znajdziemy pełno artykułów dotyczących dziwnych zawodów. Wiecie, wszyscy sekserzy i doiciele węży. Ja skupię się na lekko podejrzanych profesjach, które wykonywane są niemal wyłącznie przez kobiety:

  1. Stylistka osobista – baba, która powie Ci jak dobrać ubranie do charakteru za cenę niewielkiego domu na przedmieściach. „Burdę” sobie kup. Taniej wyjdzie. (Swoją drogą od zawsze mnie ciekawiło, że czasopismo o modzie nazywa się tak samo jak bijatyka).
  2. Szafiarka – chciałaby być stylistką osobistą i jest własną personalshoperką. Duża lalka Barbie (aczkolwiek proporcję bywają odrobinę rozjechane) z systemem auto-ubierania. Szafiarki mówią o dwóch rzeczach – o tym co na siebie przed chwilą założyły (przecież kurwa widać, o czym tu gadać?) oraz o tym, ile zarabiają (znaczy, że dużo. Bez liczb.)
  3. Doula – jak dowiedziałem się, że od niedawna kobiety rodzą we dwie, niemalże padłem. Doula to akuszerka, która po porodzie nie wypierdala spać do domu. Zostaje i uczy matkę karmić cycem. Faceci z jednej strony muszą się cieszyć, że ktoś siedzi za nich przy porodzie. Z drugiej ich wnerwiać to, że jakaś obca, natchniona baba im się pałęta po domu. W Rosji podobno funkcjonują gosposie domowe z opcją striptizu. Myślicie, że jeśli pojawią się tam doule, to też będą się rozbierać?
  4. Konsultanka Avonu – kobieta, która próbuje utrzymać się ze sprzedawania kosmetyków. W rzeczywistości jednak daje się wciągnąć w piramidę finansową i kupuje tych kosmetyków w opór i absolutnie na masę. To nie zawód, to wymówka dla rozrzutności.
  5. Gospodyni – potocznie „kura domowa”. Siedzi w domu, przypala pomidorówkę i gdacze, że się dzieci nie uczą. Jak już mają dość gdakania i się wyprowadzają, wpada w syndrom pustego gniazda i gdacze, że się wyprowadziły.

Od dawna nie napisałem tak chamskiego i szowinistycznego wpisu. Uff, ulżyło mi.

Komentarze

Komentarze