Stand up w Starej Octowni

stara octownia stand up

Pojechałem do Puław i wystąpiłem z Magdą Kubicką. Już na pewno o niej wspominałem i jestem pewien, że niedługo zaczną wspominać też inni. Magda zaczęła robić stand-up mnie więcej rok temu i rozwija się w cholernie szybkim tempie. Jak to zazwyczaj bywa, wraz z rozwojem zyskuje rozpoznawalność. W ciągu trzech ostatnich miesięcy liczba polubień na fanpage’u Magdy urosła do dwóch i pół tysięcy. To za sprawą wpisu, który został skopiowany i trafił na serwis Joemonster.org.

Lokal, w którym graliśmy jest oryginalny i ma jeszcze bardziej oryginalną nazwę – Stara Octownia. Skąd się ona wzięła? Otóż restauracja mieści się w starej octowni 🙂 Bez zaskoczenia. Wbrew pozorom żarcie nie trąci octem. Rosołu mojej babci nie miałem okazji jeść od dwudziestu lat. A w tej puławskiej knajpie podali mi zupę, która smakowała jak rosół mojej babci. Nawet kluski były ręcznie robione.

Nie dziwię się, że widownia jadła w trakcie występu. Też bym jadł 🙂 Bo dobre. Występ bardzo fajny, przyjemny, bez zbędnej walki z materią. Ludzie chętnie wchodzili w interakcję i oczywiście aż wstyd byłoby z tego nie skorzystać 🙂

Bisowaliśmy trzy razy, a jeszcze na wyjściu widownia skandowała: „Magda, Magda!” Wiele wskazuje więc na to, że druga edycja stand-upu w Starej Octowni się odbędzie 🙂 Możecie szukać i wpadać. Magda na pewno pojawi się ponownie jako konferansjerka. Ja prawdopodobnie wrócę za jakiś czas z nowym programem.

 

Uwielbiam łączyć występowanie z turystyką (na pewno już o tym wspominałem dziesiątki razy). Tym razem też się udało. Magda ma ciotkę. Ciotka ma pensjonat w Kazimierzu Dolnym (kilkanaście kilometrów od Puław). I właśnie w tym pensjonacie nocowaliśmy, a późnym wieczorem mieliśmy okazję spacerować ulicami legendarnego miasta nad Wisłą.

kazimierz dolny zamek

Komentarze

Komentarze