Stand up na Motosercu w Oświęcimiu

motoserce

Ilość imprez organizowanych przez motocyklistów jest naprawdę powalająca. I co ciekawe, znaczny procent z tych wydarzeń ma charakter charytatywny… Grupa potężnych facetów w skórach zbierających na chore dzieci, zawsze robi wrażenie (i przy okazji jest ciekawym kontrastem komediowym). Tak się składa, że w tym roku miałem okazję zagrać na Motosercu w Oświęcimiu. Razem ze mną pojawili się Kamil Gryczka i Damian Skóra (ja pojechałem z polecenia PAKi, a chłopaki z mojego).

I tutaj pojawia się ciekawa myśl odnośnie rozpoznawalności stand-upu w Polsce. Bo ja myślałem, że każdy zna, albo przynajmniej każdy słyszał. A tu się okazuje, że nie do końca. Sześćdziesięcioletnia pani konferansjerka była święcie przekonana, że „Stand-up” to nazwa kabaretu. Planowała też przeczytać w ramach zapowiedzi opis ze strony Stand-up Polska (do którego żaden z nas oczywiście nie zależy).

Cieszę się też, że pierwszy festyn w tym sezonie zagrałem charytatywnie (bo zazwyczaj takich rzeczy jednak nie gram za darmo). Dzięki temu mogłem sobie przypomnieć, jak dziwne rzeczy zdarzają się na festynach. Na Motosercu podczas mojego występu w tle za mną została rozłożona rurka do poledancu. Następnie na wyżej wymienionej rurce zaczęła tańczyć dziewczyna. Bardzo interesujące dwa w jednym, ale cytując klasyka nie rozumiem what’s the point.

Komentarze

Komentarze