Pracoholizm na wesoło i wakacje na smutno

Jestem pracoholikiem. Mam dowody. Po pierwsze jest 22:17, a ja piszę ten tekst. Miałem oglądać serial, ale coraz ciężej mi znaleźć produkcje, które wciągają mnie bardziej niż praca. Większość dnia poświęciłem na przygotowywaniu do publikacji filmu na YT. I już po zakończeniu zdałem sobie sprawę z jednego niewiarygodnie absurdalnego faktu. Numer krytykuje pracę podczas urlopu. A ja kręciłem go między innymi w trakcie swoich wakacji…

TO JEST WIDEO O PRACOHOLIZMIE NAKRĘCONE PRZEZ PRACOHOLIKA. OBEJRZYJ, ŻEBY PRACA NIE POSZŁA NA MARNE.

Pracoholizm na Wesoło

Jak się nad tym zastanowić to pracoholikami nie są tylko żule i dzieci milonerów. Pozostała część społeczeństwa jest uzależniona od pracy. Potrzebujemy roboty, aby kupować takie zbytki jak pożywienie i prawo do korzystania z dachu nad głową.

Stereotypowy pracoholik to człowiek smutny. Koszulę ma wyprasowaną, a twarz zmiętą. Siedzi przekładając góry papierów wielkości Taj Mahalu, a jego jedyną i ulubionym pożywieniem jest kawa sącząca się kroplówką do żył wprost z ekspresu.

Ja z kolei uskuteczniam swój pracoholizm na wesoło. Za***dalam non stop, ale z niedającą się podrobić wewnętrzną radością. Uwielbiam swoją pracę. I z niezwykle wiarygodnego portalu polki.pl dowiedziłem się, że mogę się mylić. Może tylko wydaje mi się, że ją lubię. Kurde, jak to sprawdzić?

pracoholik śmieszne

Wakacje na smutno

W filmiku na początku tekstu cytuję słowa Jacka Wiśniowskiego, który chwali się, że nawet na wakacje zabiera ze sobą laptopa. Mało tego jako licencjonowany coach doradza innymi, aby robili tak samo. Twierdzi, że jak nie pracuje podczas wakacji, dostaje, cytuję, „fiksum dyrdum”.

I tutaj stwierdzam, że pracoholizm można mieć mniej albo bardziej. Uważam, że Jacek Wiśniowski już ma fiksum dyrdum. I to solidne. Mogę sobie lubić pracę, ale jednak mam świadomość, że odpoczynek jest potrzebny dla utrzymania wydajności mózgu. Jak już jadę na wakacje, staram się jednak zminimalizować swoje zapędy i pewną część wyjazdu przeznaczyć na odpoczynek. Czasami się udaje.

I podobno unikanie wakacji to właśnie jeden z głównych symptomów pracoholizmu. Pracoholik unika wypoczynku, nie chce jeździć na urlop i poci się, kiedy słyszy kolędy. Bo każdy wers „Lulajże Jezuniu”, jasno mu oznajmia, że już zbliżają się te trzy dni, podczas których będzie zmuszony NIC NIE ROBIĆ. Dramat!

Pracoholik – śmieszne, ale niezrealizowane pomysły

Filmik na początku to nie pierwszy raz, kiedy próbuję przedstawić pracoholizm na wesoło. Kiedyś miałem pomysł na skecz Wakacje dla uzależnionych od pracy. Ośrodek wczasowy proponuje turnusy dla pracoholików. Las, jezioro i skromny budynek z pokojami ustylizowanymi na pomieszczenia biurowe. Tutaj każdy pracoholik może przyjechać, aby w spokoju za***dalać i odpocząć od rodziny namawiającej go do odpoczynku.

Innym razem pisałem posta, w którym wymyślałem postacie do sitcomów. Właśnie w tym wpisie powstał lekarz-pracoholik pochodzenia japońskiego:

Jim Hamasaki. Japończyk, który wprawdzie już urodził się i wychował w Stanach, ale wykazuje kilka cech typowych dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Sporą wagę przywiązuje do honoru, zdecydowanie kwalifikuje się też jako pracoholik. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze Jim skończył medycynę i pracuje jako lekarz pierwszego kontaktu w publicznym szpitalu. Bierze niekończące się ciągi dyżurów, próbuje dzięki organizacji pracy zmaksymalizować ilość ludzi przyjmowanych w ciągu godziny (dochodzi do swojego rekordu – jeden pacjent na dwie i pół minuty), kiedy z kolei pomyli się z diagnozą myśli o popełnieniu honorowej autoeutnazji…”

Zacytowałem sam siebie. Objaw lenistwa. Może jednak jeszcze jest dla mnie szansa 🙂

Komentarze

Komentarze