Fermenty Bielsko – No i kolejny festiwal kabaretowy

fermenty bielsko

W tym momencie pojawiam się na przynajmniej jednym festiwalu w miesiącu. We wrześniu odhaczyłem właściwie nawet dwa. Bielskie Fermenty pamiętam jeszcze jako malutką imprezę. Znaczy pamiętam ze słyszenia. Bo jak regularnie jeździliśmy po festiwalach z Kabaretem PUK, uznawaliśmy ten przegląd za hmmm zbyt amatorski nawet jak na nasz amatorski poziom (w naszych początkach naprawdę nosiliśmy dupy wyżej niż głowy).

Zmieniło się. Ekipa w konkursie w dużej mierze profesjonalna. Poza konkursem całkiem duże gwiazdy ze świata kabaretu i stand-upu (konkretnie to Smile i Wojtek Fiedorczuk). Trochę obawiałem się o poziom konferansjerów, bo w tym roku organizatorzy postanowili prowadzić sami. A z tego co się orientuję, żaden z nich nie jest estradowcem. Adam i Pepe dali radę jednak zadziwiająco dobrze. Kupili publiczność i nawet ją całkiem sporo razy rozśmieszyli.

Fermenty Bielsko 2017 – Mój Występ

Grałem jako pierwszy i nie do końca miałem łatwe zadanie. Publiczność nie była jeszcze rozgrzana, a sala duża. I część z Was pewnie zapyta, co ma do rzeczy wielkość sali. Otóż ma. Im większa sala, tym bardziej śmiechy się rozpraszają. Im ludzie są bliżej siebie, im lepiej słyszą i czują, jak śmieją się inni, tym chętniej sami reagują. O wiele łatwiej doprowadzić do tak zwanej masy krytycznej. Mimo wszystko dałem radę. Skończyłem na solidnych brawach.

Wróciłem bez nagrody, ale i tak jestem zadowolony. Po pierwsze na Fermentach panuje fajna atmosfera. Po drugie każdy przegląd to okazja do spotkania ze starymi znajomymi. A z tych spotkań często wynikają też kolejne grania (tak, jestem cholernie pragmatyczną szmatą :)) Po trzecie jeden fragment improwizacji siadł mi na tyle dobrze, że wgram go na Youtuba. Właściwie pół-improwizacji. Jakiś czas temu usłyszałem, że Bielsko Biała ma ksywkę. Podobno znane jest jako Mały Wiedeń. Skorzystałem z tej zbędnej wiedzy i zmodyfikowałem jeden ze starych kawałków pod jej kątem :)

Kto wygrał Fermenty?

Granie na początku ma tę zaletę, że można na spokojnie oglądać innych. Z kabaretem A jak! zetknąłem się już po raz któryś. Pierwszy raz jednak miałem okazję obejrzeć ich program w całości. Wow. Naprawdę solidny kawał roboty. Cztery dziewczyny z ogromną energią. Każda z nich potrafi też bardzo dobrze śpiewać. Jakby tego było mało, prezentują grę aktorską na naprawdę wysokim poziomie. Już od jakiegoś czasu słyszałem, że dziewczyny w swoim programie poruszają oklepane tematy. Kury domowe, baba do garów oraz sfochowane: „Domyśl się!” Z jednej strony się zgadzam, a z drugiej podchodzą do tych kwestii tak bardzo pomysłowo, że nie do końca mi to przeszkadza. Myślę, że z tym projektem mogą dosyć daleko zajść.