Poprowadziłem One Ryj Show 2017!

one ryj show 2017

Jeśli już piszę posty o występach, to staram się to robić zaraz po. Od One Ryj Show 2017 upłynęły już dwa tygodnie. Co najmniej. Czternaście dni w momencie, w którym siadam przed komputerem. Sam nie wiem, ile czasu upłynie, zanim skończę tekst. Niby ma być prosty, ale jednak  możliwe, że coś mi się wykaszani, rozłączy i że będzie wisiał niedokończony, ja wiem, przez kolejny miesiąc. Ogólnie inny występ to bym odpuścił i nie opisywał, ale to w końcu jest One Ryj Show – jedna z ważniejszych imprez towarzyszących Rybnickiej Jesieni Kabaretowej.

One Ryj Show 2017 – O co chodzi?

Sam Ryjek ma już ponad dwadzieścia lat. One Ryj Show to impreza towarzysząca – konkurs boczny, w którym biorą udział tylko soliści. Zasady podobne. Różnią się właściwie tylko odnośnie szczegółów. Z tematów podanych w głównej rywalizacji komicy wybierają cztery. I na nie muszą przygotować nowy materiał. Oprócz tego grają fragmenty starych monologów i improwizują podkładając głosy pod filmik. Wszystko ocenia publiczność.

W ciągu ostatnich kilku lat konkurs zdominowali stand-uperzy, ale pamiętajmy, że jest to impreza kabaretowa. Co to oznacza? Nie ma formalnego faszyzmu. Pojawiają się twórcy z różnych dziedzin. Kiedyś startował komediowy tenor – Czesław Jakubiec. Rok czy dwa lata temu po scenie ganiał Szymon Łątkowski, który w dużym skrócie gra jednoosobowe skecze. W 2017 Bartosz Gajda przebierał się za babę i grał mocno absurdalną parodię SDMu na gitarze.

One Ryj Show 2017 – Skład

W tym roku ekipa składała się głównie z kabaretowych wyg. Mocno zaciekawił mnie fakt, że większość z panów na co dzień nie występuje solowo. Wszyscy mają ogromne doświadczenie, ale jednak w grupie, ewentualnie w prowadzeniu imprez. A występ w pojedynkę to coś pomiędzy – całkowicie nowe wyzwanie. Zagrał wymieniony wyżej Bartosz Gajda z odrodzonej wersji Kabaretu Łowcy .B. Pojawił się Adam Małczyk z Formacji Chatellette (jakkolwiek się to ścierwo pisze). Wystąpił też Saszka Żejmo z Jurków. Skład zamknął krakowsko-kenijski stand-uper – David Mbeda Ndege.

Prowadziłem ja z Marcinem Zbigniewem Wojciechem. Wybór też ryzykowny, bo ja jestem gorolem. A na Śląsku oddawanie jakiejkolwiek istotnej funkcji elementowi napływowemu, jest niebezpieczne. Wszystkim wymienionym wyżej komikom występy poszły fajnie. Wygrał Gajda. Swojego prowadzenia z przyczyn całkiem oczywistych oceniał nie będę.

Komentarze

Komentarze