Plażowy stand up w Otwocku

otwock stand up

W te wakacje mam wyjątkowe szczęście do grania w ładnych lokalizacjach. Występowałem już nad jeziorem Ełckim, nad majestatycznym Bugiem, w Zawoi oraz w Budapeszcie. Tym razem trafiłem w miejsce, co do którego w życiu bym nie przypuszczał, że może być ładnie. Otwock, no kurde Otwock. Co może być ładnego w Otwocku?

Otwock Stand up – żarty na plaży

Do Otwocka zaprosił mnie Krzysztof Jahns. Cel? Zagrać stand up na plaży miejskiej. Ze stacji kolejki SKM czekała nas całkiem długa trasa przez las, co już samo w sobie było dosyć interesujące. Raczej rzadko jeżdżę pod Warszawę i zapominam, jak gęste i ładne lasy porastają te okolice.

Szliśmy wzdłuż rzeki Świder i od początku dziwiło nas, że ludzie w niej pływają. Znaczy „pływają” to tutaj trochę duże słowo. Bardziej adekwatne by było – moczą dupę. Świder to raczej szeroki strumień niż rzeka z prawdziwego zdarzenia.

W każdym razie, cały czas zastanawiało mnie, czy ta woda jest tak czysta, czy ci ludzie są tak głupi. Popytałem, a później nawet doczytałem. Woda w Świdrze ma atesty i nadaje się do kąpieli. Ma też mój atest, bo z największą przyjemnością zamoczyłem w niej dupę. Spoko. W tym roku byłem już w dwóch morzach, jednym jeziorze i jednym zalanym kamieniołomie. W rzece jeszcze nie…

 

W końcu dotarliśmy do właściwej Plaży Miejskiej. Niewielki punkt gastronomiczny otoczony lasem. Najwyraźniej lokal nieźle przędzie, bo to właśnie on stał za organizacją otwockiego stand-upu. Niewielka scena i nagłośnienie, które niosło nasze teksty aż do pobliskiego Józefowa.

Lubię występy z unikalnym klimatem. A umówmy się, że jak gra się w lesie do widowni na leżakach, to klimat jest gwarantowany. Dzięki Otwock!

Komentarze

Komentarze