Letnia Scena Teatralna w Wyszkowie

letnia scena teatralna

Kolejny festiwal w ciągu ostatnich paru miesięcy. Od początku wakacji byłem już na Ludziku i osławionej Mulatce. Letnia Scena Teatralna w Wyszkowie to ciekawe zjawisko. Odbywa się w połowie września. Jak dobrze wiemy, ten moment roku jest latem tylko z astronomicznego, czyli cóż, teoretycznego punktu widzenia. Przez dwa dni mojego pobytu w Wyszkowie lało jak z cebra…

Jest też drugi powód wyjątkowości. Dawno na żadnym festiwalu nie spotkałem się z tak wielką różnorodnością form. Imprezę otwarł zespół bluesowy – Grupa Adama. Po nim pojawił się teatr improwizacji 1000 Den. Młoda sprawna, ekipa z Warszawy. W następnej kolejności zagrał teatr terapeutyczny. Wiem, że jestem okrutny, ale sensu istnienia tych instytucji nigdy nie zrozumiałem. Być może dają coś osobom występującym. Jednocześnie jednak są ciężką męczarnią dla publiczności. Widz w tym wypadku zostaje pozbawiony podstawowego prawa do podjęcia decyzji, czy mu się podobało. Na koniec ma klaskać i tyle…

No, ale rozpisałem się za bardzo. W dalszej części pierwszego wieczoru Wyszkowskiego Lata Kabaretowego jeszcze dwie grupy. Zwłaszcza licealny teatr wyjście zrobił na mnie duże wrażenie. Naprawdę sprawna reżyseria…

Drugiego dnia kolejna grupa impro (Pierwsze Słyszę), młody zespół rockowy (Nucke Fall), młodzieżowy teatr profilaktyczny oraz rewia Sylaba. Zagrałem też oczywiście ja. Oczywiście stand-up, ale ze względu na charakter festiwalu momentami udawałem, że to monodram. Prawdopodobnie fragmenty z tego występu wrzucę na Youtuba. Jeśli tak się stanie, pojawią się…

TUTAJ

Już na miejscu dowiedziałem się, że w festiwal ma formę konkursową. Nie wygrałem. Od jury usłyszałem, że nie przyznają mi nagrody, bo nie mają do rozdania walizki z pieniędzmi. Miło. Brakiem nagrody się oczywiście nie martwię. Nawet trochę się cieszę. Wycieram się po scenach całej Polski od dekady, nagród dostałem już dużo (głównie jako członek kabaretu PUK). Umówmy się, że wygrywanie z teatrami młodzieżowymi i terapeutycznymi to żadne trofeum.

Dla mnie Letnia Scena Teatralna w Wyszkowie to przede wszystkim fajni ludzie. Jadę samymi imionami, bez nazwisk. Już dawno się nauczyłem, że nie każdy sobie życzy figurować na moim blogu. Dyrektorką festiwalu jest Aga, ale w organizację mocno angażował się jej mąż – Paweł. Poznałem Jacka, który był aktorem, a teraz pisze scenariusze do gier przygodowych skierowanych do pięćdziesięcioletnich pań. Poznałem Andżelę, która jest improwizatorką i djką. Poznałem też Artura, który w wolnym czasie tworzy projekt muzyczny Ver de Terre (z francuskiego robak z ziemi, czyli dżdżownica). Klimatem bardzo przypomina Świetliki. Spoko.

Letnia Scena Teatralna zakończyła się dla mnie kolejnym mindfuckiem na pograniczu realizmu magicznego. Jak już mówiłem lało przez dwa dni. Pomimo deszczu chciałem opuścić kwaterę w  Zajeździe Bias (który naprawdę polecam – sprawdź link na Booking.com!). Zamówiłem taksówkę na dworzec. Ku mojemu zaskoczeniu przyjechał patrol interwencyjny firmy ochroniarskiej Gwarant. Świadczą dwie usługi – transport osób i ochronę mienia. Jest to stuprocentowo legalne, ale i tak miałem trochę mieszane uczucia jadąc z panem wyposażonym w tomfę…