Wściekłe Filolożki na Slamie

Regularnie prowadzę slam poetycki i uwielbiam wk*rwiać studentów pierwszego roku polonistyki. Wczoraj akurat pojawiła się grupa studentek pierwszego roku filologii rosyjskiej. I okazało się, że wk*rwiają się jeszcze piękniej.

Jedna z nich występowała i przeczytała wiersz o Leszym. Był nawet fajny i co więcej doceniłem odniesienie literackie. Pozwoliłem sobie ze sceny pochwalić dziewczynę za to, że w swoją poezję tak sprawnie wplata nawiązania do potworów ze świata Sapkowskiego.

Oczywiście wszystkie cztery rosyjskie filolożki się obruszyły i powiedziały, że Leszy pochodzi z folkloru rosyjskiego.

Ja na to, żeby folklor rosyjski sam sobie swoje stworki wymyślał, a nie będzie od Sapkowskiego zżynał.

One oczywiście, że obrażam rosyjską kulturę i nie mam szacunku do rosyjskiej literatury.

Ja na to, że owszem mam szacunek do rosyjskiej literatury. Regularnie czytam największego rosyjskiego pisarza, jakim jest Dmitry Glukhovsky – autor cyklu “Metro 2033”.

One na to, że obrażam wszystkich rosyjskich noblistów i żeby uważał.

Ja na to, że jakoś się nie boję, że rosyjscy nobliści mi wp*dolą. Po pierwsze są martwi. Po drugie, nawet jakby mieli zmartwychwstać, to z Syberii do Krakowa daleka droga.

Później jeszcze powiedziałem, że niepotrzebnie uczą się języka najeźdźców i niestety ze względu na tą ksenofobiczną reakcję wobec Rosjan straciłem sympatię części widowni, musiałem przestać.

….

Uwaga! Uwaga! Powyższe tekst to jest fikcja paraliteracka. Po pierwsze bardzo mocno podkręcam w nim swoją zajebistość. Po drugie naginam fakty. Teraz do was należy zdecydowanie jak mocno. W skali od jeden do pięciu. Jeden to reportaże Wołoszańskiego. Pięć film “Smoleńsk”.

Komentarze

Komentarze