II Nadbużańska Noc Kabaretowa

II nadburzańka noc kabaretowa

Wczoraj z kabaretem PUK zagraliśmy na Nadbużańskiej Nocy Kabaretowej. Jadąc byłem przekonany, że nazwa jest taka jakby metaforyczna… Tymczasem okazało się, że scena autentycznie stoi nad brzegiem Bugu. Do granicy jakieś 15 kilometrów, więc jeśli mieliśmy odrobinę fuksa, nagłośnienie i rzeka zaniosły nasze skecze na Białoruś.

kabaret puk nad bugiem
PUK i BUG

Oprócz nas pojawiła się szeroka gama innych ekip. Na swój sposób są to ludzie bardzo swoi. Z większością tych kabaretów zaczynaliśmy w podobnym momencie (co oznacza, że często spotykaliśmy się na przeglądach). Jako pierwszy zagrał Świerszczychrząszcz. Komedia ruchowa – ni to pantomima ni to wariant teatru. Śpiewają z playbacku i bynajmniej się tego nie wstydzą. Co ciekawe, mówią też z playbacku (idźcie na występ, to zrozumiecie).

kabaret Świerszczychrząszcz i Iza Kała
Kabaret Świerszczychrząszcz i Iza Kała podczas próby technicznej.

Jako drugi pojawił się kabaret Chyba, a właściwie nowy skład kabaretu Chyba. Z oryginalnej ekipy został tylko Piotr „Guma” Gumulec. Jakiś czas temu dołączyli do niego Kuba Krzak i Krzysiek Wilkosz, którzy wcześniej tworzyli Kabaret Dabz.

Kabaret Chyba
Kabaret Chyba przebiera się do jednego ze skeczy.

Obecnie występy solistów komediowych najczęściej nazywa się stand-upem. Istnieją jednak także inne formy. Damiana Kubika nazwałbym satyrykiem młodego pokolenia. Zazwyczaj występuje jako Antoni Grogoń-Grucha – polityk, który chce wszystko zmienić, ale niekoniecznie naprawić.

Damian Kubik
Damian Kubik chilluje się przed namiotem 4 fali.

Nadbużańska Noc Kabaretowa musiała oczywiście mieć swoją gwiazdę. W tym charakterze wystąpił kabaret 4 fala. Chłopaki od dawna intensywnie promują się przez Youtuba, ale dopiero w tym roku odnieśli znaczący sukces. Ich hit W Wieśka Tico będący przeróbkę Despacito ma już miliony wyświetleń. To jest ten rzadki przypadek, że udostępniam filmik bez oglądania. Jakoś nie lubię reagetonów ani parodii reagetonów.

 

Dopiero przy wyjeździe zorientowałem się, że odwiedzając Mielnik, ryzykowałem życie. Bo w końcu jest to strefa zagrożona afrykańskim pomorem świń. Jestem przerażony!

 

Komentarze

Komentarze