Przegląd Kabaretów Mulatka 2017

przegląd kabaretów mulatka

Przegląd Kabaretów Mulatka jest moim zdaniem jedną z najlepszych imprez kabaretowych w Polsce. Odbywa się latem nad jeziorem, a nagrody są liczne i wysokie. Byłem na nim już po raz szósty. Trzy razy brałem udział w konkursie razem z Kabaretem PUK. Dwa razy występowałem jako „gwiazda” podczas imprez towarzyszących (i nawet o tym pisałem). Na początku sierpnia wróciłem do Ełku z solowym programem…

Z Krakowa jedzie się bardzo długo, więc zdecydowałem się zrobić trasę z tak zwanym międzylądowaniem. Staram się łączyć granie z turystyką i zatrzymałem się na jedną noc w Olsztynie. Byłem tutaj już dużo razy, ale jakoś nigdy nie udało mi się pozwiedzać miasta na spokojnie. Nadrobiłem – szwędałem się nad jednym z szesnastu jezior, wałęsałem po starówce i wsadziłem gębę w łeb sławnej, kamiennej baby.

Przegląd Kabaretów Mulatka się Zaczyna

Jednym z powodów rozbicia dojazdu na raty było to, że grałem pierwszego dnia konkursu. Każdy występ wymaga energii, a ja zazwyczaj nie mam jej zbyt dużo po przejechaniu piętnastu godzin w upale. Sama trasa z Olsztyna do Ełku już jest zadziwiająco długa i pokrętna. Sto trzydzieści kilometrów, jedziesz prawie trzy godziny i płacisz od trzydziestu do czterdziestu kilku złotych. Występowałem jako ostatni w konkursie, więc poświęciłem czas na odpoczynek. Nie oglądałem konkurencji. Wpadłem tylko na kawałek występu Szymona Łątkowskiego. Szacun za skecz, w którym odgrywa osiem różnych postaci spotykających się w lekarskiej poczekalni.

 

Mój występ lekki nie był. Po pierwsze, równolegle ze mną zaczynał grać Kabaret Młodych Panów. Spora część widzów opuściła salę i poszła na nich… Po drugie, Jacek Fedorowicz wszedł mi w słowo już w trzydziestej sekundzie na scenie. Z jednej strony, czuję się zaszczycony, a z drugiej juror nie powinien mieszać się w występ, który będzie później oceniał. Lekko nie było, ale zaprocentowały lata grania na festynach, imprezach firmowych i w osławionym, krakowskim Gwarku. Dałem radę, a dowodem na to niech będzie filmik poniżej 🙂

Jury mocno mnie zaskoczyło. Okazało się mieć na tyle duży dystans do siebie, że przyznało mi pierwsze miejsce ex aequo z Pauliną Potocką. Całość werdyktu pojawiła się w wielu miejscach, więc nie widzę powodu jej kopiować. Możecie przeczytać w facebookowym poście poniżej:

Festiwal Mulatka – dzień drugi

Przegląd Kabaretów Mulatka drugiego dnia był dla mnie o wiele bardziej luźny. Nie miałem do zrobienia nic oprócz pływania na rowerku wodnym oraz bez rowerka. Dużo zjadłem, połaziłem wzdłuż jeziora, pogadałem ze starymi znajomymi, a później na występy. W części konkursowej obejrzałem właściwie wszystko – pominąłem tylko kabaret Kałasznikov. Nie że nie lubię. Bardzo lubię, ale po prostu już widziałem ich tegoroczne skecze (a nawet w niektórych z nich puszczałem dżingle).

Największym zaskoczeniem okazał się dla mnie kabaret Czołówka Piekła. Chłopaków widziałem lata temu, podczas jednego z ich pierwszych występów i muszę powiedzieć, że wtedy było bardzo źle… Podczas Mulatki natomiast mnie zmietli. Powalił mnie ich unikalny styl oraz energia jaka wytwarza się pomiędzy nimi i widownią. Wiem, że to porównanie jest oklepane i zajechane na śmierć, ale czułem się, jakbym oglądał wczesnego Monty Pythona…

Mulatka – dzień trzeci

Trzeciego dnia odbył się konkurs publiczności. Też był mocno niesamowity. Z kilku względów. Po pierwsze, miał miejsce o jedenastej przed południem w plenerze. Po drugie, sponsorował go sklep, który rękami pani Teresy rozdawał widowni pączki. Po trzecie, każdy kabaret lub solista musiał w nim przygotować numer na zadany temat. Było godnie. Moim zdaniem najfajniejszy numer miał Szymon Łątkowski. Wygrał jednak kabaret Kałasznikov ze skeczem też całkiem spoko. Ja w tym segmencie nic nie wygrałem za to Karina Kąsek zrobiła mi parę fajnych zdjęć. Zamieszczam jedno.

mulatka tomek biskup

 

Komentarze

Komentarze