Cztery mroczne komedie, na których popłaczesz się ze śmiechu

mroczne komedie

Niedawno pisałem o cudownym zjawisku, jakim jest czarny humor. Lubię, polecam, a czasami nawet serwuję z zaskoczenia i na siłę. Z jednej strony straszne chamstwo. A z drugiej to czarny humor ma się opierać na lekkim szoku. W każdym razie, skoro sami weszliście w tego posta, to znaczy, że Wam nie muszę nic wciskać. Sami chcecie czytać o nabijaniu się ze śmierci. Już teraz przed Wami moje ulubione mroczne komedie!

Harold i Maud

Film jest stary, a ja obejrzałem go po raz pierwszy w wieku mniej więcej dziewięciu lat. Nie wiem, jak to się stało, ale H&M leciało wczesnym popołudniem na Dwójce. Obraz zaczyna się sceną samobójstwa pewnego uroczego nastolatka. To jest Harold – chłopiec zafascynowany śmiercią i jednocześnie prankster na poziomie ekspert. Jego główne hobby to udawanie trupa. A udawać potrafi na różne, niekiedy bardzo, pomysłowe sposoby (trochę go rozumiem, bo też lubię). Harold poznaje Maud – podejrzanie radosną i żywotną staruszkę. Zakochuje się w niej ze względu na swoją fascynację przemijaniem. Nie ma, tfu, happy endu. Maud popełnia samobójstwo (tym razem prawdziwe) podczas przyjęcia-niespodzianki z okazji swoich osiemdziesiątych urodzin.

Mała Miss (Little Miss Sunshine)

Rodzina decyduje się spełnić marzenie siedmioletniej Olive i jedzie do innego Stanu na konkurs dla małych piękności. I wszystko byłoby pięknie, ale cały ród jest cokolwiek nietypowy. Ojciec to coach-nieudacznik, syn poprzysiągł milczenie pod wpływem Nietzschego, wujek dopiero co przeszedł próbę samobójczą, a dziadek ćpa i na dodatek umiera w trasie. Matka jest normalna. Ktoś musi być, bo inaczej nie bylibyśmy w stanie dostrzec stopnia popieprzenia reszty. Ten film jednak kończy się pokrętnym, tfu, happy endem. Olive oczywiście nie wygrywa konkursu, ale za to rodzina się integruje (no może za wyjątkiem dziadka, który nie żyje).

Peter Sellers – Życie i Śmierć

Na filmwebie film został zakwalifikowany jako dramat biograficzny. Ja się śmiałem, więc musiał to być naprawdę dobry dramat biograficzny. Peter Sellers – geniusz komedii, zmieniał akcenty jak rękawiczki i postacie jak skarpetki. Problem polega na tym, że nie zawsze chciał (lub potrafił je zdjąć). Obserwujemy komika, który kompulsywnie przeistacza się w niedorzeczne postacie, konsekwentnie buduje karierę i jednocześnie rujnuje życia ludziom ze swojego otoczenia. Dodatkowo niepokojącej atmosfery przydają tutaj teatralne i mocno dziwne przejścia pomiędzy niektóymi scenami.

Co robimy w ukryciu?

Wszystkie powyższe filmy liczą sobie parę ładnych lat, a przecież mroczne komedie w dalszym ciągu powstają. Świetnym przykładem jest  What we do in the shadows. Mój ulubiony mokument zaraz za Life is to short (albo nawet przed, decyzja jeszcze nie została oficjalnie podjęta). Cztery wampiry żyją w jednym domu. Ich poczynania śledzi telewizyjna kamera. Na film składają głównie problemy bohaterów. Z czym krwiopijcy mogą mieć problem? Z wilkołakami, nieposłusznymi ludzkimi niewolnikami oraz oczywiście liczącym sobie osiem tysięcy lat współlokatorem, który mieszka w piwnicy i nie zmywa naczyń.

Jeśli chcesz dostawać informacje o kolejnych tekstach dotyczących komedii, zostaw maila w okienku poniżej.


Możesz też podzielić się w komentarzach tytułami swoich ulubionych mrocznych komedii. Śmiało 🙂

Komentarze

Komentarze