Komediowe Odkrycia Czerwca – Archer, Galapagos i Złe Książki Pawła Opydo

archer galapagos złe książki

Niezaprzeczalnie jestem miłośnikiem wszelkich rzeczy komediowych. COŚ komediowego oglądam albo czytam właściwie codziennie. A później chodzę po mieście i to co przeczytałem lub obejrzałem, polecam. Ostatnio referowałem koleżance swoją listę top pięciu ulubionych kreskówek z ostatniego miesiąca i niespodziewanie mnie olśniło. Odkryłem, że marnuje mi się materiał na bloga. Bo to co i tak mówię, mógłbym pisać. Ruszam z nową serią. Co miesiąc polecam trzy komediowe produkcje, na które się ostatnio natknąłem.

Sterling Archer -Bond na haju

Archer to parodia Jamesa Bonda, w której twórcy skupili się na zazwyczaj pomijanych wadach 007. Bond wypija dwa, trzy Martini. Archer chla i ćpa na potęgę. Bond jest podrywaczem, a Archer regularnym seksoholikiem. Korzysta nie tylko z przygodnego seksu, ale też z usług ekskluzywnych (zazwyczaj) prostytutek. Bond bywa niefrasobliwy, a Archer to nieodpowiedzialny gnojek, który jest w stanie poświęcić powodzenie misji, żeby tylko popływać poduszkowcem (czy tam łodzią podwodną). Ponadto Sterling Archer pracuje w agencji, której dyrektorką jest jego matka (Malory chyba była wzorowana na szefowej 007 – M).

Serial ujął mnie tym, że wczesne odcinki bynajmniej nie koncentrowały się na ratowaniu świata i bieganiu po dżungli z pistoletem. Pierwszy sezon to komedia biurowa. Osadzona w międzynarodowej agencji wywiadowczej, ale jednak biurowa. Pam z haerów i księgowy Cyryl odgrywają tutaj równie duże role co agencji. Fabuły opierają się na tym, kto się z kim przespał i kto komu obrabia dupę. Szpiegowskie intrygi i zatarczki z KGB przewijają się jakby w tle.

Jak na kreskówkę postacie są zadziwiająco realne – tutaj wielki szacun dla animatorów i aktorów głosowych.


Niestety jedyne fragmenty z polskim tłumaczeniem na jakie się natknąłem na Youtubie zabierają tfu, kurwa, dubbing, który bardzo sprawnie psuje humor i klimat. Dlatego odsyłam na Netflixa, na którym możecie obejrzeć kreskówkę jak ludzie – z napisami 🙂

Galapagos – najdziwniejsze science-fiction świata

Powiem tak, to nie jest książka dla każdego. I nie chodzi o to, że należy do lektur wybitnie ambitnych. Bo nie należy… Powieść (czy tam nowelka, bo krótkie toto) odznacza się za to niewiarygodnym przekombinowaniem.

W wyniku pechowego zbiegu okoliczności ostatni zdolni do rozmnażania przedstawiciele ludzkości rozbijają się na Galapagos. Ich potomkowie z wolna deewoluują do poziomu stworzeń niewiele różniących się od fok. Cykl wydarzeń prowadzących do katastrofy opisuje duch, który na dodatek jest synem najsławniejszego fikcyjnego pisarza science-fiction (Kilgor Trout – to skomplikowane :)). Jak widzicie, pogięte na maksa. I to właśnie z tego pogięcia wynika znaczna część humoru. Bawił mnie fakt, że duch może się w dowolnym momencie zmaterializować, ale tego nie robi, bo mu się nie chce. Dużo razy rozśmieszył mnie też „refren” książki – powtarzająca się uwaga narratora, że duże mózgi współczesnych ludzi nie przynosiły niczego oprócz problemów. Czytając książkę, miałem wrażenie, że Vonnegut świetnie się bawił podczas pisania. A to zawsze plus. Poza tym zwyczajnie i od bardzo dawna rozwala mnie jego wysmakowane i często jakby odległe, poczucie humoru.

„Nie spodziewając się żadnego efektu, Kapitan nacisnął guzik uruchamiający lewy silnik. Z wnętrza statku dobiegło stłumione, głębokie dudnienie wielkiego diesla, będącego w idealnym stanie. Kapitan wcisnął więc drugi starter, ożywiający bliźniaczy prawy silnik. Ci niezawodni, pracujący bez słowa skargi niewolnicy przyszli na świat w Columbus, w stanie Indiana – niedaleko od uniwersytetu, w którym Mary Hepburn zdobyła stopień magistra biologii.

Jaki ten świat jest mały.”

                             Kurt Vonnegut

Złe Książki – bloger jedzie po pisarzach

Na Youtubie znajdziemy wiele kanałów wyspecjalizowanych w wyszukiwaniu rzeczy słabych i mieszaniu ich z błotem. Mietczyński niszczy filmy, Gargamel inne kanały, NRgeek żenujące gry (seria Zagrajmy w Crapa). Paweł Opydo tworzy serię opierającą się na ciśnięciu po naprawdę miernych książkach. Filmiki są proste – składają się na nie fragmenty „dzieła” i komentarze Opydo. Już same cytaty często bawią, bo Paweł wybiera naprawdę Złe Książki. Zetkniemy się tutaj z Ciemniejszą Stroną Greya, Płomieniem pod moją skórą oraz Guru Kultu’ry Kołcza Majka (po tym panu też zresztą jeździłem na YT). Opydo nie dość, że jest bystry, to jeszcze posiada sporą wiedzę o języku polskim i często z niej korzysta wytykając „pisarzom” językowe potknięcia.

A CIEBIE CO ROZBAWIŁO W CIĄGU OSTATNIEGO MIESIĄCA? MOŻESZ SIĘ POCHWALIĆ W KOMENTARZACH. POZWALAM.

Komentarze

Komentarze