Pięć dewocjonaliów codziennego użytku, które na luzie kupimy w niedzielę

zakaz handlu w niedziele

Internet ostatnio aż huczy od wiadomości na temat nowej ustawy wprowadzającej zakaz handlu w niedzielę. Ma ona mocno ograniczyć sprzedaż w tak zwany dzień święty. Zamknięte mają być duże markety, większość kiosków, niewielkie sklepiki. Te ostatnie mogą dalej swobodnie handlować w niedzielę, jeśli sprzedają dewocjonalia. Wtedy czary mary, już jest legalnie, bez ograniczeń i w ogóle hulaj dusza, piekła nie ma…

Tutaj przypomnę definicję. Dewocjonalia są to „drobne przedmioty kultu religijnego.” Oddawanie czci ma być ich podstawową funkcją, ale o wszelkich funkcjach dodatkowych definicja już nie wspomina ani słowem. I właśnie po to, żeby pokazać, że zapis ustawy o dewocjonaliach jest totalnie z dupy przedstawiam listę drobnych obiektów kultu, które mają zastosowania jak najbardziej praktyczne.

Toster z Jesusem

Nie tylko ma Jezusa na obudowie, ale też wypala jego podobiznę na tostach tworząc jadalną wariację na temat Całunu Turyńskiego. Moim zdaniem ten toster to dewocjonalium i to nawet dewocjonalium premium, bo jest w stanie generować kolejne, chrupiące dewocjonalia. Legalne w niedzielę jak w mordę strzelił.

Pendrive z Matką Boską

Trochę klasyk i już krążyło dłuższy czas temu, ale co tam. Zbyt dobre, żebym miał to pominąć. Pendrive w kształcie Matki Boskiej, czyli tak zwane NMP USB. Produkt hiszpańskiej firmy ABR. W środku zobaczymy gorejące serce Maryi, które czystym przypadkiem jest diodą LED (miga w trakcie transferu). Na aureolce inskrypcja „Oh Maria keep my data safe”, która ma chronić nasze dane przed hackerskimi zakusami Szatana. Pojemność 512 megabajtów. No dupy nie urywa. Zwłaszcza jak na matkę wszechmogącego.

pendrive z matką boską
Pendrive z Matką Boską, który najwyraźniej ma zapewniać e-modlitwę.

Produkty Benedyktyńskie

Tego posta zacząłem pisać przedwczoraj. Wczoraj natomiast poszedłem do klasztoru Benedyktynów w Tyńcu. Poszedłem, bo trasa fajna i widok z murów ładny. Patrzę, a na półkach przyklasztornego sklepiku wędliny benedyktyńskie, browary benedyktyńskie, a nawet cytrynowa konfitura niewiernych. Wiecie, jak jest. Definicja dewocjonaliów nie należy do zbyt rozbudowanych. Obstawiam, że poniższe produkty mogą zostać przez prawo uznane za obiekty kultu (bo przecież produkowane przez mnichów). Jak tylko zakaz handlu w niedzielę wejdzie w życie, idę ponownie do klasztoru. Oczywiście w niedzielę. Jeśli sklep będzie czynny, to się wkurwię i wezwę policję.

Papamobile

W pierwotnej, zaproponowanej przez NSZZ Solidarność wersji ustawy, za sprzedaż samochodu w niedzielę można było trafić na dwa lata do więzienia. Ostatecznie przepisy mają być o wiele bardziej łagodne, ale jak rozumiem salony samochodowe w siódmy dzień tygodnia raczej nie będą mogły pracować.  No chyba, że jeden z nich wejdzie w posiadanie oryginalnego papamobile, który może liczyć się nie tylko dewocjonalium, ale nawet relikwia (jeśli woził się nim Jan Paweł II). Tutaj pewnie parę osób przypomni mi, że dewocjonalia mają to być „drobne obiekty kultu religijnego”. A ja na to: „zdefiniujcie drobne”. Bo czymże jest taki jeden niewielki samochodzik wobec potęgi Pana?

Gruszka w kształcie Buddy

No i na koniec gruszki w kształcie Buddy. Te owoce bardzo łatwo można wyhodować dzięki specjalnym formom produkowanym w Chinach. Ten przykład podaję głównie jako pretekst do zadania kilku pytań. Czy dewocjonalia innych religii niż katolicka też będą mogły być sprzedawane w niedzielę? I jeśli tak, to czy będzie możliwe założenie wspólnoty religijnej, która uznaje chleb, mleko i jajka za święte? 😉

gruszka budda

Jeśli chcesz dostawać informacje o innych bluźnierczych i złowieszczych wpisach (oraz tych bardziej normalnych), zapisz się do newslettera.

 

Komentarze

Komentarze